Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Komety: Hyakutake i Hale-Bopp, dawnych wspomnień czar...
#11
Kometę Hale-Bopp ledwie pamiętam, zbyt mały byłem, nawet dobrze wtedy gwiazdozbiorów nie znałem, aczkolwiek pamiętam, że robiła wrażenie na ciemnym usianym gwiazdami niebie, zwłaszcza, że w promieniu kilku km nie było ani jednej lampy. Naprawdę super Wink
Pozdrawiam Bogdan Kubiak Wink
Odpowiedz
#12
Robercie cudne zdjęcie!! Jej, ja już się nie mogę doczekać jak pochłonę całą (lub częśćWink ) wiedzy o astrofoto i będę również mogła się pochwalić podobnymi fotkami...Tylko dlaczego cierpliwość jest tą jedną z główniejszych potrzebnych cech osobowości??!! Wink
Pozdrawiam i życzę samych udanych zdjęć!
Wiola/Islandia 2010
Odpowiedz
#13
To jeszcze trzy obrazki:

[Obrazek: baJeibYhoyJTMWEo6B.jpg]
Hyakutake: scena balkonowa Wink
[Obrazek: L0YEE0tjt5ZkfTaRHB.jpg]
Hale-Bopp: zdjęcie  w warunkach rustykalnych Wink a i tak wyszła poswiata od Rzeszowa :]
[Obrazek: PhaKqlqTCDW6sodhsB.jpg]
Odpowiedz
#14
Gratuulacje Polaris !
Na drugiej serii i pierwszej fotce nie można się dopatrzyć śladu warkocza pyłowego (ten skierowany, na zdjęciu, prawie pionowo)
Minię to się  nie udało, również wizualnie. Cóż, "...błogosławieni ślepi i ci co widzą w mroku..." (J. Kaczmarski)
Pozdrawiam
Piotr S.
Odpowiedz
#15
(25.02.09, 19:14)wiola_z link napisał(a):...Tylko dlaczego cierpliwość jest tą jedną z główniejszych potrzebnych cech osobowości??!! Wink
..
jak mawiał Hiob Wink
Dziękujemy!
Odpowiedz
#16
(25.02.09, 19:24)Don Pietro link napisał(a):Gratuulacje Polaris !
Na drugiej serii i pierwszej fotce nie można się dopatrzyć śladu warkocza pyłowego (ten skierowany, na zdjęciu, prawie pionowo)

To widzisz go tam czy nie? Smile
Odpowiedz
#17
Lapsus linguae: oczywisćie, że na Twojej focie tak (tej z postu o16:03).... u siebie nie. Nie wiem skąd wpisało mi się to "nie" (poświadomość ?! Tongue)
Pozdrawiam,
Piotr Strzelczyk
Odpowiedz
#18
Miałem to szczęście, że obie komety widziałem. Były to zresztą moja pierwsza i druga w życiu kometa.

Pierwszy raz przeczytałem o kometach w jakiejś książeczce dla początkujących około roku 1994 (czyli kiedy miałem jakieś 9 lat Smile), że kometa to bardzo ciekawe i rzadkie zjawisko i że pojawia się raz na kilkadziesiąt lat Smile. Trochę wydawało mi się to dziwne i czułem, że coś tu jest nie tak.
Kilka, może kilkanaście miesięcy później zapytałem w bibliotece o jakąś książkę o kometach. Dostałem "Pod znakiem komety" Andrzeja Marksa i wtedy zrozumiałem, że komety to jest to, co mnie w astronomii najbardziej interesuje ;D Przez kilka miesięcy próbowałem znaleźć jakieś informacje widocznych na niebie słabych komet, aż w końcu znalazłem w chyba w pażdzierniku 1995 roku informację w Wiedzy i Życiu o zbliżającej się jasnej komecie - komecie Hale-Bopp'a, która miała w 1997 roku być dobrze widoczna gołym okiem. Półtora roku oczekiwania wydawało mi się prawie "nieskończonym" czasem, więc szukałem dalej.
Znalazłem, również w Wiedzy i Życiu, jakąś efemerydę komety 45P/Honda-Mrkos-Pajdusakowa, która miała pod koniec 1995 roku osiagnąć 7 mag podczas bliskiego przejścia obok naszej planety. Dysponowałem wówczas jedynie lornetką 10x50 i obrotową mapka nieba z gwiazdami chyba do 5.5 mag, a komety szukałem, gdy miała mieć 8 mag. Szukałem jej zresztą bardzo "nieprofesjonalnie" - sprawdziłem w domu mniej więcej jej położenie na niebie (W Koziorożcu, niedaleko Wenus) - kometa znajdowała się na jasnym niebie i nie było raczej szans na dostrzeżenie jej lornetką. Pozostało mi czekać kilkanaście miesięcy na Hale-Bopp'a...
Aż tu nagle w połowie marca nauczyciel geografii powiedział mi, że słyszał od kogoś, że na porannym niebie jest jakaś kometa (początkowo sądziłem, że chodzi o Hale-Bopp'a i że nie jest, ale że ma być za jakiś czas), niestety nauczyciel nie wiedział nawet w jakiej części nieba jej szukać. Minęło kilka dni i o komecie powiedział mi wujek, który słyszał o niej w radio. Powiedział, że kometa świeci około północy wysoko nad południowo-wschodnim horyzontem - to mi wystarczyło - doszedłem do wniosku, ze skoro o północy ma juz być wysoko nad południowo-wschodnim horyzontem, to około 21 powinna już być gdzieś niewysoko nad wschodnim horyzontem.
Było to 22 marca 1996. Tak jak zaplanowałem, o 21 wyszedłem szukac komety. Zajęło mi to kilkanaście sekund. Byłem zaskoczony wielkością jej głowy, warkocz widziałem dość słabo ze względu na brak adaptacji wzroku do ciemności (wtedy niestety nie za bardzo zdawałem sobie sprawę z wagi adaptacji...). Później kometę widziałem jeszcze kilka razy - ostatni raz około połowy kwietnia. Nigdy w pełni nie doceniłem jej warkocza - podczas najlepszej obserwacji widziałem jego najjaśniejsze kilkanaście stopni - ciagle ze względu na słabą adaptację.

Kometę Hale-Bopp'a widziałem kilka razy w wakacje 1996 w lornetce, a później o niej niemalże zapomniałem (właściwie to nie zapomniałem, ale myślałem, że co najmniej do lutego jej obserwacje będą trudne). O komecie przypomniał mi znajomy astronom amator (poznany już po komecie Hyakutake) w ostatnich dniach stycznia 1997. Kilka dni później korzystając z dobrej pogody obudziłem się nad ranem i wypatrzyłem ją gołym okiem w Strzale jako całkiem okazały obiekt z kilkustopniowym warkoczem. Od początku marca obserwowałem ją juz prawie każdego wieczora, tym razem już dbałem o adaptację. Obserwacje prowadziłem lornetką 10x50 umieszczoną na statywie domowej roboty :Smile Oba warkocze były bardzo ładnie widoczne i wyraźnie różniły się kolorem - pyłowy był biało-żółty, a gazowy niebieski. W najlepsze noce długość warkocza oceniałem na kilkanaście stopni. Kometę tą obserwowałem chyba do 7 maja...


P.S.
Don Pietro,

Masz na myśli warkocz gazowy? Pyłowy dość dobrze widać przecież również na Twojej fotce...
Krosno,  49°40' N   21°47' E http://piotrguzik.systempartnerski.pl/
Odpowiedz
#19
Witam,

  kilka moich wspomnień kometarnych...

  Do dziś żałuję, że nie mam zdjęć tak znanych i ciekawych komet, jak komety Arenda-Rolanda z wiosny 1957 r, jak i komety Halley'a z 1986 r.
  W pierwszym przypadku jeszcze nie miałem... aparatu fotograficznego i tę moją pierwszą kometę oglądałem tylko wizualnie - zarówno w małej miejscowości na południe od Wilanowa, jak i później już z centrum Warszawy.
  W przypadku komety Halley'a - nasz Oddział PTMA w Warszawie zorganizował i prowadził przez wiele miesięcy pokazy tej komety. Nie było jednak dobrych warunków do fotografowania komety Halley'a, zwłaszcza w centrum miasta. Do stycznia 1986 była niemal na granicy widoczności w Warszawie przez teleskopy :o, a potem, w maju 1986 r, oprócz pokazów prowadzonych przeze mnie także naszym teleskopem (TN 350) w Liceum "Pax", prowadziłem obserwacje pozycyjne. Big Grin
  I mam pewną satysfakcję - po zakończeniu akcji obserwacji tej komety, dostałem od Stephena Edberga, międzynarodowego koordynatora naukowych obserwacji Halley'a,  tzw. certyfikat - dokument potwierdzający wykonanie obserwacji pozycyjnych (w Polsce taki obserwacje wykonało tylko kilka osób !) Big Grin

Warto tu podkreślić zasadnicze różnice między dzisiejszymi "łowcami komet" a obserwatorami sprzed 40 lat.
Dziś bardziej zaawansowany obserwator komet w Polsce nie tylko ma łatwy dostęp do internetu i informacji o najnowszych odkryciach, ale także korzysta m. in. z pomocy SOK. Ma wysokiej klasy sprzęt astronomiczny i fotograficzny. Śledzenie i fotografowanie co najmniej kilku teleskopowych komet rocznie nie jest problemem.
  40 lat temu obserwator komet "zdobywał" informacje (efemerydy) głównie z dwóch źródeł:  "Uranii", która jako miesięcznik ukazywała się z... 1-2 miesięcznym opóźnieniem  i z prasy, o ile kometa była na tyle dość jasna, aby prasa poinformowała o komecie, a informacje te były rzetelne. Mógł też dowiedzieć się o kometach w obserwatoriach profesjonalnych - na informacje zza granicy trudno było liczyć, ponieważ listy "szły" z USA nawet kilka tygodni... 
W Polsce niewiele takich obserwatoriów  chciało udzielać informacji.  W Warszawie, w O.A. miłośnik astronomii był traktowany jak "persona non grata" (nie przez wszystkich pracowników, były pozytywne wyjątki). Wchodzących do budynku szatniarz-portier "witał" wchodzących w nieciekawy sposób; stosunkowo grzeczna formą, z którą zwracał się także do mnie, było: „czego tu ?” (takich przekładów mam więcej, ale będę teraz tu ich przytaczać...)

  Pierwszymi kometami, którym udało mi się zrobić zdjęcia, były: słynna kometa Kohoutka (tzw. "niewypał stulecia") w styczniu 1974 r i dwa miesiące później - kometa Bradfielda.  Latem 1975 roku obserwowałem widoczną gołym okiem kometę Kobayashi-Berger-Milon, ale bez sprzętu nie mogłem wykonać udanych zdjęć. Wreszcie na początku marca 1976 r  udało mi się raz sfotografować wspaniałą kometę Westa (-2 mag) z długim na ponad 20 stopni warkoczem (zdjęcia ukazały się w "Uranii"). Niestety, to był tylko jeden pogodny ranek , potem kilkanaście dni pochmurnych, a kiedy znów była pogoda, kometa była ledwo widoczna gołym okiem...

  Dopiero w 1996 i 1997 roku mieliśmy dwie jasne komety - wymienione wyżej: Hyakutake i Hale-Boppa.  W PTMA prowadziliśmy ich pokazy i obserwacje oraz wykonywaliśmy zdjęcia. Może wkrótce znajdę jakieś ich zdjęcia i pokażę... Big Grin

  Hermes
Odpowiedz
#20
Ja niestety nie widziałem komety Hyakutake. Nie interesowałem się wówczas astronomią. Co do komety Hale-Bopp to usłyszałem o niej albo w TV albo w gazecie. I któregoś kwietniowego wieczora, tato pokazał mi tę kometę. Patrzyliśmy przez otwarte okno w kuchni, przez mono-lornetkę 10x50

I chyba tylko raz (może dwa razy) widziałem tę kometę. Tato mój jednak wyjechał do swojej mamy na wieś i jak wrócił to mówił że kometa jest tam tak okazała, że babcia zdziwiła się co to za obiekt na niebie z warkoczem.

Tak naprawdę w miłość do komet popadłem po komecie 153P/Ikeya-Zhang gdy obserwowałem ją z ciemnego miejsca razem z ... kotem przybłędą. Kot siedział na płocie za nim na gwieździstym niebie kometa z warkoczem, a obok galaktyka M31! Smile Smile

Adam Hurcewicz Newton Uniwresał 150/900 lorneta 20x80 - uszkodzona :'( aparat cyfrowy Nikon D7100 + Nikkor AF-S 18-105mm + Sigma APO 70-300mm Białystok +53°07'09.68" N, +23°08'15.25" E, Alt=164m http://adamhurcewicz.wordpress.com
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości