Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
(Historia) Posłańcy bogów: dzieje Projektu Mercury
#1
W tym wątku chciałbym spróbować przedstawić Wam historię pierwszego amerykańskiego programu załogowego, Project Mercury. Jest to temat dosyć obszerny, zatem proszę o cierpliwość. Na tekst - umieszczany w częściach będą składały się m.in. opis konstrukcji, dzieje lotów testowych, a w końcu wszystkie załogowe misje kosmiczne NASA, jakie odbyły się w latach 1961-63. Zapraszam do lektury Smile

Wstęp:

Świat wkroczył w epokę kosmiczną, gdy 4 października 1957 roku w niebo nad stepami Kazachstanu, będącego wówczas republiką radziecką, wzbiła się rakieta balistyczna R – 7, wynosząc w Kosmos metalową kulę o średnicy 58 cm, wyposażoną w cztery anteny nadawczo odbiorcze. Sputnik 1, jak nazwano ten obiekt, krążył wokół Ziemi przez 92 dni i spłonął w atmosferze 4 stycznia 1958 roku, a więc jeszcze przed wystrzeleniem przez Stany Zjednoczone Explorera 1, pierwszego amerykańskiego sztucznego satelity. Półmetrowa sferyczna konstrukcja zbudowana w ZSRR zapoczątkowała wielki wyścig kosmiczny, jaki rozegrał się pomiędzy dwoma supermocarstwami, dwoma biegunami zimnowojennego świata. Moskwa przodowała w tym biegu wynosząc wkrótce na orbitę pierwsze żywe stworzenie, a w 1959 roku dokonano trafienia Łuną 2 w tarczę Księżyca...

[Obrazek: Sputnik_launch_vehicle.jpg]
Rakieta R-7 na stanowisku startowym
http://celestiasws.free.fr/pages_en/Spou...02_en.html

Amerykanie przegrali również kolejny etap kosmicznego wyścigu ze Związkiem Radzieckim. Oto rankiem 12 kwietnia 1961 roku z wyrzutni kosmodromu Bajkonur wzbiła się udoskonalona wersja Siemiorki, jak zwano potocznie rakietę R – 7. Tym razem wyniosła ona na orbitę okołoziemską statek kosmiczny Wostok z pierwszym człowiekiem na pokładzie. Był nim oficer lotnictwa ZSRR, porucznik (awansowany w trakcie trwania misji na majora) Jurij Aleksiejewicz Gagarin. W czasie lotu trwającego 108 minut dokonał niepełnego okrążenia Ziemi, po czym wylądował w okręgu saratowskim, 25 km na południowy zachód od miasta Engels, w pobliżu wsi Smiełowka.

[Obrazek: gagarin.jpg]
Jurij Gagarin, pierwszy człowiek w Kosmosie
http://jacketmagazine.com/31/weiss-gwiazda.html

W przegrywających wyścig Stanach Zjednoczonych myślano, mówiono i pisano na temat załogowych lotów w Kosmos jeszcze nim Sputnik 1 znalazł się na orbicie. W 1951 roku brytyjski pisarz i wizjoner Arthur C. Clarke wydał w Nowym Jorku The Exploration of Space, która stała się książką miesiąca. 22 marca 1952 roku na łamach magazynu Collier’s ukazała się pierwsza seria artykułów traktujących o podróżach kosmicznych. Rysunki techniczne wykonał sam Wernher von Braun – imigrant z Niemiec, wielbiciel prac Hermana Obertha i konstruktor rakiet serii Aggregat, w tym A – 4 (jej bojowa wersja przeszła złowieszczo do historii jako V – 2) – który również udzielił wywiadu w redakcji pisma. Konsultantami byli jeszcze inni specjaliści: amerykański astronom Fred Lawrence Whipple i dwaj Niemcy: autor książek o rakietach (Rockets – the Future of Travel Beyond the Stratosphere, 1944) i podoboju Kosmosu (The Conquest of Space, 1949) Willy Ley oraz Heinz Haber, pracujący dla Sił Powietrznych USA. Końcem roku tygodnik Time zamieścił artykuł dotyczący pomysłów von Brauna – budowy orbitalnej stacji kosmicznej, a także załogowych lotów na Księżyc i Marsa...
Lot Sputnika 1, a następnie Sputnika 2 z psem rasy łajka na pokładzie (listopad 1957) dał Amerykanom do zrozumienia, że rywal zza oceanu przygotowuje się do pierwszego wystrzelenia człowieka poza Ziemię.

[Obrazek: colcov1.gif]
Okładka magazynu Collier's (22 marca 1952)
http://er.jsc.nasa.gov/seh/coltech.html

[Obrazek: p62a.jpg]
Heinz Haber, Wernher von Braun i Willy Ley
http://history.nasa.gov/SP-4209/ch3-1.htm

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz
#2
Część 1

29 lipca 1958 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Dwight D. Eisenhower ogłosił National Aeronautics and Space Act, tworzący NASA (National Aeronautics and Space Administration) – Narodową Agencję Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej w miejsce istniejącego od 1915 roku NACA (National Advisory Committee for Aeronautics) – Narodowego Komitetu Doradczego d.s. Aeronautyki.
Pierwszym administratorem nowej organizacji został Thomas Keith Glennan, zastąpiony na stanowisku już początkiem 1961 roku przez Jamesa Edwina Webba, który pełnił swą funkcję znacznie dłużej, bo przez siedem lat.
Agencja zaczęła formalnie działalność w dniu 1 października 1958 roku...
Już kilka dni później, 5 października ruszył szeroki program NASA o kryptonimie Man In Space. Jego pierwszy etap miał na celu jak najszybsze umieszczenie człowieka w przestrzeni kosmicznej, bezpieczne sprowadzenie pojazdu z astronautą na Ziemię, a także zbadania jak ludzki organizm znosi warunki panujące na orbicie okołoziemskiej, takie jak stan nieważkości. Projekt ten miał swoje korzenie we wcześniejszych planach U.S. Air Force, MISS (Man In Space Soonest) zakładających wysłanie pilota w rakiecie (Thor, potem Atlas) poza atmosferę, zanim uczyni to Związek Radziecki. W latach 1957 – 58 wybrano nawet kilku, którzy byli elitą oblatywaczy z bazy Edwards w Kalifornii: Neil A. Armstrong, Scott Crossfield, Iven C. Kincheloe, John B. McKay, Forrest S. Peterson, Joseph A. Walker, Alvin S. White, Robert M. White...

[Obrazek: 180px-T._Keith_Glennan,_official_NASA_po...,_1964.jpg]
T. Keith Glennan, administrator NASA w latach 1958-61
http://de.wikipedia.org/wiki/Glennan

[Obrazek: 180px-James_E._Webb,_official_NASA_photo,_1966.jpg]
James E. Webb, administrator NASA w latach 1961-68
http://pl.wikipedia.org/wiki/James_E._Webb

Według projektu NASA pojazdem miała być kapsuła balistyczna o kształcie ściętego stożka, z łukowatą w przekroju osłoną termiczną w postaci tzw. tarczy ablacyjnej, która zapobiegłaby spłonięciu statku kosmicznego w atmosferze ziemskiej, na skutek tarcia. Właściwości aerodynamiczne kapsuły ponadto zapewniały stabilne położenie przy końcowej fazie lotu kosmicznego. Autorem koncepcji, zastosowanej również w kolejnych załogowych projektach NASA, aż do czasu wejścia do służby wahadłowców Space Shuttle, był amerykański inżynier Maxime A. Faget, który zaprojektował w efekcie pierwszy statek kosmiczny po tej stronie oceanu.
Pierwszy etap załogowej eksploracji Kosmosu przez NASA otrzymał nazwę Project Mercury, na cześć rzymskiego boga handlu, kupiectwa... i złodziejstwa, który był również według wierzeń starożytnych, boskim posłańcem na usługach innych władców niebios. Merkury to również, jak wiadomo pierwsza z ośmiu planet Układu Słonecznego.

[Obrazek: logo.gif]
Logo Project Mercury
http://www-pao.ksc.nasa.gov/history/mercury/mercury.htm

[Obrazek: 150px-Maxime_Faget.jpg]
Maxime A. Faget
http://en.wikipedia.org/wiki/Portal:Spac...ek_27_2007

Zbudowany przez firmę McDonnel Aircraft Corporation statek kosmiczny był jednoosobowym pojazdem o masie ok. 1900 kg, wysokości 2,89 m i średnicy u podstawy 1,8 m. Pokryta była ona tarczą ablacyjną, do niej zaś przytwierdzony został zespół trzech silników na paliwo stałe, przy użyciu których wytracano prędkość ruchu po orbicie okołoziemskiej przed wejściem w atmosferę.
U szczytu kapsuły umieszczono kratownicową konstrukcję, na której przymocowano silnik rakietowy, również na paliwo stałe, mający na celu oddzielenie pojazdu kosmicznego od nosiciela, w przypadku jego awarii na wyrzutni i w fazie startu. W takiej sytuacji system ten odciągał statek na bezpieczną odległość, a następnie po wcześniejszym otwarciu spadochronu o średnicy 20 m, Mercury wodowałby na Atlantyku. Gdy zaś wszystko szło sprawnie, wieżyczka ratunkowa była odrzucana po osiągnięciu odpowiedniego pułapu. Koncepcję tą zastosowano również w programie księżycowym Apollo i w radzieckim, a następnie rosyjskim Sojuz. Mający zastąpić wkrótce amerykańskie wahadłowce statek kosmiczny Orion także ma być wyposażony w analogicznie działający system ratunkowy.
Wnętrze kapsuły było wyjątkowo ciasne. Astronauci żartowali sobie mówiąc, że do tego pojazdu się nie wsiada, ale go się „ubiera” lub też porównywali go do budki telefonicznej.
A oto dlaczego: po zainstalowaniu przyrządów składających się z około 120 wskaźników, 55 przełączników, 30 bezpieczników, 35 dźwigni, profilowanego fotela oraz przyborów dla tej jednoosobowej załogi, pozostawał zaledwie 1 metr sześcienny wolnej przestrzeni.
Nad głową pilota, począwszy od lotu załogowego Mercury – Redstone 4, znajdowało się okienko o kształcie trapezu i polu widzenia od 30 do 33˚, wykonane z kilku warstw 7 i 3,5 mm grubości szkła kwarcowego. We wcześniejszych wersjach kapsuła posiadała dwa niewielkie, okrągłe iluminatory po bokach pojazdu. Dodatkowo, do celów obserwacyjnych statek kosmiczny wyposażono w wysuwany peryskop.

[Obrazek: 285px-Mercury_Spacecraft.png]
Przekrój pojazdu Mercury
http://en.wikipedia.org/wiki/Project_Mercury

[Obrazek: 300px-Mercury_Capsule2.png]
Mercury z wieżyczką systemu ratunkowego
http://en.wikipedia.org/wiki/Atmospheric_reentry

[Obrazek: mercuryphoto.jpg]
Tablica przyrządów w kabinie Mercury
http://lowendmac.com/lab/03/0605.html

Problem pojawił się jednak przy doborze rakiety, mającej wynosić pojazd w przestrzeń kosmiczną. Jedynym, będącym w stanie wykonać to zadanie był międzykontynentalny pocisk balistyczny Atlas D, służący amerykańskim siłom zbrojnym do przenoszenia głowic jądrowych. Niestety była to wyjątkowo zawodna konstrukcja. Od pierwszego wzlotu w 1957 do 1962 roku aż 36% prób tej rakiety kończyło się poważną awarią lub katastrofą. Do czasu podniesienia poziomu bezpieczeństwa startów przy użyciu Atlasa, amerykańska agencja kosmiczna była zmuszona używać do misji załogowych innej rakiety, a mianowicie skonstruowanego przez Wernhera von Brauna, na bazie doświadczeń z A – 4 (V – 2) pocisku średniego zasięgu Redstone.
Przy pomocy tej rakiety, która zasłynęła jako pierwszy (nie licząc bombowców strategicznych lotnictwa USA) amerykański nosiciel głowic nuklearnych, można było wynieść pojazd Mercury nie na orbitę okołoziemską, a jedynie na suborbitalny tor balistyczny. W czasie takiego kilkunastominutowego lotu pilot mógł odczuwać stan braku ciążenia przez około 1/3 całej podróży.
Loty miały odbywać się z położonego na wyspie Merrit na Florydzie przylądka Canaveral, gdzie powstał pierwszy i najważniejszy aż po dziś dzień amerykański kosmodrom. Jego początki sięgają 1949 roku, gdy na wniosek ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Harry’ego S. Trummana powstałą baza wojskowa, gdzie testowano rakiety. O dość odludnej lokalizacji zdecydowało nadmorskie położenie, gdzie można było prowadzić badania nie narażając ludności cywilnej.
Pozostała jeszcze kwestia, kto poleci. Cywil czy wojskowy...

[Obrazek: 300px-Atlas_missile_test_launch.jpg]
Start rakiety Atlas D (luty 1958)
http://pl.wikipedia.org/wiki/SM-65_Atlas

[Obrazek: redstone2.gif]
Pocisk balistyczny Redstone
http://abyss.uoregon.edu/~js/space/lectures/lec05.html

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz
#3
Część 2

Wkrótce po podaniu do wiadomości publicznej informacji o rozpoczęciu programu Project Mercury, co miało miejsce 17 grudnia 1958 roku (równo 55 lat od pierwszego lotu samolotu braci Wright), ogłoszono zaciąg do pierwszej amerykańskiej grupy astronautów.
Kandydatami mogli być wyłącznie mężczyźni do lat 40 o doskonałej kondycji fizycznej
i wzroście nie przekraczającym 180 cm. Każdy z nich miał być pilotem-oblatywaczem, mogącym pochwalić się spędzeniem w powietrzu przynajmniej tysiąca pięciuset godzin, posiadać rzecz jasna doświadczenie w pilotowaniu samolotu odrzutowego i wyższe wykształcenie.
508 lotników testowych odpowiedziało na to wezwanie, ale jedynie 110 spośród nich spełniało kryteria podane przez NASA. Ostatecznie po przeprowadzeniu wielu badań lekarskich i innych testów wybrano siedmiu mężczyzn.
9 kwietnia 1959 roku administrator Glennan przedstawił ich światu na specjalnej i uroczystej konferencji prasowej, która odbyła się w sali balowej Dolly Madison House, w tymczasowej siedzibie amerykańskiej agencji kosmicznej w Waszyngtonie, D.C.
Wtedy właśnie przyszłych zdobywców Kosmosu nazwano „astronautami”, podobnie jak pionierów lotów balonowych „aeronautami”, zaś legendarnych poszukiwaczy Złotego Runa – „Argonautami”.
Byli nimi: John Hershell Glenn Jr. (ur. 1921) z lotnictwa amerykańskiej piechoty morskiej, Malcolm Scott Carpenter (ur. 1925), Walter Marty Shirra Jr. (1923-2007) i Alan Bartlett Shepard Jr. (1923-1998) z lotnictwa marynarki wojennej USA oraz Leroy Gordon Cooper Jr. (1927-2004), Virgil Ivan Grissom (1926-1967) i Donald Kent Slayton (1924-1993) z sił powietrznych Stanów Zjednoczonych.

[Obrazek: mercury7.jpg]
Mercury Seven z modelem rakiety Atlas (górny rząd od lewej: Shepard, Shirra, Glenn, dolny rząd: Grissom, Carpenter, Slayton i Cooper)
http://www.aerospaceweb.org/question/his...121a.shtml

Dla amerykańskiej opinii publicznej stali się prawdziwymi bohaterami jeszcze zanim znaleźli się w Kosmosie. Zarówno oni sami, jak i ich najbliżsi byli na celownikach fotoreporterów, a podobizny astronautów pojawiały się w prasie równie często, jak obecnie zdjęcia gwiazd filmowych, czy muzycznych. Mercury Seven, jak ich nazwano, przystąpili tymczasem do całej serii wyczerpujących treningów, mających ich przygotować do lotów kosmicznych.
W kwietniu 1959, wraz ze swoimi rodzinami przeprowadzili się do bazy lotniczej Langley w Hampton, stan Wirginia, gdzie NASA utworzyła siedzibę Space Task Group, czyli Kosmicznej Grupy Roboczej. Na jej czele stanął Robert R. Gilruth. To właśnie on kierował pierwszym amerykańskim programem załogowych lotów kosmicznych. Podejmował również decyzje o tym kto ma polecieć.

[Obrazek: mercury.jpg]
Astronauci na okładce magazynu Life
http://www.sudvarg.com/spacerace/photos.htm

Przez dwa lata astronauci doskonalili swoje umiejętności. Siódemkę poddawano między innymi testom w komorze niskich ciśnień, która odwzorowywała warunki panujące na dużych wysokościach, w tzw. wirówce, gdzie symulowano przeciążenia działające na człowieka w czasie lotu, jak również odbywano treningi  w sztucznie wytworzonym na pokładzie gwałtownie opadającego samolotu stanie nieważkości. Ale na tym nie koniec – odbywali również szkołę przetrwania w trudnych i odludnych terenach, takich jak pustynia, ćwiczyli w symulatorach statku kosmicznego Mercury, jak i śledzili powstawanie samego pojazdu w zakładach firmy McDonnel w St.Louis, stan Missouri, a także modyfikacje rakiety nośnej Atlas
Równocześnie z treningiem przyszłych załóg, trwały intensywne testy kapsuły, nosicieli i systemu ratunkowego...

[Obrazek: 235578main_humanFactor-02.jpg]
Mercury Seven ćwiczący survival (od lewej: Cooper, Carpenter, Glenn, Shepard, Grissom, Shirra i Slayton)
http://www.nasa.gov/50th/50th_magazine/humanFactor.html

[Obrazek: Apollo-fig3.gif]
Astronauci w skafandrach
http://oea.larc.nasa.gov/PAIS/Apollo.html

Edit: o astronautach Mercury Seven planuję napisać osobny tekst (biografie) na 50 rocznicę powstania grupy.

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz
#4
Część 3

Pierwotny pomysł, aby pojazd wynosić za pomocą rakiety balistycznej Jupiter, bo i taki wariant rozpatrywano, zarzucono w lipcu 1959 roku. Liczyły się wyłącznie Redstone i Atlas, chociaż do lotów doświadczalnych posłużyły i inne konstrukcje.
Pierwszy z nich miał mieć miejsce 21 sierpnia 1959 roku, na nadmorskim poligonie na wyspie Wallops, stan Wirginia. Statek kosmiczny umieszczono na szczycie rakiety Little Joe. Zaprojektowano ją w celu testowania systemu ratowniczego kapsuł Mercury. Była stosunkowo niewielka, miała zaledwie 14,6 metrów wysokości i 2 metry średnicy, a jej napęd stanowił silnik na paliwo stałe.
Niestety test oznaczony jako LJ – 1 (Little Joe 1) zakończył się fiaskiem. Na pół godziny przed planowanym startem doszło do przypadkowego uruchomienia silnika wieżyczki ratunkowej. Kapsuła została odstrzelona od nosiciela i po osiągnięciu pułapu 600 m wodowała ponad pół kilometra od wyrzutni. Wszystko trwało raptem 20 sekund.
Trzy tygodnie później, 9 września z przylądka Canaveral wystartowała rakieta Big Joe (Atlas 10-D) do testu tarczy ablacyjnej, zamontowanej na makiecie pojazdu Mercury. Kapsułę i osłonę, która znajdowała się w dobrej kondycji odzyskano. Test BJ – 1 (Big Joe 1) zakończył się sukcesem jeśli chodzi o systemy ochronne, choć dwa silniki pomocnicze nie oddzieliły się od rakiety nośnej. Usatysfakcjonowana rezultatami NASA anulowała zaplanowaną na jesień BJ – 2. Pułap jaki osiągnięto w czasie wrześniowego lotu wynosił 145 km.
4 października odbył się natomiast pięciominutowy lot LJ – 6, mający na celu sprawdzenie integralności i aerodynamiki kapsuły. Zakończył się powodzeniem.
Czwarty test, LJ – 1A miał miejsce równo miesiąc później i był powtórką próby przeprowadzonej w sierpniu.  Test systemu ratunkowego w maksymalnych, jeśli chodzi
o ciśnienie warunkach panujących w czasie lotu. Sukces był połowiczny – powiódł się start, statek kosmiczny odzyskano, ale separacja odbyła się jeszcze nim Little Joe osiągnęła pożądaną prędkość i pułap.

[Obrazek: Little_Joe_I_rocket.jpg]
Start rakiety Little Joe z poligonu Wallops
http://en.wikipedia.org/wiki/index.html?curid=846330

[Obrazek: 270px-GPN-2000-001883.jpg]
Przygotowania do testu LJ - 6 (październik 1959)
http://en.wikipedia.org/wiki/Little_Joe_(rocket)

Przyszedł czas na wysłanie zwierzęcia na próg Kosmosu, co też uczyniono w teście oznaczonym jako LJ – 2 w dniu 4 grudnia 1959 roku. Jednocześnie celem misji było sprawdzenie funkcjonowania rakiety ratowniczej na bardzo dużych wysokościach. W kabinie umieszczono małpkę – rezusa o imieniu Sam. Po osiągnięciu pułapu 88 km pojazd wodował na Atlantyku i został podjęty przez załogę niszczyciela USS Borie.
Kolejny i podobny lot, LJ – 1B również z rezusem wabiącym się Miss Sam na pokładzie przeprowadzono 21 stycznia 1960 roku. Tym razem test oddzielenia się pojazdu Mercury od rakiety odbył się na mniejszej wysokości, ok. 15 km. Po zakończeniu próby kapsułę podniósł z wód oceanu śmigłowiec amerykańskiej piechoty morskiej i przetransportował z powrotem na Wallops Island, skąd odbywały się wszystkie loty przy użyciu Little Joe.

[Obrazek: space_10073411.jpg]
Rezus o imieniu Sam
http://www.geo.umn.edu/scitech/courses/H...mals2.html

[Obrazek: Mercury_program_Miss_Sam.jpg]
Miss Sam
http://en.wikipedia.org/wiki/Little_Joe_1B

9 maja miał miejsce następny, siódmy już test oznaczony kryptonimem BA (Beach Abort), bez użycia rakiety. Mercury wraz z wieżyczkę ratunkową został ustawiony na specjalnym podium, niewiele ponad ziemią, po czym dokonano kolejnej próby systemu. Trwała ona minutę, zaś kapsuła nr 1 (w sumie zbudowano ich 20, test BA był pierwszym w którym wykorzystano właściwy statek kosmiczny – wcześniejsze sześć odbyło się przy użyciu makiet, tzw. boilerplate lub prototypów Mercurego) wzniosła się niecały kilometr, po czym opadła na spadochronie na plaże Wallops.

[Obrazek: 240px-Beach_Abort.jpg]
Przygotowania do testu Beach Abort (maj 1960)
http://en.wikipedia.org/wiki/Beach_Abort

Ósmy test, MA – 1 (Mercury – Atlas 1) był jednocześnie pierwszym, w którym wykorzystano docelową rakietę programu, Atlas. Pojazd nr 4 umieszczono na szczycie, tym razem bez systemu ratowniczego. Celem misji miało być sprawdzenie połączenia Mercury – Atlas
w czasie suborbitalnego lotu i odzyskanie kapsuły. Próba ta, mająca miejsce 29 lipca zakończyła się stuprocentową porażką. Wadliwy pocisk balistyczny firmy Convair zawiódł ponownie.
Niepowodzenie było również finałem dziewiątej próby, LJ – 5 w dniu 8 listopada 1960 roku. Lot zakończył się katastrofą, w wyniku której utracono kolejną kapsułę, nr 3.
Widmo fiaska towarzyszyło i dziesiątemu testowi, MR – 1 (Mercury – Redstone 1), który miał odbyć się na Florydzie 21 listopada. Był to debiut pocisku balistycznego Redstone w nowej roli. Umieszczono na jego szczycie pojazd Mercury nr 2. Nastąpił start, jednakże rakieta wzniosła się zaledwie kilka centymetrów nad wyrzutnię, po czym... wyłączył się silnik
i opadła z powrotem. Do eksplozji nie doszło, natomiast sam statek kosmiczny został oddzielony przez system ratowniczy i można go było wykorzystać ponownie, co też uczyniono 19 grudnia.
MR – 1A, jak sama nazwa wskazuje była powtórką nieudanej próby sprzed miesiąca. Tym razem jednak misja zakończyła się pełnym sukcesem. Redstone wyniósł kapsułę nr 2 na wysokość 210 kilometrów nad powierzchnię Ziemi, zaś sama rakieta osiągnęła nawet większą prędkość niż zakładano. Lot ten trwał ponad kwadrans.
Kolejny miał być już prawdziwą próbą generalną przed wysłaniem na tor balistyczny pierwszego amerykańskiego astronauty.

[Obrazek: ma-1-patch.jpg]
Start do lotu próbnego MA - 1 (lipiec 1960)
http://science.ksc.nasa.gov/history/mercury/ma-1/

[Obrazek: 230px-10073418.jpg]
Nieudany test MR - 1 (listopad 1960)
http://en.wikipedia.org/wiki/Mercury-Redstone_1

[Obrazek: Mercury1A.JPG]
Pojazd Mercury nr 2, wykorzystany w testach MR - 1 i MR - 1A
http://en.wikipedia.org/wiki/index.html?curid=6946262

19 stycznia 1961 roku Robert Gilruth dokonał wyboru. Dziewiczy skok ponad atmosferę ziemską miał zostać wykonany przez Alana B. Sheparda, drugi zaś przez Virgila I. Grissoma, na którego koledzy wołali „Gus”. Oczywiście obaj musieli mieć dublera na wypadek, gdyby zdrowie nie pozwoliło astronautom na lot. Tę funkcję miał pełnić John H. Glenn.
Media właśnie jego typowały na pierwszego Amerykanina w Kosmosie, toteż wybór Sheparda był sporym zaskoczeniem, również dla pozostałych członków ekipy Mercury Seven.
Owa trójka zaczęła więc jeszcze intensywniejsze ćwiczenia i loty „na sucho” w symulatorach statku kosmicznego. Testy na Cape Canaveral i Wallops Island kontunuowano.
31 stycznia 1961 roku o godzinie 16:55 UTC wzbił się na pułap 253 km pojazd Mercury (kapsuła nr 5) zabierając w charakterze pasażera szympansa o imieniu Ham. Małpa dobrze zniosła lot (przeciążenia dochodziły do 11g) i była pod stałą obserwacją za pośrednictwem kamery umieszczonej na pokładzie. Po 16 minutach i 39 sekundach, o godzinie 17:12 UTC nastąpiło wodowanie na Atlantyku, 679 km od wyrzutni. Zakończyło się ono nieprzyjemnie dla zwierzęcia, gdyż do uszkodzonej przy wodowaniu kabiny dostała się woda, a pojazd Mercury zaczął tonąć. Na szczęście ekipa ratunkowa z okrętu USS Donner przybyła na czas i misję MR – 2 uznano za sukces.

[Obrazek: Ham_the_chimp.jpg]
Szympans Ham
http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Ham_the_chimp.jpg

[Obrazek: launch03.jpg]
Start do lotu Mercury - Redstone 2 (styczeń 1961)
http://fcit.usf.edu/Florida/photos/nasa/...unch03.htm

Do kolejnego, suborbitalnego testu MA – 2 (kapsuła nr 6), który odbył się 21 lutego użyto Atlasa. I ten lot został uznany za pomyślny dla programu. Osiągnięte apogeum wynosiło 183 km.
LJ – 5A, czternasty już z kolei test, do którego wykorzystano pojazd nr 14 przeprowadzono na poligonie Wallops 18 marca. Zakończył się częściowym powodzeniem, kapsuła została lekko uszkodzona i szczęśliwie wykorzystano ją później w siedemnastej próbie, LJ – 5B, 28 kwietnia. Wcześniej jednak odbyły się inne: piętnasta, MR – BD (24 marca) polegająca na pełnym przetestowaniu konfiguracji Mercury – Redstone, do której użyto jedynie makiety statku kosmicznego – zakończona sukcesem i szesnasta, MA – 3 (25 kwietnia) – totalna porażka. Nie udało się umieścić bezzałogowej (na pokładzie był jedynie manekin astronauty) kapsuły nr 8 na orbicie okołoziemskiej. Po 40 sekundach od startu rakieta eksplodowała, ale pojazd został odzyskany dzięki systemowi ratowniczemu, który właściwie został doprowadzony do perfekcji. W czasie przeprowadzenia owego testu Stany Zjednoczone już przegrywały. Dwa tygodnie wcześniej pierwszym człowiekiem w Kosmosie został obywatel ZSRR, Jurij Gagarin...

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz
#5
Część 4

Lot Gagarina był prawdziwym szokiem dla społeczeństwa amerykańskiego. Opinia publiczna w USA miała za złe władzom i NASA, że dopuszczono do takiej sytuacji, iż ideologiczny wróg wolnego świata prześcignął „Wuja Sama”. Doszło nawet do tego – co wydaje się logiczne – że prasa kpiła sobie z amerykańskiej agencji kosmicznej. Prezydent John F. Kennedy nie mógł pogodzić się z zaistniałą sytuacją i odrzucając sugestie, by przerwać program Mercury i skupić się na innych dziedzinach, w których można było przodować nad ZSRR powołał nowego administratora NASA, Jamesa Edwina Webba. Swojego wiceprezydenta, Lyndona Johnsona ogłosił szefem Krajowej Rady Przestrzeni Kosmicznej.
14 kwietnia, a więc dwa dni po pionierskim locie Gagarina prezydent spotkał się z ową dwójką oraz ze swoim naukowym doradcą Jerome Wiesnerem. Wtedy właśnie odbyła się narada, której owocem było znaczne przyśpieszenie prac związanych z wysłaniem pierwszych ludzi na Księżyc!
Kennedy dał zebranym jasno do zrozumienia, że odtąd zdobycie Srebrnego Globu jest priorytetem dla NASA, nawet jeśli program miałby kosztować kilkadziesiąt miliardów dolarów. Project Mercury był kontynuowany!

[Obrazek: mr3patch.gif]
Emblemat lotu Sheparda
http://www.armourtech.com/jdarmour/nasa.htm

[Obrazek: Alan_Shepard-browse.jpg]
Uśmiechnięty Alan Shepard w kombinezonie programu Mercury
http://solarsystem.nasa.gov/multimedia/gallery/

Na Florydzie trwały intensywne przygotowania do lotu Mercury – Redstone 3, a więc pierwszej amerykańskiej załogowej wyprawy w Kosmos (ściślej mówiąc – na próg Kosmosu, nie miał być to bowiem lot orbitalny, a jedynie balistyczny). Pierwotnie ustalono termin na 2 maja, ale z powodu opadów deszczu misję przełożono o dwie doby. Wtedy też podano do publicznej wiadomości personalia pierwszego astronauty Stanów Zjednoczonych, komandora porucznika Alana B. Sheparda. Przez trzy godziny czekał w Hangarze „S” na start, który nie nastąpił. Jego statek kosmiczny dostarczono na Florydę jeszcze 9 grudnia 1960 roku. Pilot nadał mu (kapsule nr 7) nazwę indywidualną, Freedom 7. Ta „siódemka” była na cześć całej grupy, do której należał oraz dlatego, że był to po prostu pojazd nr 7.
4 maja ponownie nie doszło do wystrzelenia rakiety i misję przełożono o kolejną dobę.
Rankiem 5 maja 1961 roku 38-letni oficer lotnictwa US Navy, ubrany w ciśnieniowy kombinezon Navy Mark IV udał się autobusem na wyrzutnię LC – 5 na przylądku Canaveral, gdzie czekała już gotowa do startu rakieta Redstone, uwieńczona pojazdem Freedom 7... Towarzyszyli mu m.in. dr William Douglas, lekarz odpowiedzialny za zdrowie astronautów oraz dubler, John H. Glenn. Shepard przy pomocy techników o 10:21 UTC zajął miejsce w ciasnym kokpicie kapsuły, a właz został wkrótce zatrzaśnięty. Odliczanie do startu przedłużało. Najpierw z powodu zachmurzenia, potem problemy zaczął przysparzać jeden z komputerów.
Zniecierpliwiony pilot Mercury miał również problemy z utrzymaniem moczu i musiał załatwić potrzebę fizjologiczną w swój skafander. Technicy, obawiając się zwarcia w kombinezonie początkowo nie chcieli się zgodzić. Przed lotem wypowiedział do siebie także słowa, które przeszyły do historii jako „Modlitwa Sheparda”: „Proszę Cię, Boże, nie pozwól bym to spieprzył”.

[Obrazek: z5564878X.jpg]
Długie oczekiwanie na start...
http://technologie.gazeta.pl/technologie...5.html?i=1

[Obrazek: freedom-7.jpg]
Lift-off!
http://www.dailyaviator.com/?m=20080506

Ostatecznie o godzinie 14:34:13 UTC ryknął silnik rakiety Redstone i Shepard rozpoczął swoją krótką wyprawę. Wibracje w czasie lotu początkowo uniemożliwiły usłyszenie przez komandora porucznika głosu Donalda „Deke” Slaytona, który w ośrodku naziemnym pełnił funkcję CAPCOM (Capsule Communicator), a więc tego, który bezpośrednio kontaktował się z załogą statku kosmicznego. Max Q nastąpiło w 1 minucie 24 sekundzie. Tętno astronauty skoczyło do 138 uderzeń/minutę. W chwili gdy paliwo nosiciela uległo wyczerpaniu, a silnik zgasł Freedom 7 oddzielił się od rakiety (2 minuta 24 sekunda) i po uruchomieniu swojego napędu kontynuował lot. Wcześniej (2 minuta 22 sekunda) odstrzelono również wieżyczkę systemu ratowniczego. Shepard przeszedł także na sterowanie ręczne i przejmując kontrolę nad pojazdem (obrócił go tarczą ablacyjną do kierunku lotu w 2 minucie 35 sekundzie) udowodnił, że możliwym jest sterowanie kapsułą przez pilota na podstawie wskazań z zegarów na tablicy przyrządów. Apogeum osiągnięto w 5 minucie i 11 sekundzie lotu. Wyniosło ono 187,42 km. Przez peryskop i boczne iluminatory astronauta dokonał obserwacji zachodniego wybrzeża Florydy, jeziora Lake Okeechobee, wyspy Andros oraz archipelagu Bahama. Następnie, 4 sekundy po osiągnięciu najwyższego pułapu statek odpalił ponownie zespół silniczków i rozpoczął powrót, a przeciążenie dochodzące aż do 11 g wciskało Alana Sheparda w fotel.
Po otwarciu spadochronu (9 minuta 38 sekunda) pojazd wodował na Oceanie Atlantyckim o godzinie 14:49:35 UTC w rejonie Wysp Bahama. Astronautę i jego statek podjęto za pomocą śmigłowców typu Sea King na pokład lotniskowca USS Lake Champlain. Pierwszy załogowy lot kosmiczny USA, trwający 15 minut i 22 sekundy zakończył się powodzeniem, a Amerykanie mieli wreszcie swojego bohatera.
Warto tutaj zaznaczyć, że misja odbyła się w pełnym świetle reflektorów, w przeciwieństwie do orbitalnej podróży Gagarina, która otoczona była aurą tajemnicy aż do momentu, w którym Wostok znalazł się w Kosmosie. Lot Sheparda zaś transmitowano przez telewizję i radio. Start obserwowali widzowie nawet na żywo, np. mieszkańcy pobliskiego Cocoa Beach, swoją drogą często nawiedzanego przez astronautów. 
Kolejna różnica warta podkreślenia: mimo iż Amerykanin odbył jedynie podorbitalną podróż po torze balistycznym, to inaczej niż jego radziecki „kolega po fachu”, mógł sterować swoją kapsułą. Jurij Gagarin był jedynie pasażerem sferycznego pojazdu.

[Obrazek: _44133835_shepard_nasa_416.jpg]
Shepard wciągany na pokład Sea Kinga...
http://news.bbc.co.uk/1/hi/in_pictures/7009606.stm

[Obrazek: 385px-Alan_Shepard_pouso.jpg]
...i już na pokładzie USS Lake Champlain
http://en.wikipedia.org/wiki/Mercury-Redstone_3

Trzy dni po historycznym locie, 8 maja, Mercury Seven udali się na spotkanie z prezydentem Johnem F. Kennedym. W czasie uroczystości w Waszyngtonie głowa państwa odznaczyła Alana Sheparda medalem za wyjątkową służbę w NASA, NASA’s Distinguished Service Medal. Amerykańska agencja kosmiczna, w osobach m.in. Roberta Gilrutha i Jamesa Webba przedstawiła tego dnia prezydentowi sprawozdanie z działalności instytucji.

[Obrazek: JohnFKennedy_AlanShepard.jpg]
Prezydent Kennedy odznacza bohatera
http://www.medaloffreedom.com/JohnFKennedyTribute17.htm

25 maja 1961 roku miało miejsce historyczne przemówienie Kennedyego na posiedzeniu połączonych izb Kongresu, transmitowane przez media. Pod koniec tego wystąpienia przedstawił nowy program dla NASA, mający zapewnić Stanom Zjednoczonym przewagę nad ZSRR, a jednocześnie dokonać wielkiego wyczynu dla całej ludzkości. Tym celem była załogowa wyprawa na Księżyc.
Prezydent USA zadziwił cały świat podnosząc bardzo wysoko poprzeczkę w załogowych lotach kosmicznych i to raptem po pierwszym amerykańskim, w dodatku suborbitalnym locie. Było to rzucenie rękawicy, wyzwania Związkowi Radzieckiemu, chęcią zmazania plamy na honorze (czytaj: Sputnik, Łuna i Wostok).
Tymczasem w ramach kontynuowanego przez NASA Project Mercury przygotowywano się do drugiego z siedmiu zaplanowanych skoków balistycznych...

[Obrazek: freed7.JPG]
Freedom 7 w Armel-Leftwich Visitor Center, US Naval Academy, Annapolis, stan Maryland
http://users.skynet.be/satimage/satbase/satbase.htm

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz
#6
Część 5

Pocisk balistyczny Redstone o oznaczeniu MRLV – 8 (w poprzedniej misji użyto rakiety o numerze 7) dotarł na kosmodrom 8 czerwca. Miesiąc później, 15 lipca podjęto ostateczną decyzję o przeprowadzeniu lotu Mercury – Redstone 4, do którego miała być wykorzystana kapsuła nr 11. 
I tak jak w poprzednim przypadku statek kosmiczny otrzymał od swojego pilota swoją nazwę indywidualną, Liberty Bell 7. „Gus” Grissom, który miał udać się nim w podróż uhonorował w ten sposób filadelfijski, osiemnastowieczny Dzwon Wolności, który od XIX wieku był symbolem walki o wolność i zniesienie niewolnictwa. Jak łatwo się domyślić, skojarzenie podsunął mu kształt pojazdu (na którym to obok nazwy własnej domalowano i „pęknięcie” jakie znajduje się na zabytkowym dzwonie) Potraktował to także jako synonim słowa „freedom” (a tak nazywała się kapsuła Sheparda) – również oznaczającego „wolność”. „7” to oczywiście ukłon w stronę kolegów z zespołu astronautów. Towarzyszyła ona następnie w reszcie misji Project Mercury.

[Obrazek: 115px-Mercury_4_-_Patch.jpg]
Emblemat misji Mercury - Redstone 4
http://commons.wikimedia.org/wiki/Catego...y_missions

[Obrazek: grissom_virgil.jpg]
Virgil Ivan "Gus" Grissom
http://www.spacefacts.de/ballistic/engli...cury-4.htm

Datę startu ustalono na 16 lipca, a założeniami lotu było w zasadzie powtórzenie wyczynu z maja. I tym razem pogoda pokrzyżowała pierwotne plany, Grissom i jego dubler, ponownie John Glenn musieli czekać... 18 lipca warunki atmosferyczne zmusiły decydentów do kolejnego poślizgu w czasie. Nazajutrz astronauci, wraz z technikami udali się na wyrzutnię LC – 5. Przygotowania do startu szły dobrze, a „Gus” zajął miejsce na pokładzie statku kosmicznego, czekając w napięciu na odpalenie rakiety. Niestety 10 minut i 30 sekund przed planowanym zapłonem lot po raz kolejny odłożono w czasie. Pogoda nad Cape Canaveral nie chciała współpracować.

[Obrazek: VirgilGrissom_LibertyBell.gif]
Grissom pozuje do zdjęcia przy Liberty Bell 7 za nim widoczny John Glenn
http://www.apollo1.org/VirgilGrissom.aspx

[Obrazek: mg-KSC-61C-1431.jpg]
21 lipca 1961, 12:20 UTC
http://groups.msn.com/SpaceCowboySaloon/...tone4.msnw

21 lipca 1961 roku, o godzinie 8:58 UTC Virgil I. Grissom, pilot US Air Force po raz drugi usadowił się w ciasnej kapsule, a technicy zapieczętowali nowego typu właz (o nim samym będzie dalej). Po kilku godzinach oczekiwania (spowodowanego m.in. problemem z jednym z 70 sforzni ryglujących wejście do pojazdu, nie zastąpiono go jednak nowym), o 12:20:36 UTC Redstone uniósł się z wyrzutni. Start przebiegał podobnie, prawie identycznie jak w przypadku Mercury – Redstone 3. „Gus” przyznał potem, że czuł się przez moment „odrobinę przestraszony”, w momencie zapłonu i wzlotu. 2 minuty 23 sekund po rozpoczęciu misji miał miejsce BECO (Booster Engine Cut Off), chwilę później od Liberty Bell 7 oddzieliła się zbędna już rakieta ratownicza, a następnie sam statek kosmiczny odseparował się od nosiciela (2 minuta 33 sekunda). Grissom, znalazł się w stanie nieważkości. Przeszedł na sterowanie ręczne i podobnie jak Shepard poza pilotowaniem pojazdu skupił się na obserwacji okolic Florydy: lecąc „tyłem do przodu” podziwiał rzeki: Indian i Banana River, wyspę Merritt i południową część Przylądka Canaveral. Apogeum (190,39 km) osiągnął po przeszło pięciu minutach lotu. Silniczki Mercury odpaliły ponownie, sterowanie przeszło w tryb automatyczny, peryskop obserwacyjny został schowany, a pojazd rozpoczął powrót. Puls Grissoma skoczył do 171 uderzeń/minutę! W 10 minucie 13 sekundzie nad kapsułą rozpostarł się główny spadochron (pułap 6,4 km) i Liberty Bell 7 wodował o 12:36:13 UTC (po 15 minutach i 37 sekundach lotu). Wtedy niespodziewanie wydarzył się wypadek, wskutek którego omal nie doszło do śmierci pilota...
Kapsuła nr 11, którą wykorzystano w tej misji różniła się od dziesięciu poprzednich, w tym użytej w pierwszym locie załogowym. To w niej po raz pierwszy zastosowano trapezoidalne okno umieszczone na wprost astronauty, zamiast dwóch niewielkich, okrągłych iluminatorów znajdujących się po bokach pojazdu. Zainstalowano i automatyczny system położenia w przestrzeni kosmicznej. Kolejną nowinką był właz do statku kosmicznego. Wcześniej był zamykany przez ciężki mechanizm zatrzaskowy, zaś począwszy od kapsuły no. 11 – przymocowywany sworzniami wybuchowymi. Miało to na celu jego szybkie odstrzelenie w przypadku zagrożenia zatonięciem pojazdu i ewakuację astronauty. I to właśnie właz zawiódł...
Tuż po wodowaniu, które również miało miejsce w rejonie Wysp Bahama, niespodziewanie eksplodowały materiały wybuchowe przytrzymujące wejście do kokpitu i do wnętrza poczęła wdzierać się woda, totalnie zaskakując Grissoma. Pilot błyskawicznie zdjął hełm i w pośpiechu opuścił Liberty Bell 7. Omal nie utonął, gdyż skafander zaczął napełniać się wodą, przez co ciężko było utrzymać się na powierzchni. Na szczęście śmigłowce amerykańskiej piechoty morskiej przybyły na czas i „Gusa” uratowano, zabierając na pokład lotniskowca USS Randolph. Statek kosmiczny, wypełniony po brzegi był zbyt ciężki nawet dla mocnych lin. Został więc odczepiony i zatonął w wodach Atlantyku.

[Obrazek: books_lostspacecraft02.jpg]
Próby podjęcia Liberty Bell 7...
http://www.collectspace.com/resources/bo...craft.html

Podjęto go z dna dopiero 20 lipca 1999 roku, w przeddzień kolejnej, 38 rocznicy lotu Mercury – Redstone 4, przy pomocy podwodnego robota, przez załogę statku Ocean Project pod przewodnictwem Curta Newporta. Wydobycie tego niezwykłego wraku sfinansowało Discovery Chanell.

[Obrazek: libertybell7_ksc.jpg]
Odzyskany pojazd wystawiony jest w muzeum Kansas Cosmosphere and Space Center w Hutchinson, stan Kansas
http://www.collectspace.com/ubb/Forum23/...01983.html

Co jest w tym wszystkim tragicznie ironiczne – przez niespodziewaną awarię włazu Mercury Grissom omal nie zginął... Niecałe sześć lat później skomplikowanie zamykany właz Apolla przyczynił się do jego śmierci...

[Obrazek: 1197440~Astronauts-Alan-Shepard-and-Gus-...osters.jpg]
Dwóch pierwszych astronautów NASA
https://www.allposters.co.uk/-sp/

Edit:
Kwestia awarii włazu kapsuły Grissoma nie jest do końca jasna. Astronauta twierdził wprawdzie, że właz "sam się odstrzelił", niemniej podczas późniejszych testów przeprowadzonych w celu wyjaśnienia przyczyn zdarzenia do niczego podobnego nie doszło... (thx Maquis)

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz
#7
Część 6

Niedługo po przeprowadzeniu lotu Mercury – Redstone 4, Rosjanie pokazali Amerykanom ponownie kto przoduje w wyścigu kosmicznym. Oto 6 sierpnia 1961 roku wystartował z Bajkonuru Wostok 2 z kosmonautą Giermanem Stiepanowiczem Titowem. Wykonał aż 17 okrążeń kuli ziemskiej w czasie lotu trwającego 25 godzin i 18 minut. A więc spędził całą dobę na orbicie...
Wobec zaistniałej sytuacji NASA musiała zmienić pierwotne plany. Niniejszym zrezygnowano z dalszych skoków suborbitalnych. Aby amerykański załogowy program kosmiczny mógł się szybciej rozwijać, należało wysłać pierwszego z Mercury Seven, który dokonałby pełnego okrążenia planety. Rakietą nośną miał być udoskonalony Atlas. Taką propozycję, popartą przez decydentów agencji wysunął Gilruth. Oczywiście trzeba było przeprowadzić jeszcze kilka dodatkowych testów w ramach przygotowań do kolejnej załogowej misji Mercury.

[Obrazek: p38a.jpg]
Robert R. Gilruth, szef Space Task Group
http://history.nasa.gov/SP-4308/ch2.htm

13 września 1961 roku o godzinie 14:09:00 UTC z Cape Canaveral wystartowała kapsuła nr 8 (użyta wcześniej w nieudanym locie MA – 3) umieszczona na szczycie Atlasa. W bezzałogowej misji MA – 4, która trwała 1h 49 min. i 40 sek. dokonano jednego, pełnego okrążenia Ziemi. Parametry orbity wynosiły kolejno: 248 km (apogeum), 156 km (perigeum), 88,6 min (okres obiegu), 32,57˚ (inklinacja). Na pokładzie zainstalowano tzw. Crewman Simulator imitujący astronautę, urządzenia służące przetestowaniu sieci systemów namierzania dla Project Mercury (Mercury Tracking Network) w postaci m.in. dwóch taśm z zarejestrowanym głosem, a także system podtrzymywania życia, instrumenty do monitorowania poziomu drgań, hałasu itp. Ponadto umieszczono trzy kamery. Lot zakończył się sukcesem – wodowanie nastąpiło na wschód od Bermudów, a kapsułę podjął niszczyciel USS Decatur.

[Obrazek: MA-4.JPG]
Kapsuła nr 8 wciągana na pokład niszczyciela (wrzesień 1961)
http://www.spaceinminiature.com/ref/merc/merc2.html

29 listopada miał miejsce ostatni test, Mercury – Atlas 5. Statek kosmiczny nr 9 został wystrzelony na orbitę o 15:08:00 UTC. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że na Przylądek Canaveral dotarł jeszcze 24 lutego, co czyni przygotowania do tej misji najdłuższymi w całym programie! Stało się to dlatego, iż kilkakrotnie zmieniano założenia testu, przy którym kapsuła ta miała zostać wykorzystana. Lot trwał 3 godziny, 20 minut i 59 sekund. Pojazd okrążył glob dwukrotnie (apogeum: 237,2 km; perigeum: 160,1 km; inklinacja: 34˚), po czym wodował o 18:28:59 UTC w rejonie wybrzeży Puerto Rico. Wyłowiła go załoga niszczyciela USS Stormes. Tym razem na pokładzie statku kosmicznego znajdowała się żywa istota. Był nią przywieziony uprzednio do Stanów Zjednoczonych z Kamerunu szympans o imieniu Enos. Chociaż w trakcie lotu pojawiły się problemy z pokładowym zegarem (śpieszył się o 18 sekund), ze wzrastającą temperaturą w kapsule, czy chwilowymi błędnymi danymi odnośnie położenia pojazdu w przestrzeni kosmicznej – małpa zniosła lot bardzo dobrze i wróciła w doskonałej kondycji. Następny miał być więc człowiek.

[Obrazek: p129.jpg]
Enos
http://lsda.jsc.nasa.gov/books/mercury/ch09.htm

[Obrazek: 250px-Atlas_D_with_Mercury-Atlas_5_(Nov._29_1961).jpg]
Start do ostatniego lotu testowego Project Mercury (listopad 1961)

Tym człowiekiem miał być konkretnie John Hershell Glenn Jr. 31-letni podpułkownik lotnictwa amerykańskiej piechoty morskiej, weteran II Wojny Światowej, w czasie której wykonał 59 lotów bojowych na samolocie typu F4U Corsair, a w trakcie działań zbrojnych w Korei z lat 1950-53, pilotując F – 86 Sabre zestrzelił trzy odrzutowce MiG – 15 nad rzeką Yalu. Zdobył też doświadczenia przygotowując się do obu poprzednich załogowych misji Mercury, jako dubler Sheparda a następnie Grissoma.
W zespole astronautów Mercury Seven sprawiał wrażenie najbardziej wyważonego, odpowiedzialnego i był ulubieńcem NASA, a także najbardziej medialną personą w grupie – już od czasu jej pierwszego publicznego występu w kwietniu 1959 roku. On właśnie został wyznaczony do misji Mercury – Atlas 6, a jego dublerem wybrano Malcolma S. Carpentera. W trakcie konferencji prasowej w grudniu 1961 roku Robert Gilruth oznajmił to prasie. Wtedy też podał i skład na kolejny lot, Mercury – Atlas 7: Donald K. Slayton/Walter M. Shirra...

[Obrazek: 050311-F-1234P-040.jpg]
John Hershell Glenn Jr i jego F-86 Sabre
http://www.nationalmuseum.af.mil/factshe...sp?id=1912

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz
#8
Część 7

Firma Convair dostarczyła na kosmodrom rakietę Atlas (o numerze 109-D) w dniu 30 listopada 1961. Kapsuła nr 13 zeszła z linii montażowej zakładów McDonnel jeszcze w maju 1960, wyznaczona do misji w październiku, a na Cape Canaveral dostarczona 27 sierpnia 1961. Planowano przeprowadzenie lotu orbitalnego jeszcze przed końcem roku. Niestety nie udało się poczynić wszystkich przygotowań i start ustalono na 16 stycznia 1962.
Podczas, gdy astronauci trenowali, w dniu 2 stycznia na wyrzutni LC – 14, służącej do wystrzeliwania rakiet typu Atlas, ustawiono nosiciela z pojazdem nr 13 na szczycie. Glenn nazwał go Friendship 7, co też ozdobnym napisem zostało odzwierciedlone na burcie statku kosmicznego.

[Obrazek: PD4335939@Astronaut-John-Glenn--8986.jpg]
Artystka nanosząca ozdobnymi literami napis Friendship 7, obok Glenn (styczeń 1962)
http://www.guardian.co.uk/news/gallery/2...=330885605

Wkrótce nastąpiło pierwsze opóźnienie (do 23 stycznia) spowodowane problemami ze zbiornikami paliwa rakiety, a następnie drugie – tym razem winowajcą była pogoda. 27 stycznia 1962 roku astronauta siedział (czy raczej leżał) już zamknięty w kabinie i przygotowywał się do startu a odliczanie trwało... warunki atmosferyczne nie były odpowiednie, zbyt gruba powłoka chmur. Dlatego też dyrektor lotu przerwał procedurę na 20 minut przed zapłonem silników Atlasa. John Glenn musiał opuścić kapsułę. Kolejny delay...
30 stycznia w trakcie tankowania zbiorników nosiciela wykryto wyciek do wewnętrznej izolacji między zbiornikami paliwa i z utleniacza. Zadecydowano o następnym opóźnieniu, do czasu naprawienia awarii. Tym samym do lotu, który miał się odbyć nazajutrz nie doszło.
Po dwóch tygodniach, 15 lutego plany pokrzyżowała ponownie pogoda. Nadzieja powróciła po kilku dniach...

[Obrazek: friendship7.gif]
Patch misji Mercury - Atlas 6
http://www-pao.ksc.nasa.gov/history/merc...6/ma-6.htm

[Obrazek: 200px-Mercury_6,_John_H_Glenn_Jr.jpg]
John H. Glenn w skafandrze
http://en.wikipedia.org/?title=Mercury_6

Rankiem, 20 lutego 1962 roku Glenn przy pomocy technika ds. skafandrów, Joe W. Schmitta ubrał kombinezon, po czym przybył astrovanem na Launch Complex – 14, nawet 20 minut przed planowanym czasem. Warunki atmosferyczne początkowo nie sprzyjały, w dodatku pojawił się problem z systemem naprowadzania Atlasa. O godzinie 11:03 UTC usadowił się w końcu w kapsule Mercury. Po wymianie ostatnich uwag z technikami i uściśnięciu dłoni, o 12:10 UTC zamknięto właz, przymocowując go 70 wybuchowymi sforzniami. I wtedy powtórzyła się sytuacja z przygotowań do misji Liberty Bell 7. Jeden z nich sprawiał problemy – tym razem został wymieniony, a start opóźniono o 42 minuty. Astronauta prowadził w międzyczasie rozmowy via radio z przebywającymi w Control Center: dublerem M. Scottem Carpenterem i Alanem Shepardem. Przez peryskop pokładowy spostrzegł, że pogoda nad przylądkiem zaczyna się poprawiać... Wznowiono odliczanie!
O godzinie 14:47:39 UTC trzy napędzane naftą i ciekłym tlenem silniki nareszcie buchnęły ogniem i rakieta Atlas dźwignęła się ze swojej wyrzutni wynosząc na orbitę okołoziemską pierwszego obywatela Stanów Zjednoczonych. Puls Glenna wynosił, jak zakładano, 110 uderzeń/minutę. Gdy osiągnięte zostało Max Q (niecałe półtorej minuty po starcie), astronauta odczuwał wstrząsy, o czym poinformował kontrolę lotu. 2 minuty i 14 sekund po starcie nastąpiło wyłączenie i separacja boosterów, a dwadzieścia sekund później pozbyto się kratownicowej wieżyczki z rakietą ratunkową – przy czym pilotowi wydawało się, że separacja systemu nastąpiła nieco za wcześnie.
Wkrótce potem zespół Atlas – Mercury zmienił kąt wznoszenia, a w oknie kapsuły pojawił się horyzont z widokiem na Ocean Atlantycki, zachwycając wciśniętego w fotel ciasnego kokpitu Glenna. Jednocześnie nosiciel, spalający resztki paliwa wpadł w kolejne wibracje... Gdy silnik Atlasa zamilkł, ożywił się system napędowy Friendship 7. Statek kosmiczny oddalił się od zużytej rakiety (jej szczątki spadły później w RPA), a następnie pochylił „nos” w dół, obracając się uprzednio tarczą ablacyjną w kierunku lotu i rozpoczął inauguracyjny obieg Ziemi. Była godzina 14:52 UTC...

[Obrazek: people10.jpg]
Astronauta zajmuje miejsce w kapsule...
http://fcit.usf.edu/FLORIDA/photos/nasa/...ople10.htm

[Obrazek: GPN-2000-000686.jpg]
Godspeed John Glenn!
http://nix.ksc.nasa.gov/info?id=GPN-2000...6&orgid=12

Orbita, na której znalazł się pojazd miała apogeum na wysokości 265 km, perigeum 159 km, okres obiegu 88,5 min, inklinację 32,5˚.
Centrum Kosmiczne im. Goddarda przeanalizowawszy parametry, napływające z Mercury, stwierdzili że teoretycznie mógłby wykonać nawet 100 obiegów. Astronauta otrzymał wstępną zgodę przynajmniej na 7.
Glenn miał znacznie więcej czasu na podziwianie zapierających dech w piersi widoków, jakie roztaczały się z kabiny. Prowadził więc wnikliwe obserwacje, dzieląc się spostrzeżeniami ze stacjami naziemnymi, nad którymi przelatywał. Dostrzegł w trakcie pierwszego okrążenia burzą piaskową nad Afryką, gdy mijał jej wybrzeża a także swój pierwszy zachód Słońca w Kosmosie, nad Oceanem Indyjskim. W tym samym czasie ze znajdującego się na wodach tego akwenu statku systemu namierzania, dokonano wystrzelenia flary, w celu sprawdzenia możliwości obserwacyjnych z orbity. Niestety zbyt gruba powłoka chmur uniemożliwiła dostrzeżenie przez astronautę owej racy (później problem się powtórzył i Glenn widział jedynie błyskawice lokalnej burzy). Za to nad Australią podziwiał gwiazdy, a także światła miast Rocingham i Perth i rozmawiał z dyżurującym w tamtejszej stacji Muchea kolegą z zespołu, Leeroyem G. Cooperem, zwanym „Gordo”. Inni pełnili te funkcje na Florydzie, Bermudach i w Kalifornii.

[Obrazek: john_glenn.jpg]
John Glenn w trakcie lotu...
http://davidszondy.com/future/Living/spacefood2.htm

[Obrazek: 250px-Mercury-Atlas_6_Earth_photo.jpg]
Ziemia widziana z pokładu Friendship 7
http://en.wikipedia.org/?title=Mercury_6

Freedom 7 minął Antypody i teraz mknął nad Oceanem Spokojnym, w mroku zimnej, kosmicznej nocy. Nad wyspą Canton, w trakcie wschodu Słońca John Glenn stwierdził obecność krążących wokół pojazdu świecących drobinek, które znikły gdy Mercury znalazł się w blasku dnia (owe „świetliki” - kryształki lodu pojawiły się jeszcze później). Astronauta, którego obraz był przekazywany za pomocą kamer wykonywał z kokpitu fotografie planety i sprawdzał, jak posila się w warunkach braku ciążenia, pożywiając się zagęszczonym kompotem z jabłek z aluminiowej tuby. Gdy mijał zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej kłopoty zaczął sprawiać automatyczny system stabilizacji. Glenn więc przeszedł na sterowanie ręczne. Po 20 minutach, gdy problem minął, wrócił na sterowanie automatyczne. Rychło musiał ponownie zastosować fly-by-wire, gdy zaczął szwankować silniczek odchylający w prawo. Trybu tego używał już przez resztę lotu. Tymczasem w centrum kontroli lotu zaczęła migać czerwona lampka sygnalizująca przerażającą możliwość obluzowania się tarczy ablacyjnej! Powinna ona odseparować się przed samym wodowaniem, w czasie opadania na spadochronie... Gdyby okazało się to prawdą, Glennowi groziła śmierć w płomieniach, w czasie powrotu kapsuły.
Po kolei wszyscy dyżurujący w stacjach śledzenia pytali astronautę, czy przełącznik otwarcia specjalnego „podwozia poduszkowego” jest w pozycji oznaczającej jego „wyłaczenie”. Tym samym zorientował się, że stoi w obliczu poważnego niebezpieczeństwa. Dyrektorzy lotu (Christopher Kraft) i misji (Walter C. Williams) doradzili mu w końcu, by przed wejściem w atmosferę nie odłączał zespołu trzech silników na paliwo stałe, umieszczonych na osłonie termicznej, w celu zmniejszenia ryzyka jej oddzielenia od Friendship 7. Dyskomfortu dodało jeszcze podniesienie się temperatury w skafandrze. Migały też lampki: informująca o przekroczeniu dozwolonej wilgotności w kabinie, a następnie ta ostrzegająca przed nadmiernym zużyciem paliwa (pozostało 62%). Astronauta musiał więc uważniej nim gospodarować. Zadecydowano, ze misja zostanie skrócona, a Glenn wykona jedynie 3 obiegi.
Ręcznie złożył służący do obserwacji peryskop. W T + 4h 33 min, nad Pacyfikiem, w trakcie lotu w kierunku kalifornijskiego wybrzeża rozpoczęta została sekwencja powrotu z orbity. Po kolei odpalone zostały w pięciosekundowych odstępach trzy silniczki zespołu napędowego u spodu kapsuły. „Rany, czuję się jakbym wracał w stronę Hawajów” rzucił Glenn do mikrofonu. 6 minut później ustawił pojazd w pozycji odpowiedniej do wejścia w atmosferę, tj. uniósł „nos” Friendship 7 o 14˚ w górę...

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz
#9
Część 8

Gdy statek kosmiczny mknął w kuli ognia nad amerykańskim kontynentem, jego pilot mógł jedynie obserwować przez trapezoidalne okno iście dantejskie sceny, jakie rozgrywały się na zewnątrz kapsuły. Świadom wiszącego nad nim zagrożenia wsłuchiwał się w dźwięki zza ścian Mercury, które wziął za huk towarzyszący przekraczaniu bariery dźwięku (w istocie były to odgłosy pękających taśm, przytrzymujących zespół silniczków, które uderzały w korpus). Przez iluminator spostrzegł jakieś odpadające szczątki... Czy to rozpadająca się tarcza ablacyjna? Tak właśnie myślał astronauta. Osłona termiczna tkwiła jednak na swoim miejscu, a owe resztki to wspomniany już system napędowy. Wkrótce potem przeszedł na sterowanie ręczna za pomocą fly-by-wire, ale nie na długo – Friendship 7 wpadł w kołysanie... Na pułapie 8,5 km automatycznie otworzył się spadochron hamujący. Nastąpiło to za wcześnie, gdyż plan zakładał jego wyzwolenie na wysokości 6,4 km... Z powodu silnego okopcenia iluminatora Glenn wyciągnął peryskop. W T + 4h 50 min i 15 sek. nad kapsułą rozwinęła się czasza głównego spadochronu. Astronauta poczuł wielką ulgę, po czym ręcznie – na polecenie kontroli lotu wyzwolił poduszkę powietrzną. Wodowanie nastąpiło w 4 godzinie, 55 minucie i 23 sekundzie od startu, na Oceanie Atlantyckim w pobliżu wyspy Grand Turk, w rejonie o koordynatach: 21˚20’N 68˚40W, 60 kilometrów bliżej niż to było zaplanowane. Mercury został podjęty bezpośrednio na pokład niszczyciela USS Noa za pomocą okrętowej wyciągarki. Dopiero wtedy pilot opuścił pojazd. Planował wydostać się przez drugi właz kapsuły, znajdujący się u jej szczytu/nosa – służący do ewakuacji na morzu, jednak zbyt wysoka temperatura skłoniła go do alternatywnego rozwiązania. Uprzedził marynarzy, by się odsunęli – po czym odstrzelił właz wejściowy, mocowany pirotechnicznie. John H. Glenn opuścił swój statek kosmiczny i stawiając swoje stopy na pokładzie amerykańskiego niszczyciela rzucił ze swoim szerokim uśmiechem: „Gorąco tam było”.
W ten oto sposób zakończyła się pierwsza orbitalna podróż Amerykanina.

[Obrazek: 145209main_image_feature_534_ys_4.jpg]
Glenn odpoczywa na pokładzie USS Noa
http://www.nasa.gov/multimedia/imagegall...e_534.html

[Obrazek: KennedyJohnGlennJohnMercury.jpg]
Prezydent Kennedy w towarzystwie Johna Glenna ogląda kapsułę Friendship 7
http://www.romfart.no/Sitater/Tekst/S/Si...sity.shtml

[Obrazek: 2283448-John-Glenn-s-space-orbitor--Friendship-7-2.jpg]
Kapsuła Glenna w National Air and Space Museum, Waszyngton, D.C.
http://www.travelblog.org/North-America/...68353.html

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz
#10
Część 9

Celem kolejnej misji Project Mercury było właściwie potwierdzenie amerykańskiej obecności w Kosmosie. Przygotowywał się do niej Donald Kent „Deke” Slayton z amerykańskich sił powietrznych. Swój pojazd chciał nazwać Delta 7 (Od czwartej litery greckiego alfabetu, gdyż MA – 7 miał być czwartym załogowym lotem kosmicznym NASA). Wkrótce jednak okazało się, że nie będzie mógł uczestniczyć ani w tym, ani w żadnym następnym locie programu. W czasie badań w wirówce i innych testów wykryto u niego nieprawidłowe funkcjonowanie serca – choroba odebrała mu nadzieję na znalezienie się na orbicie, co było dla pilota wielkim ciosem. Tylko dzięki wielkiemu uporowi, chęci walki i pomocy lekarzy specjalistów przezwyciężył lata później zaburzenia rytmu mięśnia sercowego, w efekcie czego miał szansę polecieć w przestrzeń kosmiczną w ostatniej, międzynarodowej misji statku kosmicznego Apollo, ASTP w 1975 roku... W międzyczasie (1963-72) piastował funkcję szefa zespołu astronautów (Chief of the Astronaut Office) - do jego zadań należało wyznaczenie załóg do kolejnych misji oraz wybór nowych astronautów.

[Obrazek: 250px-Donald_K._Slayton_(1960).jpg]
Donald Kent "Deke" Slayton
http://pl.wikipedia.org/wiki/Deke_Slayton

Wobec uziemienia Slaytona, zmieniono załogę misji Mercury – Atlas 7. Miejsce w kabinie pojazdu nr 18 miał zająć dubler Glenna, 37-letni pilot lotnictwa marynarki wojennej, Malcolm Scott Carpenter. Jako jedyny z korpusu astronautów nie latał w wojsku odrzutowcami, ale samolotami o napędzie turbośmigłowym P2V Neptune. Swojej kapsule nadał imię Aurora 7. Jutrzenka. Przybyła ona na przylądek w dniu 15 listopada 1961 roku. Rakieta Atlas 107-D została dostarczona 6 marca 1962 (zakłady Convaira w San Diego, Kalifornia opuściła 25 lutego). Cele misji przygotowywano w oparciu o doświadczenia wyniesione z Friendship 7. Przede wszystkim Carpenter miał częściej niż Glenn używać systemów sterowania ręcznego. Poza tym kolejnymi punktami w planie miały być: obserwacje wschodów i zachodów Słońca, powierzchni Ziemi, świetlnych flar odpalanych z jej powierzchni i nawigowanie za pomocą gwiazd. 24 kwietnia na specjalnym spotkaniu dodano do programu MA - 7 i pierwsze eksperymenty naukowe: wypuszczenie kolorowego balonika z kapsuły, który miał następnie się oddzielić (i służyć jako cel do obserwacji), a także obserwowanie zachowania się płynów wewnątrz szklanej butelki w stanie nieważkości. Fotografowanie horyzontu w świetle dziennym za pomocą niebieskich i czerwonych filtrów także znalazło się na liście zadań dla astronauty. W ramach przygotowań do lotu wymieniono także pewne elementy pojazdu Aurora 7, które nie działały jak należy – np. peryskop pokładowy. Sprawdzono uważnie system spadochronowy, aby nie doszło (jak w przypadku MA – 6) do jego przedwczesnego otwarcia. Carpenter wyjaśnił również mediom dlaczego ochrzcił swojego Mercury jako Jutrzenkę (Aurora): „Ponieważ myślę o Project Mercury i otwarciu okoliczności do nowych badań w których uczestniczymy, jako o świetle na niebie. Jutrzenka oznacza również świt – w tym przypadku świt nowej ery. Za 7, oczywiście, stoi pierwszych siedmiu astronautów”. Ciekawym jest fakt, że jako chłopciec mieszkał w rodzinnym Boulder, stan Colorado przy zbiegu ulic Aurora i Siódmej!

[Obrazek: cece-bibby-scott-carpenter.jpg]
Nadaję ci imię... Aurora 7
http://freepages.genealogy.rootsweb.ance...penter.htm

Start ustalono pierwotnie na drugi tydzień kwietnia 1962 roku, lecz wspomniana instalacja nowych komponentów opóźniła przygotowania. Ponadto okręty Floty Atlantyku przeznaczone do operacji odebrania po wodowaniu uczestniczyły w ćwiczeniach taktycznych.
7 maja pojawiły się problemy z nosicielem, 17 trzeba było przeprowadzić modyfikacje w czujniku wysokościowym, służącym do wyzwalania spadochronu w ostatnie fazie misji, zaś 19 kłopoty ponownie sprawił Atlas

[Obrazek: aurora7.gif]
Emblemat dla misji MA - 7
http://www-pao.ksc.nasa.gov/history/merc...7/ma-7.htm

[Obrazek: 334.jpg]
M. Scott Carpenter, pilot Aurora 7
http://www.colorado.edu/news/releases/2006/334.html

CDN...
GG 8698011
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości