Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Komety - inne od innych
#1
  Kometa McNaughta (C/2006 P1)


  14 styczeń 2007 roku nie zapowiadał takiej niespodzianki, jaka czekała obserwatorów komety McNaughta. Przed południem dostałem informację, że kometa może być widoczna w dzień nawet gołym okiem - a to było dokładnie 2 dni po przejście komety przez peryhelium.
  Prędko "złapałem" aparat i wyszedłem przed dom.  Wiedziałem, gdzie jest kometa względem Słońca - na podobnej wysokości co Słońca, 6 stopni na lewo od niego.  Niestety zaczęły się problemy ze wybraniem właściwego miejsca do znalezienia komety przez lornetkę czy jej sfotografowania.  Niskie domy nie dawały osłony przed Słońcem, a prawie wszystkie wieżowce były tak położone względem ulic i chodników, że znajdowały się na lewo od Słońca (czyli zasłaniały kometę, a nie Słońce). Jak już znalazłem "odpowiedni" wieżowiec, to obok niego rosły drzewa...  Wreszcie znalazłem jeden 10-piętrowy budynek, który zasłonił Słońce, a nie miejsce, gdzie była kometa. Znów pechowo - Słońce ledwo się chowało za krawędź budynku (a nie mogłem się przesunąć jeszcze bardziej w bok, bo stałem przy ogrodzeniu posesji...)

  Niestety pogoda zaczęła się "psuć" i mimo w miarę czystego nieba musiały pojawić się rzadkie cienkie chmury (lub wilgoć w powietrzu), bowiem niebo w promieniu wielu stopni od Słońca było jasne i białe...
  Obserwacje lornetką nie dały wyników, a więc skupiłem się na zdjęciach, które robiłem seriami po kilka, zmieniając czas naświetlania.  Po kilkunastu minutach obszedłem całe osiedle w poszukiwaniu lepszego miejsca - niestety widoczność nieba była coraz słabsza, pojawiło się więcej chmur.

  W domu zacząłem uważnie przeglądać zdjęcia i ku zdumieniu na każdym zdjęciu była nie jedna kometa, a co najmniej kilka i to dość jasnych i dużych...  Wyglądało to na pyłki, ale nie z drzew - był przecież styczeń. Być może ktoś trzepał na balkonie poduszki...
  Dopiero porównując kilka zdjęć zauważyłem, że jedna "kometa" jest na tym samym miejscu na różnych zdjęciach,  a w powiększeniu widać było głowę komety i słaby warkocz.

  Oczywiście, trudno się zachwycać tym zdjęciem, ale na przestrzeni kilkudziesięciu lat - począwszy od mojej pierwszej - z kwietnia 1957 roku (kometa Arenda-Rolanda) widziałem już kilkadziesiąt komet (oczywiście wizualnie, nie na zdjęciach w internecie !!), ale żadnej w dzień, tak blisko Słońca.  Pomijam kometę Ikeya-Seki z 1965 roku - w Polsce chyba nie widział jej nikt: lepsze warunki były np. w Japonii (a nie w Europie), poza tym żadne media o tej komecie nie poinformowały "na czas"
  Również o komecie McNaughta media nie poinformowały "na czas" (może były jakieś wyjątki).  W Warszawie pierwszą widoczną informacją był artykuł zaczynający się:  "Przeleciała nad Krakowem - widoczna w Australii"  i zdjęcie komety widocznej na płd, półkuli Ziemi.  Napisałem do redakcji tej gazety, dlaczego nie poinformowali o niej wtedy, kiedy na początku stycznia była widoczna (wieczorem) gołym okiem. Po kilku dniach dostałem odpowiedź - jeden z powodów: nie mieli miejsca na taką informację...

  Widziałem już
  - jasną kometę, której jądro rozpadło się na 4 części (pośrednio widziałem to w teleskopie - podczas analizy obserwacji pozycyjnych, jakie wykonywałem wówczas w SOPiZ PTMA, pod naukową opieką doc. Macieja Bielickiego),
  - kometę, której ruch własny był większy od Księżyca, a głowa miała rozmiar (widomy) większy od tarczy Księżyca,
-  kometę która była tak jasna, że jej warkocz był widoczny w samochodzie w centrum Warszawy,
  -  słynna kometę, obserwowaną od kilku tysiącleci (którą badało w pobliżu aż 5 sond kosmicznych !),

  ale to była pierwsza, podczas której fotografowania musiałem stosować migawkę... 1/4000 sek :o, aby jej nie prześwietlić (właściwie tła nieba).

  Na zakończenie przypomnę najważniejsze parametry orbity komety McNaughta:
  T = 12-01-2007  (data peryhelium)
  q = 0.17109 AU (odległość peryhelium)
  e =  0.99994
  i = 77.8 st,
  z tych danych wynika odległość komety w aphelium - aż 5900 AU i "spory" czas obiegu  P = 160200 lat.

  Na zdjęciu - kometa McNaughta o godz. 12:52 CSE.  Na dole zdjęcia powiększony i skontrastowany obraz komety którą wskazuje cienka czerwona linia (lepiej widać kometę, kiedy jej obraz przesuwa się w pionie na monitorze). Słońce było tuż za brzegiem budynku.


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#2
Kometa McNaught-a była pod wieloma względami dla mnie wyjątkowa. Te kilka lat temu, sprzętowo zaczynało wszystko u mnie działać jak należy, więc miałem ogromną jazdę na astro-wyjazdy i polowania na wszelakie zjawiska. Sam rok 2007 był dla komeciarzy niezwykle szczęśliwy bo mieliśmy możliwość oglądania trzech jasnych komet z czego dwie były wyjątkowe (Hermes o jednej wspomina). Poza C/2006 P1 mieliśmy jeszcze C/2006 VZ13 (LINEAR) oraz niezwykłą 17P/ Holmes.

Pogoda jak zwykle o okresie grudzień-styczeń była beznadziejna, a kometa McNaught była widoczna tylko w małym okienku początkowo nad ranem o później kiedy pojaśniała wiele bardziej niż prognozowano tylko moment po zachodzie Słońca. Razem z Bartkami (Okonkiem i Łaszczyńskim) próbowaliśmy ją łapać gdzieś w dziurach pomiędzy chmurami przez kilka dni.

Po raz pierwszy udało się to 8 stycznia nad ranem:

[Obrazek: mcnaught_70107.jpg]
http://www.astrofotografia.pl/galeria/ko...ught_2.htm

Kolejną obserwację zrobiłem 10 stycznia tuż po zachodzie Słońca. Pomimo beznadziejnych prognoz pogody, przez pół dnia obserwowałem na zdjęciach satelitarnych jakichkolwiek dziur czy przerw. Na kilka godzin przed zachodem zrobiła się szansa na małe okienko w chmurach. Mając już pewne doświadczenie wiedział, że nie ma najmniejszego sensu brać całego sprzętu (montaż) zabrałem wyłącznie ED80, rubinara, kamerę wideo i aparat. Był to zdecydowanie strzał w dziesiątkę, kometa była przecież bardzo jasna i nie musiałem się martwić o prowadzenie. Niestety tego dnia nikt ze znajomych nie mógł ze mną pojechać. Rozstawiłem się więc gdzieś w szczerym polu z dobrym widokiem na zachód. W zasadzie nie liczyłem na cokolwiek, niebo początkowo było czyste ale w czasie zachodu Słońca zaczęły napływać chmury.
W końcu w jednej z dziur widzę kometę WOW - po prostu opad kopary jest jasna, widzę ją wyraźnie gołym okiem. Widać piękne jasne jądro i dość długi warkocz. Oczywiście od razu przypomina mi się Hale-Bopp.
Zdjęcia robię z nieruchomego statywu a czasy naświetlania to 1/3 sekundy przy Iso1oo Smile Oczywiście dzwonię po znajomych ale nikt nie ma pogody...
W czasie jednej z ekspozycji z okolicznych drzew zrywa się stado wron (lub kruków - nie mam pojęcia) co tylko pogłębia niesamowity widok komety która dość szybko sunie w kierunku horyzontu:
Zdjęcie wysyłam do kilku serwisów i w większości zostaje opublikowane, kilka miesięcy później dostaję dodatkowy piękny prezent - zdjęcie zostaje wydrukowane w Sky & Telescope.

[Obrazek: mcnaught100107_2.jpg]
http://www.astrofotografia.pl/galeria/ko...ught_3.htm

[Obrazek: mcnaught100107.jpg]

Ostatnią obserwację zrobiliśmy wraz z Bartoszami dwa dni później 12 stycznia. Przy bardzo silnym wietrze nie wierząc, że się uda bo niebo prawie kompletnie zachmurzone. Kiedy widzimy kometę krzyczymy z radości a kilka minut później dzwoni do mnie znajomy z newsem że właśnie w Teleexpresie mówią o bardzo jasnej komecie której niestety nie widać z Polski. Przekrzykując się z wiatrem dre się do słuchawki - CO ZA BZDURA, WŁAŚNIE JĄ FOTOGRAFUJę Smile

[Obrazek: mcnaught_120107_1.jpg]
http://www.astrofotografia.pl/galeria/ko...ught_9.htm

.....

Pozdrawiam!
UWAŻAJ ta jednostka wraz z bandą swoich koleżków podczas czytania tego postu może przejąć kontrolę nad twoim tosterem....  + www.astrofotografia.pl + http://astrofotografia.pl/wordpress/ +
Odpowiedz
#3
Witam,

  A najładniejsze - oczywiście moim zdaniem - dzienne zdjęcie tej komety wykonał dzień wcześniej (13 stycznia) Stefan Seip w Niemczech. A opublikował nie kto inny, jak David Levy...  Smile
Tyle, że zdjęcia wykonane za pomocą refraktora i z filtrem polaryzacyjnym.


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#4
Co dało użycie filtra polaryzacyjnego w dzień przy takim obiekcie ? jakiś lepszy kontrast ?
Odpowiedz
#5
(25.12.11, 22:12)astrokosmo link napisał(a):Co dało użycie filtra polaryzacyjnego w dzień przy takim obiekcie ? jakiś lepszy kontrast ?
Światło słoneczne rozproszone w atmosferze jest spolaryzowane, więc filtrem można je wyciąć nie zmieniając znacząco natężenia światła z komety - tak w dużym uproszczeniu.
traveler ATM 70/500 i 40D do foto
Odpowiedz
#6
Przy okazji tego wątku pozwolę sobie i ja powspominać tę kometę, zwłaszcza że miałem okazję obserwować ją aż 10 razy Smile

Pierwszy raz udało mi się ja odnaleźć jeszcze 22 września 2006 roku, była wtedy zresztą jeszcze bardzo słaba (oceniłem ją na 12.5 mag) i ledwo widoczna w 20 cm teleskopie. W tym czasie mało kto jeszcze wierzył, że kometa ta dotrwa do peryhelium, jednak ta obserwacja dała mi taką nadzieję, gdyż oznaczała ona, że kometa jest jakieś 4 mag jaśniejsza niż się to wydawało tuż po odkryciu.

W kolejnych tygodniach warunki do obserwacji komety z naszej szerokości geograficznej pogarszały się i pomimo iż kometa powoli jaśniała, jej obserwacje były praktycznie niemożliwe. Do połowy listopada 2006 roku pojawiały się jeszcze sporadycznie obserwacje z południowej Europy oraz Australii wskazujące na to, że kometa pojaśniała do tego czasu do około 9 - 10 mag. Elongacja komety zmalała wtedy do zaledwie 24 stopni i do połowy grudnia pojawiły się zaledwie 3 zdjęcia tej komety (wykonane przez Michaela Jagera i Gerarda Rhemanna), które wskazywały, że kometa stosunkowo szybko jaśnieje i jest mocno skondensowana.

Kolejną obserwacją wizualna była moja obserwacja z 26 grudnia 2006 roku (pochwalę się tu przy okazji, że obserwacja ta jest wspomniana w książce Davida Seargenta: "The Greatest Comets in History"). Byłem w tym czasie w Krośnie i na kometę planowałem zapolować już wcześniej, jednak przez kilka wcześniejszych dni niebo było całkowicie zachmurzone. Tego dnia niebo było bardzo przejrzyste. Kometa jednak znajdowała się niecałe 15 stopni od Słońca i była trudnym do zlokalizowania obiektem. Jej poszukiwanie rozpocząłem około godziny 16:15 kiedy Słońce było około 6 stopni pod horyzontem. Dużym problemem było zlokalizowanie miejsca, gdzie kometa miała się znajdować, bo na niebie nie było widać jeszcze wielu gwiazd, a komety szukałem 20 cm teleskopem o polu widzenia mniejszym od 2 stopni. Około godziny 16:25 udało mi się namierzyć gwiazdę alfa Sct, a kilka minut później zeta Sct (4.7 mag), obok której świeciła kometa wyglądająca jak lekko rozmyta gwiazda o jasności około 4.5 mag. Kilkanaście sekund (!!!) później kometa i zeta Sct zanurzyły się w warstwę zamgleń unoszącą się na wysokości około 3 stopni nad horyzontem i zniknęły mi z oczu...

W kolejnych dniach chmury uniemożliwiały mi obserwację komety. Szukałem ją w dziurach w chmurach 2-go i 3-go stycznia wieczorem, jednak za każdym razem dziury te kometę omijały.

Dopiero 5-go stycznia rano dorwałem kometę po raz kolejny. Tym razem postanowiłem "powalczyć" z dziurą w chmurach i jeździłem po okolicy samochodem tak, aby "wycelować" stosunkowo niewielką dziurę w chmurach w kometę. Kometa wyglądała już wtedy bardzo ładnie w lornetce. Miała wyraźny żółty kolor, była bardzo mocno skondensowana i miała niedługi (~20') szeroki jasny wachlarzowaty warkocz. Pomimo bardzo jasnego nieba była słabo dostrzegalna również gołym okiem. Jej jasność oceniłem wtedy już na 1.0 mag. Obserwowałem ją przez około 15 minut aż przeszła przez całą dziurę w chmurach.

Na kolejną obserwację czekałem 3 dni. W nocy 7/8 stycznia 2007 niebo w Krakowie się wypogodziło jednak pojawiły się gęstniejące mgły. Z wrażenia nie mogłem zasnąć do 2:30 (ciągle sprawdzałem warunki atmosferyczne za oknem) a już przed 5:00 wstałem żeby pierwszym autobusem pojechać w miejsce z odsłoniętym horyzontem. Szczęściem wybrane przez mnie miejsce znajdowało się na wzniesieniu na tyle dużym, że gęste mgły zostawiłem zaledwie kilka metrów pod swoimi stopami. Kometę dostrzegłem jeszcze gdy prześwitywała przez szare zamglenia tuż (~1.5 stopnia) nad horyzontem. Kilka minut później była już widoczna gołym okiem. W lornetce wyglądała niesamowicie. Jasność jej głowy oceniłem na -0.8 mag, przy czym samo złociste błyszczące jądro miało jasność rzędu 0 mag. Za kometą ciągnął się długi na 2 stopnie żółty warkocz o dużej jasności powierzchniowej. Najjaśniejsza część warkocza była również widoczna gołym okiem. Kometę śledziłem aż do momentu, gdy Słońce znajdowało się zaledwie 2.5 stopnia pod horyzontem. Tego samego dnia wieczorem jasność komety (obserwowanej z budynku uczelni przez otwarte okno) oceniłem na -1.5 mag.

Dwa dni później - 10-go stycznia 2007 kometę udało mi się już dostrzec lornetką 10x50 w dzień. Około godzinę przed zachodem Słońca była wyraźnie widoczna w lornetce jako malutki obiekt o jasności około -2.5 mag z króciutkim warkoczem. Tego dnia niebo było wyjątkowo przejrzyste (Tatry były pięknie widoczne około zachodu Słońca) i już kilka minut po zachodzie Słońca kometa była dostrzegalna gołym okiem. Tego wieczora kometa wywarła na mnie wrażenie porównywalne z tym, które było mi dane 10 lat wcześniej przy okazji obserwacji komety C/1995 O1 (Hale-Bopp). Pomimo tego, że kometa znajdowała się zaledwie 11 stopni od Słońca, około pół godziny po jego zachodzie stała się obiektem, który natychmiast rzucał się w oczy, tak jak Wenus. Kometa była nieznacznie od Wenus słabsza (oceniłem wtedy jasność jej głowy na -2.9 mag) jednak dzięki jasnemu, długiemu na co najmniej 4 stopnie warkoczowi była od Wenus znacznie okazalsza. Warkocz (zarówno w lornetce jak i gołym okiem) wyglądał jakby ktoś namalował go pastelami na ciemniejącym po zachodzie Słońca niebie. W lornetce kometa przypominała mi rysunki komety Donatiego (z 1860 roku) pozbawioną warkocza gazowego. Warkocz komety był pięknie wygięty, po jednej strony ostro zakończony, po drugiej bardziej rozmyty. W części warkocza najbliższej głowy komety wyraźnie w lornetce widoczny był "cień jądra". Kometa zachodząc za wzgórza (na wysokości prawdziwej około 2 stopni) pięknie prześwitywała przez bezlistne drzewa, a jej warkocz wystawał spod horyzontu jeszcze 10 minut po zachodzie głowy i widać go było zarówno w lornetce jak i gołym okiem.

Dwa dni później kometę (12 I 2007) znalazłem lornetką w środku dnia (około 11:30) lornetką 10x50. Znajdowała się wtedy niecałe 8 stopni od Słońca, jednak dzięki jasności, którą oceniłem wtedy na -4 mag była całkiem nieźle widoczna. Pięknie w lornetce prezentował się krótki, szeroki warkoczyk... Tego samego dnia wieczorem ze względu na złą pogodą w Krośnie, a nie najgorsze prognozy dla Słowacji (ICM) wybraliśmy się z Mariuszem Świętnickim za naszą południową granicę na pożegnanie komety, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Kometę wypatrzyliśmy przed zachodem Słońca i śledziliśmy do momentu aż schowała się za pobliskie wzgórza. Na pomarańczowym niebie kilkanaście minut po zachodzie Słońca prezentowała się bardzo ładnie (choć ze względu na nieco gorsze warunki nie była już takim widowiskiem ja 2 dni wcześniej).

Wkrótce okazało się, że los dał mi jeszcze jedną szansę na pożegnanie tej komety. 14-go stycznia pomimo, że kometa była już dwa dni po peryhelium, dzięki zjawisku forward scattering ("rozpraszania wprzód") kometa osiągnęła maksymalna jasność. Tego dnia pomiędzy chmurami niebo znów było przejrzyste i kometę udało mi się wypatrzeć nie tylko lornetką, ale i gołym okiem w dzień, zaledwie 5.6 stopnia od Słońca (!!!). Kometa mimo, że była bliżej Słońca niż Wenus, to była od niej lepiej widoczna (gdy ustawiłem się tak, aby Słońce schowało się za kominem pobliskiego domu). W lornetce oprócz głowy komety widoczne było niemal 0.5 stopnia warkocza. Tego dnia jasność komety oceniłem na -6 mag, a ocena ta jest tylko przybliżona, gdyż jedynym obiektem, z którym kometę mogłem porównać była Wenus.

W kolejnych dniach kometa uciekła na południe i nieco osłabła, a ja zagrałem w Lotto i obiecałem kilkudziesięciu osobom, że jeśli trafię "szóstkę" wynajmę cały samolot i polecimy do RPA obserwować kometę, bo wtedy było już niemal pewne, że "południowców" czeka niesamowity pokaz. "Szóstki" niestety nie trafiłem, za to to co pokazała kometa przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Pozdrawiam
Piotrek Guzik


Krosno,  49°40' N   21°47' E http://piotrguzik.systempartnerski.pl/
Odpowiedz
#7
Odszukałem film zrobiony 10 stycznia. Przy okazji przypomniałem sobie dlaczego go nie umieściłem nigdzie wcześniej - kamera totalnie minęła się z ostrością. Było to kręcone malutką kamerką DV Panasonic GS-180 w trybie nocnym (dłuższe czasy ekspozycji). Film jest opublikowany z prędkością 150%, i po części pokazuje jak szybko kometa się poruszała.


[flash=420,315]http://www.youtube.com/v/YV1Sd4mS5GQ[/flash]
UWAŻAJ ta jednostka wraz z bandą swoich koleżków podczas czytania tego postu może przejąć kontrolę nad twoim tosterem....  + www.astrofotografia.pl + http://astrofotografia.pl/wordpress/ +
Odpowiedz
#8
Film chyba nagrywany przez szybę? Fajnie jest mieć chociaż taką pamiątkę Wink
Meade Light Bridge 10''Deluxe, okulary-Meade 26mm. 2''., Sky-Watcher 17mm.2'', Soligor 5.2mm.1.25'', Barlowa 2X / 2'' Lornetka Olympus 10x50 DPSI
Odpowiedz
#9
http://www.astroeder.com/digital/McNaugh...der_en.htm

Czy na podobne do tych powyżej widoki można liczyć w dniach 10-15 marca 2013 jeśli chodzi o C/2011 L4 ? Pozycje obydwu komet nad horyzontem wydają się bardzo podobne.
Odpowiedz
#10
Zdjęcie "górne" wykonane chyba zostało z dość dużą ogniskową. Kometa C/2006 P1 (McNaught) wyglądała gołym okiem podobnie do tego, co masz na drugim zdjęciu. W dniu wykonania tego zdjęcia - 10 I 2007 kometa miała już jasność bliską -3 mag.

Co do komety C/2011 L4 (PANSTARRS), to w dniach 10-15 marca 2013 będzie ona świecić o kilka stopni dalej od Słońca, ale za to prawdopodobnie będzie mieć zdecydowanie mniejszą jasność (w tym momencie najbardziej prawdopodobne jest, że kometa w maksimum osiągnie jasność rzędu 0 mag). Z drugiej strony, fakt że jest to kometa o dużej jasności absolutnej, która przeleci blisko Słońca, pozwala spodziewać się dość jasnego i długiego warkocza, który jednak ze względu na jasne niebo straci z pewnością na spektakularności.
Krosno,  49°40' N   21°47' E http://piotrguzik.systempartnerski.pl/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości