Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Misja Balonu - Sprzęt Podstawowy
#31
Witam ponownie.

(Uwaga: długie - jak większość moich postów - jakoś nie potrafię się precyzyjnie wysłowić w 3 zdaniach... Smile )

Odnosząc się do krytyki moich pomysłów oraz innych spraw.

1. Testy w zamrażarce.
Nie mogę zgodzić się z uwagą, że w zamrażarce panuje duża wilgoć. Wilgoć w zamrażarce jest dokładnie wymrożona i wilgotność powietrza jest bliska 0% (stąd masy szronu na ściankach). Pseudo "para" którą widać po otwarciu zamrażarki, to właśnie wilgoć wymrażana ze świeżej (zaczerpniętej z zewnątrz) porcji powietrza. Doskonale wiem, że te próby nie oddadzą idealnie warunków panujących w trakcie wznoszenia, ale zawsze dadzą jakiś pogląd na na temat skuteczności izolacji termicznej obudowy. Wg mnie lepiej przeprowadzić takie próby na sucho, niż zmarnować balon (a może i cały zestaw) żeby w czasie pierwszego lotu testowego przekonać się, że wszystko siadło na skutek wymrożenia lub przegrzania (w razie przesadzenia z ilością czynnika grzewczego).  

2. Awaryjny układ odcinania.
Nie mam zamiaru narzucać żadnych rozwiązań. Jeżeli drut termiczny topiący linkę nośną to sprawdzone rozwiązanie, to nie mam zastrzeżeń. Wnioskuję tylko o  przesunięcie układu odcinającego poza obudowę i zastosowanie klasycznego zawieszenia (kontenar - uprząż - spadochron - odcinacz - lina nośna - balon).
Ja mam zawsze trochę zacięcia eksperymentatora i poszukiwacza nowych rozwiązań (gdyby wszyscy zawsze podążali wyłącznie przetartymi ścieżkami omawialibyśmy właśnie plan polowania na mamuta siedząc w kucki dookoła ogniska Smile ). Mój pomysł na wykorzystanie impulsu napięciowego a nie prądowego jako wyzwalacza, wynika tylko z tego, że taki układ będzie miał potencjalnie mniejszą masę. Do wywołania iskry zdolnej odpalić spłonkę która zrobi dziurę w balonie, wystarczy dobrze naładowany kondensator elektrolityczny i niewielka cewka z tranzystorem. Cienkie przewody mają również niewielką masę. Mam też pomysł na bezpieczny montaż wyzwalacza do powłoki balonu (z uwzględnieniem tego, że będzie się ona przemieszczać i rozciągać).
Nie mogę się też zgodzić z argumentem, że po przebiciu balonu jego strzępy i linka nośna będą stwarzać problemy. Przy rozsadzeniu balonu na skutek różnicy ciśnień mamy te same resztki, więc trudno tu argumentować, że celowe rozsadzenie spowoduje "dodatkowe" problemy.
Układ zadziała, nawet jeżeli zasilanie będzie bliskie wyczerpaniu, gdyż wystarczy energia zgromadzona w kondensatorze. W przypadku układu oporowego, musimy mieć odpowiedni zapas na pojemności baterii, gwarantujący możliwość pobrania znacznego prądu przez kilka sekund.
Zresztą - nie lubię zbędnego gadania - postaram się w najbliższym czasie zbudować testowy wyzwalacz i przeprowadzić testy na zwykłych balonikach. Wtedy zaprezentuję ich wyniki i będzie jakiś konkretny materiał do dyskusji.

3. Obracanie kontenerem.
Obawiam się, że jakakolwiek próba obróceniem kontenera za pomocą mechanizmu napędowego i łożyska w miejscu podwieszenia kontenera spowoduje całkiem skuteczny obrót... ale balonu a nie kontenera. Z założenia balon ma mniejszą  masę oraz opór aerodynamiczny niż kontener. W najlepszym przypadku balon zacznie się kręcić w jedną a kontener w drugą stronę (z różnymi prędkościami) a cały układ będzie trudny do skontrolowania.
Sterowanie obracaniem można zrealizować za pomocą zwykłego wysokoobrotowego wiatraczka (taki jak np. w zasilaczach komputerowych) z lekko obciążonymi łopatkami (w celu zwiększenia momentu obrotowego). Wiatraczek montujemy centralnie w podstawie kontenera i układ gotowy. Nie ma potrzeby robienia centralnego zaczepu, łożyska i innych elementów napędowych. Tak jak w przypadku wyzwalacza, postaram się jak najszybciej wykonać działający model i poobracać platformą o masie ok. 1 kg swobodnie zawieszoną na uprzęży. Przedstawię wyniki, i wtedy będzie rzeczywisty materiał do dalszej dyskusji.

Na koniec chciałbym wyjaśnić, że moim celem nie jest krytykowanie rozwiązań innych osób i forsowanie własnych. Ale uważam, że "burza mózgów" jest bardzo kreatywnym i potrzebnym elementem każdego projektu realizowanego zespołowo. Więc warto zapoznać się z różnymi, nawet "szalonymi" pomysłami. Jak wspomniałem wcześniej - ten projekt to w końcu eksperyment i wcale nie musimy podążać przetartymi wcześniej ścieżkami. Wymyślanie czegoś od nowa, dla jednych jest może bezmyślnym "wyważaniem otwartych drzwi", ale mi to zawsze daje mnóstwo frajdy i satysfakcji (szczególnie jeżeli uda się coś zrobić lepiej lub prościej niż w utartych schematach).

Wg mnie podstawowym kryterium przydatności danego rozwiązania jest eksperyment (wykonanie działającego modelu lub prototypu). Działający układ można zbadać w różnych warunkach i dopiero wtedy są rzeczywiste przesłanki do dokonania rozsądnego wyboru.

Pozdrawiam wszystkich,

Leszek.
N 54°36'39", E 18°21'25" - Elen sila lumenn omentielvo SW 200/1000 EQ5, SkyMaster 15x70, EOS Digital Rebel unmod, QuickCam Pro 4000 mod
Odpowiedz
#32
(13.01.10, 09:41)nevt link napisał(a):Do wywołania iskry zdolnej odpalić spłonkę która zrobi dziurę w balonie, wystarczy dobrze naładowany kondensator elektrolityczny i niewielka cewka z tranzystorem.

czy taki uklad bylby wystarczajacy do pewnego odpalenia lontu (takiego zwyklego jak do rac)? bo jesli tak to mozna wyeliminowac potencjalnie niebezpieczne zjawiska o ktorych pisali inni (przetarcie gumy o metalowe czesci, oblodzenie itd.) poprzez zaststosowanie krotkiego fragmentu lontu wstawionego pomiedzy 2 konce linki nosnej. lont ten podlaczony bylby do zaproponowanego przez Ciebie iskrownika. mechanizm dzialania oczywisty - po impulsie spala sie fragment linki nosnej, ladunek jest wolny. zalety to deklarowana przez Ciebie mniejsza masa odcinacza wzgledem standardowego (stapiajacego linke). wada - moze nie dzialac. trzebabyloby zrobic po prostu testy.
Odpowiedz
#33
Gwoli wyjaśnienia.

Wycofałem się z pomysłu dziurawienia balonu bezpośrednio iskrownikiem, bo balon meteo ma dość grube ścianki z solidnej gumy (nie jest tak delikatny jak te karnawałowe). Skupiłem się na iskrowniku wyzwalającym spłonkę (np. małą petardę) zamocowaną właśnie w miejscu zaczepienia liny do balonu (przy wentylu) z wylotem gazów skierowanym do góry (w stronę powłoki balonu). Iskrownik będzie raczej zbyt słaby do odpalenia lontu (ale sprawdzę to). Nie ma co gdybać - zrobię próby - opiszę rezultaty - wtedy będzie jakiś konkret, a nie gdybanie.

Pozdrawiam,

Leszek.
N 54°36'39", E 18°21'25" - Elen sila lumenn omentielvo SW 200/1000 EQ5, SkyMaster 15x70, EOS Digital Rebel unmod, QuickCam Pro 4000 mod
Odpowiedz
#34
spłonki, petardy, lonty ...?
niebezpieczne zabawy
balon będzie się poruszał w silnie zjonizowanym powietrzu i mogą się na nim gromadzić ładunki elektrostatyczne
moim zdaniem zbędne ryzyko
trzeba zastosować rozwiązanie, które daje najmniejsze ryzyko awarii ... nawet kosztem zwiększenia masy

pozdrawiam
Odpowiedz
#35
O.K. Małe nieporozumienie z obracaniem balonu -łożysku na lince miało służyć li tylko uniknięciu obracania całego zestawu, czy tez relaksacji skrecenia linki balonu wskutek obracania gondolą. Napęd gondoli to wirnik z łopatkami umieszczony pod nią, nie ma kinematycznie nic wspólnego z samym balonem, wręcz chodzi o to, by nim NIE kręcić niepotrzebnie [będzie miał kilkanaście m średnicy na pułapie!], wstępnie ten pomysł już przetestowałem [test z wiaderkiem, patrz stary wątek na forum]. Zgadzam się jednak z krytyka co do systemu mocowania, to da się prościej. Zrobimy wszystko "normalnie", tzn. linka balonu zaczepiona na szczycie spadochronu wraz ze spirala odcinającą LINKę[do której z gondoli pójdzie kabel -będzie krótki, wszelki układ niszczenia samego balonu wymaga kabli o wielometrowej długości, który tam sięgnie]. Gondola będzie klasycznie wisieć w uprzęży spadochronu. W lotach z gondolą wyposażoną w napęd obrotu damy po prostu zwykły mały krętlik wstawiając go  w linkę balonu powyżej. Jeśli taki sklepowy będzie miał za duże tarcie, można taki element zmajstrować samemu, dając jakąś podkładkę z teflonu jako łożysko. To chyba najprostsze rozwiązanie, nie wymaga jakichkolwiek ingerencji w konstrukcję samej gondoli na dowolnym etapie, co usuwa wszelkie komplikacje. Proponuje ten temat potraktować jako zamknięty.
Co do odcinacza, spróbuję w  najbliższym możliwym czasie kupić timer kuchenny [są dość tanie 10-30zł], wybebeszyć i sprawdzić , gdzie na płytce ma wyjście sygnału odpalającego wycie. Wystarczy to podłączyć do tranzystora mocy zamykającego obwód bateria-spirala grzejna i układ gotowy.
Kwestia następna: rezygnacja z centralnego podwieszenia powoduje,ze wewnętrzny stelaż zmienia formę -nie musi byc mocowany do pokrywy gondoli, tylko wkładany do jej pudełka. Jakaś jego forma być powinna. Chodzi o to, że nasza aparatura składa się z wielu niezależnych urzadzeń, od aparatu po lokalizator czy Garmina, które trzeba OSOBNO włączyć i nastawić przed startem. Nie mogą być po prostu luzem włożone, szczególnie aparat foto nie może się przemieszczać. Jednocześnie musi być do nich dostęp przed startem [powody j.w.].  W ostateczności może to być po prostu system pionowych, styropianowych przegródek wewnątrz pudełka, bo w zasadzie tylko aparat wymaga mocowania całkiem na sztywno.
Ostatnia sprawa: filtr jako okno aparatu. Nie przypadkowo dałem 72mm. Przednia soczewka obiektywu Canonka ma ok. 20mm średnicy, podobnie w moim Soniaczu o podobnych gabarytach i parametrach optycznych. Na te kompakty stosuje się tzw. tulejki filtrowe z filtrami 52 lub 58mm. Chodzi o to,że filtr znajduje się w odległości ładnych kilku cm przed obiektywem, a  mówimy tu o kącie widzenia rzędu 60stopni, wiec uwaga na winietowanie! Grubość ścianki gondoli to ładnych kilka cm właśnie, nie wiadomo, na ile przysuniemy aparat do ścianki itd. Zapas jest konieczny, w ostateczności można użyć filtra śr. 62mm,ale poniżej tego minimum bym absolutnie nie schodził.
Przy okazji pod dyskusje poddaje jeszcze jedna kwestię: narysowałem filtr mocowany w ściance pod kątem, w wycięciu, aby był prostopadły do obiektywu, ze wzgledu an potencjalne odblaski i dublowanie obrazu. To komplikuje wykonanie. Może to jednak przesada? W końcu dobre powłoki przeciwodblaskowe załatwią sprawę, poza tym i tak światło pada skośnie na te szybkę ze względu na kąt widzenia, no i nie chodzi nam o zdjęcia pod słońce. Może wstawić filtr [tylko duży, te 72mm na przykład] w ścianke na wprost, a  przekosić tylko aparat? Nie chodzi tu  o więcej jak 15 stopni odchylenia od osi.
Spróbuję popełnić nowy szkic, z uwzględnieniem tych modyfikacji. Będzie znacznie prostszy.
Pozdrawiam
-J.
P.S.1 Aha, jeszcze kwestia 1 aparat vs 2. Wstawmy na razie jeden. Do pierwszego lotu testowego drugi jest zbędny, docelowo jeśli okaże się konieczny zawsze możemy go umieścić, w miejsce zwolnionej dodatkowej awioniki [systemy pomiarowe Maquisa]. W ten sposób utrzymamy bez większych zmian wagę gondoli.
P.S.2 Z limitem wagi ładunku celujmy, przynajmniej docelowo, w limit 1.8kg, a nie 3kg. Powód? Porównajcie przepisy PL i US, te ostatnie wraz ze świetnym komentarzem na stronie projektu NEAR SPACE, do znalezienia googlarką. LEKTURA OBOWIĄZKOWA! Ci goście z MIT od lotu za 150USD nie przypadkowo mieścili się w  1.8kg [4 funty]. W razie wątpliwości rozwinę temat, bo to ważna sprawa jest. Aha,pamietajcie,że trzeba jako wagę gondoli przyjąć wagę wszystkiego, co wisi pod balonem, czyli razem ze spadochronem, a bodaj i linką balonu. Nie dla celów technicznych [to oczywiste], tylko legalistycznych.
TN130mm f/5 na Dobsonie "Regulus", travellerek TS80/400, Mak 127mm S-W, B10x50 Fomei, , Celestron Sky Master 15x70
Odpowiedz
#36
Lokalizator który podlinkował Kanarek widziałem, ale to jakiś tani model, nie znamy specyfikacji technicznej. Postulowałem,by kupić z 4 zakresami GSM, bo nie trzeba będzie kupować nowego na USA, wiec w sumie wyjdzie taniej. Ale nie jest to warunek konieczny. Choć w sumie w 2017-tym wolałbym korzystać z już sprawdzonego modelu, który na pewno złapie sygnał itp., a nie wstawiać nowego. Listę tego, co samemu znalazłem wklejałem już w starym wątku. Ktoś się wybierał za miedzę i miał poszukać taniej. Jakieś wieści? Ja jeszcze raz uderzę do krajowych dystrybutorów, bo nie wszyscy się odezwali na zapytania o kwestie techniczne.
Pozdrawiam
-J.
TN130mm f/5 na Dobsonie "Regulus", travellerek TS80/400, Mak 127mm S-W, B10x50 Fomei, , Celestron Sky Master 15x70
Odpowiedz
#37
Hej Leszku,

bardzo podobaja mi sie Twoje komentarze, ktore rozwiewaja przynajmniej czesc moich watpliwosci. Ponadto zapewniam Cie, ze krytyka jest tutaj jak najbardziej wskazana - wielu z nas ma dosc szczatkowa wiedze (ze mna na czele) na tematy zwiazane z misjami Near Space. Dlatego tez naklaniam wszystkich do pisania o ich obawach i innych propozycjach - przynajmniej do czasu, do kiedy 'zamrozimy' wiekszosc ustalen (czyli bedziemy juz ich pewni i nie bedzie potrzeby do nich wracac).  

Jarku, mam kilka komentarzy:
- do polskich misji mozemy zastosowac limit 3kg - czemu nie miec kilku(set) wiecej fotek? Zwieksza to szanse powodzenia misji (jesli cos by sie stalo zlego z jednym aparatem - jakies uderzenie, zaparowanie, blad dzialania itp), to mamy rezerwe.  Czasu do 2017 roku jest naprawde sporo, wiec mozna zalozyc z duzym prawdopodobienstwem, ze bedziemy wiedziec ile trzeba wlozyc do takiej a ile do innej misji. Oczywiscie, jesli okaze sie, ze sprzetu jest za duzo, to pierwszy do 'odstrzalu' pojdzie aparat. Jednak ja bym postulowal uzycie dwoch - zgodnie z koncepcja wczesniej podlinkowana przez Szuu, czyli 'kilogramem cyfrowek'* - co pojawilo sie na bezzalogowym forum: http://www.unmannedspaceflight.com/index...t&p=101212 .

- optyka Canona A530 ma 12x15 mm - liczylem z linijka Wink . mam nadzieje, ze ta wartosc sie przyda!

Na koniec prosilbym wszystkich w swoich wypowiedziach o dodawanie wszystkich mozliwych linkow - znacznie przyspieszy to proces odnajdywania informacji.

Pozdrawiam Smile
Odpowiedz
#38
Witam!
Ta uwaga o linkach to pewnie do mnie, słusznie niestety. Wynika to u mnie po prostu z braku czasu, nie zawsze jestem w stanie wyrobić się z szukaniem potrzebnych zakładek, wtedy podaję hasła pozwalające zainteresowanym szybko wygooglać. Postaram się korzystać z tej opcji w ostateczności.
Rozważania Leszka nt. alternatywnego niszczenia balonu [ten pomysł z z iskrownikiem] przypomniały mi zupełnie inna, drobną, acz istotną sprawę [dzięki!]:
Kanarku, jeśli dobierzesz/dobrałeś już jakiś gotowy skrypt CHDK do sterowania aparatem, sprawdź na wszelki wypadek na sam koniec, czy i jak ingeruje on w ustawienia lampy błyskowej. Przed startem bezwględnie musi być wyłączony flesz. To się robi ręcznie przyciskiem w każdym aparacie, a on sam na szczęście pamięta te ustawienia przy ponownym właczeniu. Chodzi o to, by przez przeoczenie skrypt w tym ustawieniu nie grzebał. Nie możemy dopuścić, by aparat w ogóle ładował kondensator lampy, bo na wysokościach [niskie ciśnienie powietrza, jak w lampie wyładowczej, b. słaba izolacja!] grozi to przypadkowym wyładowaniem  wysokiego napięcia w elektronice aparatu i jego zniszczeniem.
Co do aparatów -mogą być dwa, od strony samej instalacji to przecież nie problem. Ale mimo to, widziałbym sprawę odwrotnie, czyli drugi dołożył potem, bo mniej kombinujemy z masa gondoli [pisałem już, czemu to ważne]. Jak rozumiem, w pierwszym locie chcemy zabrać sporo dodatkowej aparatury, która potem będzie już zbędna. Zastąpienie jej druga kamerą jest najlogiczniejszym posunięciem,za równo ze względu na masę, jak i miejsce w pudełku. Kolejna sprawa , to te limity masowe.  Temat dlaczego mniej, a nie więcej od strony formalno- logistycznej spróbuje rozwinąć przy innej okazji, bo to dość złożona sprawa. Od strony czysto technicznej jest tak: jeśli w kolejnych lotach bedziemy stosować gondole o bardzo zmieniajajacych sie parametrch wagowych [a na to się zanosi niechcący], to zdobywane niemałym kosztem dane nt. profilu lotu bedzie mozna o kant ... potłuc jesli chodzi o palnowanie kolejnych misji. Poza tym może się okazać,ze trzeba będzie kupić większy balon, albo kolejna butle helu -to są konkretne wydatki, w dodatku rosnące skokowo. Proponuję więc, abyśmy celowali w wagę maks. ok. 2kg. To pozwoli nam na użycie stosunkowo małego balonu, po drugie w razie potrzeby mamy realną szansę na  szybkie odchudzenie systemu dla potrzeb końcowego lotu do limitu 1.8kg przez prostą eliminację paru zbędnych elementów lub inne małe modyfikacje, bez robienia wszystkiego od nowa. W dodatku dane  co do profilu lotu będzie można ekstrapolować z poprzednich, a to ważne! Jeśli na początku będziemy robili pod górną dopuszczalną granicę ok. 3kg, to przy odchudzaniu będą problemy techniczne, no i diabli wezmą przydatność części danych.
Jeśli chodzi o amerykańskie przepisy, to chodziło mi głównie o te stronę:
http://www.eoss.org/
a dokładnie:
http://www.eoss.org/pubs/regulations.htm
Polecam Wam komentarze w przypisach, a także przejrzenie FAQ  głównej strony na tematy techniczne. Następnym razem zreferuję swoje wnioski praktyczne [czyli dlaczego tak wokół tych 1.8kg się kręcę -ogólnie poniżej te wagi są mniejsze wymagania odnośnie awioniki oraz biurokracji].
Pozdrawiam
-J.
TN130mm f/5 na Dobsonie "Regulus", travellerek TS80/400, Mak 127mm S-W, B10x50 Fomei, , Celestron Sky Master 15x70
Odpowiedz
#39
Witam ponownie.

Pozwoliłem sobie narysować wariację nt. projektu gondoli. Nie po to, żeby Jarkowi zabrać przyjemność projektowania, tylko chcę zgłosić kilka uwag i pomysłów, a dobry rysunek jest wart tysiąca słów.

Więc po kolei (jak zwykle - baaardzo dłuuugie):

1. Przekrój A-A
[Obrazek: 1.gif]

2. Rzut na podstawę z góry (z zewnątrz)
[Obrazek: 2.gif]

3. Rzut na podstawę z dołu (od środka)
[Obrazek: 3.gif]

Podstawa wraz z izolacją (pokrywa gondoli) stanowi element nośny całej konstrukcji. Większa powierzchnia (ze względu m.in na panele) umożliwi montaż wszystkiego bezpośrednio do podstawy. Reszta obudowy gondoli (izolacja) nie przenosi żadnych obciążeń i może być doczepiana np. na rzepach (sprawdziły się w próżni, to i tu dadzą radę Smile, a są lekkie i łatwe w "obsłudze")
Dzięki temu, że wszystko jest umocowane bezpośrednio na podstawie, po zdjęciu obudowy i odwróceniu podstawy będzie komfortowy dostęp do wszystkich elementów (jeden z postulatów do projektu). Oczywiście aparaty będą robić fotki "do góry nogami" ale to chyba nie jest problem... Panele słoneczne podparte są pod kątem z dwóch powodów. Jeden to limit rozstawienia zaczepów uprzęży (wewnetrzne wymiary podstawy nośnej), a drugi to potencjalnie większa wydajność (lepsza orientacja "na słońce").

W samym środku podstawy jest przepust na przewody do paneli i układu odcinania balonu. Przepust pełni jednocześnie funkcję kominka wyrównywania ciśnień. Przystawka z panelami jest opcjonalna, przy jej braku wystarczy skrócić przepust. Centralnie na podstawie zamontowany jest wirnik układu sterującego obrotami gondoli.

Gondola ma wymiary zewnętrzne 40 x 40 x 20 cm. Ścianki obudowy i izolacja podstawy mają 5 cm grubości, więc wymiary wewnętrzne to odpowiednio 30 x 30 x 10 cm. Proponuję wykonanie od razu 2 okien na aparaty fotograficzne, nawet w misji z jednym aparatem. Tylko wtedy pomiary temperatury wewn., jakości izolacji i wydajności podgrzewania będą miarodajne, gdyż to okna aparatów będą głównym miejscem ucieczki ciepła. Ważne jest też, żeby okna były zamknięte filtrami (lub innym materiałem) po obu stronach. Powietrze między nimi znacznie poprawi izolację termiczną. Od wewnątrz wystarczy niewielki (20 - 30 mm) od zewnątrz większy (50 - 60 mm). Najlepiej po zakupie aparatu zrobić próbę z dwiema diafragramami rozstawionymi na 5 cm z przesunięciem osi. Wtedy będzie można ustawić min. rozmiary okien nie powodujące winietowania (mniejszy filtr = niższy koszt). Optuję za mocowaniem filtrów równolegle do ścianek obudowy. To będzie znacznie prostsza konstrukcja, a przy niewielkim kącie nie powinno być znaczącego wpływu na jakość zdjęć.

Tak, przy okazji, przydałoby się policzyć ten kąt, przy zbytnim pochyleniu może wyjść że zamiast krzywizny Ziemi zobaczymy pola i lasy jak w google maps.

Wymiary gondoli są nieco przeszacowane, ale ciężko jest je zoptymalizować bez kompletnej listy wyposażenia, które ma być zabrane. Zakładam redukcję wymiaru prostopadłego do przekroju A-A (patrząc z góry) do 30 cm. (min. rozmiar przy którym mieszczą się panele). Wtedy gondola przyjmie rozmiary 40 x 30 x 20 cm i razem z panelami będzie przypominać full wypas karmnik dla ptaków Smile

I ostatnia koncepcja. Wydaje się, że materiałem właściwym na obudowę i izolację podstawy  jest drobnoziarnisty styropian. Ale mi przychodzi do głowy jeszcze jedno rozwiązanie - pianka montażowo budowlana. Umożliwi wykonanie (odlanie) całej obudowy (oprócz izolacji podstawy) z jednego kawałka bez spoin (wysoka wytrzymałość i szczelność). Łatwo będzie wykonać okienka dla aparatów (wystaczy wstawić do formy przed zalaniem pianką odpowiednio przygotowane stożki. Możliwe jest też spore wzmocnienie konstrukcji, dzięki zastosowaniu wewnętrznego zbrojenia z siatki drucianej lub plastikowej. Pianka wydaje się też bardziej "spoista" (nie kruszy się) co ma znaczny wpływ na "żywotność" gondoli. W końcu zanim nastąpi lot, będzie wiele prób "na sucho" które mogą mocno wyeksploatować materiał obudowy.

Niewiadomą są parametry wytrzymałościowe i gęstość (ciężar właściwy) suchej pianki. Ponieważ zostało mi sporo pianki po ostatnim remoncie, mogę przeprowadzić próby. Wykonałbym dwa identyczne słupki (np. 5 x 5 x 30 cm) ze styropianu i pianki a następnie porównał ich gęstość, sztywność i wytrzymałość (siłę potrzebną do złamania słupka). Czy widzicie sens takich prób? Może ktoś zna jakieś właściwości pianki, które ją dyskwalifikują? Jestem otwarty wszelkie uwagi.

Proszę o komentarz i uwagi, szczególnie Jarka. Pozdrawiam wszystkich,

Leszek.
N 54°36'39", E 18°21'25" - Elen sila lumenn omentielvo SW 200/1000 EQ5, SkyMaster 15x70, EOS Digital Rebel unmod, QuickCam Pro 4000 mod
Odpowiedz
#40
Czyli rozumiem masę mamy wyznaczoną ostatecznie na 1.8 kg?

Nevt - no to rozumiem - teraz wiem co gdzie jest. Podoba mi się pomysł z panelami, rozwiązuje pewien problem, który chodził mi po głowie. Trzeba tylko pamiętać, że grubość układu będzie nieco większa - około 6-10mm myślę (pokrywa z polikarbonatu, panel, podkładka dystansowa do amortyzacji i płytka sensora pod spód). Z każdego panela będą też wychodzić trzy przewody (zasilanie + linia danych). Gniazda powinny przyjść na dniach.

Interesujący jest ten podwieszany system - chyba faktycznie lepszy od 'leżącego'. Mam tylko obawy co do aparatów i ich pola widzenia. Trzeba zmierzyć ile stopni obejmuje pole na szerokim kącie i określić wymiar filtra, który w tym przypadku będzie musiał być większy (bo aparat jest osadzony w większej odległości - leżący ma tę przewagę, że obiektyw 'wchodzi' w izolację, jest bliżej, dzięki czemu można zastosować małe filtry). Pomysł z izolowaniem przez warstwę powietrza też jest dobry, z tym, że z oczywistych względów nie może być to element szczelny. Trzeba też wykonać montaż w sposób maksymalnie sztywny, żeby aparaty nie drgały (co przełoży się na średnicę filtrów). Zainstalowałbym je również w osi optycznej - trzeba by się przewiercić pod kątem - na pewno będzie trudniej to wykonać, chyba, że zmieni się kształt ścianek - podobnie jak w projekcie Jarka. To akurat było dobre rozwiązanie.

Co do rzepów - hmm, nigdy nie testowałem ich przy niskich temperaturach, ale jeśli nie będą pękać to nie widzę problemu.

Pianka montażowa. Dużo niewiadomych - nie mam pojęcia jakie to ma przewodnictwo cieplne, ale potencjalnie jest to ciekawe rozwiązanie - zwłaszcza ze szkieletem wewnętrznym. Można potestować - na razie jednak zastosowałbym styrodur (udaroodporny styropian). Jeśli pianka się sprawdzi to zawsze można dokonać zmiany.

Pamiętajcie, że SECE jest tylko częścią elektroniki, bo rejestrator oprócz zapisu parametrów z paneli, dokonuje też zapisu następujących parametrów:

- pomiary temperatury elektroniki, napięcia i natężenia zasilania z baterii
- temperatury baterii (zabieram 4xAA czyli około 5-6V w specjalnym koszu, który wyposażę w podgrzewacz. Energii aż za dużo, można z tego zasilać inne urządzenia).
- temperatury na zewnątrz
- temperatury wewnątrz
- ciśnienia atmosferycznego
- wilgotności
- przeciążenia w trzech osiach

Ogniwa są podpinane do portów przez okablowanie. Podobnie trzy sensory temperatury i akcelerometr. Idea polega na tym, że jeśli chcemy w przyszłości podłączyć więcej urządzeń to da się to w miarę prosto wykonać. Zwłaszcza na magistrali 1-Wire. SECE w obecnej postaci podpina się po prostu w rejestrator parametrów lotu (co jest łatwiejsze, zamiast budować odrębny system zapisu).

Co do przebijania balonu - nie wystarczy jakieś małe serwo z igłą na końcu, wyzwalane impulsem elektrycznym?

Aha, Kanarek pytał się o masę SECE - myślę, że razem z rejestratorem to będzie około 200-230 gramów. Możliwe, że mniej - nie dostałem jeszcze części materiałów.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości