Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[ATM] Kolimacja kolimatora LJota :) uwaga dlugie
#1
Przepis na kolimacje kolimatora LJota (uwaga dlugie).

Zdarzyc sie moze, ze nasz kolimator ulegnie rozkolimowaniu (niezly hardcore). Mnie sie tak zdarzylo. Mozna temu zaradzic, ale nie jest to takie zupelnie proste. Pierwsze co nas czeka, to stwierdzenie czy zabieg kolimowania kolimatora (o ja piernicze, ten zlepek slow przez gardlo mi nie przechodzi) jest nam potrzebny. Mozemy to sprawdzic metoda ktora roboczo bede nazywal "na Cygnusa" choc sam imiennik twierdzi, ze nie jest ojcem ani matka tego pomyslu. Metoda ta jest prosta jak uklad Huygheniana i polega na "wyrolowaniu" naszgo kolimatora. Co nam do sprawdzenia bedzie potrzebne: prosty stol (oj zebyscie sie nie zdziwili jakim partaczem jest stolarz ktory go zrobil, a tu kazdy milimetr to spory blad pomiaru - kontrol prostoty stolu mozna przerowadzic np. dluga linijka przytknieta do blatu na sztorc), i jednolita, gladka sciana w odleglosci 1,5 - 2,5m. od miesca, gdzie na stole bedziemy rolowali nasz kolimator (blad widoczny jako 1-2mm z odleglosci 20-30cm kolimatora od sciany, bedzie widoczny jako 1-2cm z odleglosci 140-160cm od sciany). Teraz nalezy wlaczyc kolimator i skierowac plamke swiatla na w/w. sciane. W kolejnym kroku delikatnie popychamy kolimator i przygladzamy wlosy stajace deba na widok pieknej sinusoidy wykreslonej punktem swietlnym kolimatora.

Ci ktorzy zamiast sinusoidy zobaczyli nieefektowna prosta, moga zakonczyc tu czytanie. Ludzie o slabych nerwach rowniez proszeni sa o zmiane watku, bedzie hardcore.

Skoro zobaczylismy sinusoide to mozemy przejsc do kolimowania metoda "na Hansa". Dzieci nie robcie tego w domu! O raju, jak to Leszek Jed przeczyta, to mam ATM'owa ekshomunike zalatwiona na bank. Metoda ma dwa warianty. Pierwszy, roboczo zwany "na goryla", polega na zerwaniu tarczy z celownikiem i odkrecenu elementu mocujacego diode L. UWAGA! mozna urwac w ten sposob kabel. Bezpieczniej jest odkrecic rowniez nakretke wlacznika-potencjometru po drugiej stronie kolimatora. Wtedy, w przypadku zbytniego skrecenia kabla zasilania, bedziemy mieli czym kontrowac (obracamy osiowo w/w. wylacznik i baterie, zmniejszajac napiecie przewodow). Po wykreceniu, kolimator przestanie swiecic (bo rozlaczylismy biedakowi mase, ktora jest obudowa). Skoro zatrzymalismy akcje serca, a pacjet jest pod tlenem i na znieczuleniu, mozemy przejsc do ustawiania mocowania diody pod odpowiednim katem. Dioda jest przylepiona do mosieznego gwintu szarym, twardym czyms. To szere twarde cos, nacisniete naprawde mocno, minimalnie ustepuje. Mozemy wiec nacisnac mocowanie diody w kierunku ktory podpowiedziala nam nasza kobieca intuicja, skrecic calosc do kupy i przeprowadzic test "na Cygnusa", sprawdzajac efekt naszych dzialan. Jak pacjetowi sie poprawilo, to znaczy, ze pchalismy w dobra strone jak nie, to znaczy, ze teraz naprawde zdrowo musimy popchnac w przeciwna. I tak w kolko do skutku. Mozemy tez zeskrobac to szare, twarde cos, tymczasowo kapnac na mocowanie diody L jakims silikonem, zeby nam sie to kupy trzymalo i na luzaka kontrowac, skrecac, kontorlowac, rozkrecac, kontrowac, skrecac, kontrolowac, rozkrecac... zieeew, o juz trzecia w nocy? Pamietajcie tylko, ze jak juz ustawicie siedzisko diody tak jak trzeba, to wypadalo by przylepic je czyms sztywniejszym niz silikon... hehe, a jak to nasze docelowe niewiadomojakiegokoloru, twarde cos, zasychajac, troche sie skorczy albo rozciagne, a?

W celu unikniecia wyzej wspomnianej niespodzianki i ryzykownego dla struktury przewodow zasilajacych, wielokrotnego skrecania i rozkrecania kolimatora, jest drugi wariant kolimowania kolimatora metoda "na Hansa". Roboczo nazwalem go "na pawiana". Metoda ta nie wymaga rozkrecania obudowy kolimatora. Ale przebny nam bedzie maly srubokret zegarmistrzowski lub babcine szydelko, albo wykalaczka, olbo igla krawiecka nr 4, albo taki smieszny bolec z zawiasu lodowki polar albo... eee... o czym to ja? Newazne, potrzebne nam bedzie cos, co bedzie mialo mniejsza srednice niz otwor diody L kolimatora. Gdy uzbroimy sie juz w to wielce precyzyjne narzedzie, mozemy kontynuowac operacje kolimowania kolimatora. Ustawiamy nasz kolimator w takiej pozycji, aby plamka swiatla byla w maksymalnym wychyleniu w gore lub w dol sinusoidy. Przytrzymujemy kolimator jedna lapka, a druga wkladamy koncowke naszego wielce precyzyjnegob nazedzia do otworu diody L i ustawiamy sie, albo maksymalnie na na gorze otworu (gdy zdecydowalismy sie na kontrowanie przy plamce w maksymalnym-dolnym polozeniu) albo maksymalnie na dole otworu diody (gdy zdecydowalismy sie na interwencje w maksymalnym-gornym polozeniu plamki swiatla na sinusoidzie). Gdy juz ustawilismy sie jak trzeba, opanowalismy drzenie rak i przeprosilismy w myslach wielkiego Manitou za profanacje, robimy delikatne "PUK"...

Wyjmujemy nasze wielce precyzyjne narzedzie z otworu i patrzymy czy kolimator jeszcze swieci. Jak jeszcze swieci, to patrzymy gdzie swieci (kontrol metoda "na Cygnusa"). Jezeli sinusoida sie splaszczyla, ale nie wyprostowala, to powtrzamy akcje dokladnie tak samo. Jezeli sinusoida sie jeszcze bardziej nastroszyla to znaczy, ze albo popierdzielilismy kierunki pukania albo, ze zrobilismy to za mocno. Poprawiamy, kontorolujemy, porawiamy, kontorlujemy, az do skutku, czyli nieefektownej prostej wytyczanej przez rolowany kolimator.

Dziekuje to wszystko.

PS1. Powyzsza metode stosowac mozecie tylko na wlasna odpowiedzialnosc, co zlego to nie ja. Najlepiej obok warsztatu pracy polozcie sobie poltora kafla na nowy kolimator, to nie beda sie wam rece trzasly przy robocie tak jak mnie.

PS2. Ludzie, kurde balans, Z CZUCIEM!

PS3. Prawdopodobnie statystyki wykaza, ze najlepsza i najtansza metoda kolimowania kolimatora, bedzie jednak odeslanie go do Leszka i pokrycie niezbednych do tej operacji kosztow.

Pozdrawiam.


Post ten zamieszczam na waszym forum pelen nadziei, ze ktos ma bardziej cywilizowane metody kolimacji takich laserkow i je nam tu przedstawi. Smile
-- Hans
Odpowiedz
#2
Sprawa w moim przypadku jest dosyc stara i moge coś ważnego pominąć ale napisze co pamietam. Otóż miałem podobne kolopoty z kolimatorem LJ. W moim przypadku kolimator ktory dotarl do mnie juz rozjustowany. Nastepnie zostal odeslany do ponownego justowania. Mimo solidnych zabezpieczen paczki wykonanych przez Leszka nie udalo kolimatorkowi ponownie dotrzeć na moj adres w stanie zjustowanym. Poniewaz problem praktycznie sie powtorzyl Leszek zaproponowal zwrot pieniedzy co uwazam za bardzo fair z jego strony. Ja w tym momencie bardziej potrzebowalem sprawny kolimator niz pieniadze wiec uparlem sie ze kolimator pozostawie i tracac gwarancje bede justowal go samodzielnie. Przyznac musze ze wiele z tego samodzielnego justowania nie wyszlo w dodatku rozwalilem PR wiec wymienilem go i oddalem kolimatorek znajomemu mechanikowi aby wymyslil jakas dogodna mozliwosc regulacji laserka.

Powstaly takie oto przerobki:

[Obrazek: kolimator_ljm2.jpg]

[Obrazek: kolimator_ljm4.jpg]

Oryginalny PR byl przyklejony na stale do zakretki kolimatora (przyp. poxipolem).
PR zostal usuniety aby zamocowac nowy PR jak przewidzial producent
(na nakretke) trzeba bylo podtoczyc wieczko gdyż było zbyt grube.

[Obrazek: kolimator_ljm5.jpg]

[Obrazek: kolimator_ljm6.jpg]

[Obrazek: kolimator_ljm7.jpg]

[Obrazek: kolimator_ljm8.jpg]

Jak dowiedzialem sie od znajomego laserek rowniez byl wklejony na stale i proba jego usuniecia zakonczyla sie jego uszkodzeniem. Wlozono nowy, taki sam breloczkowy laserek z dorobiona do niego nasadka, przy pomocy ktorej mozna justowac laser 3 srubkami. Dostep do srubek mozliwy jest poprzez otwory na skali celownika kolimatora. Jak juz pisałem sprawa jest dosyc stara, kolimator juz zdażyłem zmienic na inny (z siatką holograficzą). Jeśli kogoś zainteresują konkretne szczegoly rozwiazan to uprzedzam, że musze o nie zapytac. Jednak po tych przerobkach kolimator sluzyl mi bez zastrzezen. W razie potrzeby swobodnie i szybko moglem go wyjustowac.
Odpowiedz
#3
(11.07.05, 09:40)Hans0 link napisał(a): Mozemy to sprawdzic metoda ktora roboczo bede nazywal "na Cygnusa" choc sam imiennik twierdzi, ze nie jest ojcem ani matka tego pomyslu. Metoda ta jest prosta jak uklad Huygheniana i polega na "wyrolowaniu" naszgo kolimatora. Co nam do sprawdzenia bedzie potrzebne: prosty stol (oj zebyscie sie nie zdziwili jakim partaczem jest stolarz ktory go zrobil, a tu kazdy milimetr to spory blad pomiaru - kontrol prostoty stolu mozna przerowadzic np. dluga linijka przytknieta do blatu na sztorc), i jednolita, gladka sciana w odleglosci 1,5 - 2,5m. od miesca, gdzie na stole bedziemy rolowali nasz kolimator (blad widoczny jako 1-2mm z odleglosci 20-30cm kolimatora od sciany, bedzie widoczny jako 1-2cm z odleglosci 140-160cm od sciany). Teraz nalezy wlaczyc kolimator i skierowac plamke swiatla na w/w. sciane. W kolejnym kroku delikatnie popychamy kolimator i przygladzamy wlosy stajace deba na widok pieknej sinusoidy wykreslonej punktem swietlnym kolimatora.

Ci ktorzy zamiast sinusoidy zobaczyli nieefektowna prosta, moga zakonczyc tu czytanie. Ludzie o slabych nerwach rowniez proszeni sa o zmiane watku, bedzie hardcore.

Metoda ze stołem, lub blatem jest trochę przekombinowana, wszędzie poleca się coś takiego

[Obrazek: Kol.jpg]

Kręcąc kolimatorem widzimy ruch plamki na ścianie, lub nie widzimy co nas wtedy cieszy  ;D
Odpowiedz
#4
U mnie do sprawdzenia sluzylo imadlo z lekko rozwartymi szczekami. Widzialem tez, ze tokarz sprawdzal kolimator wkrecajac go w uchwyt tokarki i obracajac nim. Pozniej dodatkowo tez robil to samo co ja - czyli sprawdzal na imadle.
Odpowiedz
#5
(11.07.05, 09:40)Hans0 link napisał(a): W kolejnym kroku delikatnie popychamy kolimator i przygladzamy wlosy stajace deba na widok pieknej sinusoidy wykreslonej punktem swietlnym kolimatora.

Ci ktorzy zamiast sinusoidy zobaczyli nieefektowna prosta, moga zakonczyc tu czytanie. Ludzie o slabych nerwach rowniez proszeni sa o zmiane watku, bedzie hardcore.

Skoro zobaczylismy sinusoide to mozemy przejsc do kolimowania metoda "na Hansa".

Sinusoida?  :Smile A nie coś takiego?

[Obrazek: szl6.jpg]

Proporcje będą zależne od bicia kolimatra oraz średnicy jego obudowy.
Odpowiedz
#6
(11.07.05, 14:27)HAMAL link napisał(a): Sinusoida?  :Smile A nie coś takiego?

[Obrazek: szl6.jpg]

Proporcje będą zależne od bicia kolimatra oraz średnicy jego obudowy.

Generalnie wyjdzie cykloida.
Tak sie pomondrzę bo sobie właśnie sprawdziłem  ;D
Cykloida wydłużona czyli powstająca gdy punkt kreślący znajduje się poza kołem którym się toczy (tu duży skos laserka) wygląda właśnie tak jak na rysunku. Cykloidę skróconą mamy wtedy gdy laser nie wyskoczy poza koło kolimatora, nie ma ona pętelek i dolne brzuszki łagodne ale ostrzejsze od górnych.
Pegasus Bresser 130/900, Tento 7x50 - oglądactwo pospolite
Odpowiedz
#7
(11.07.05, 15:12)Korek link napisał(a): Generalnie wyjdzie cykloida.

Nie wiedziałem że szlaczki z przedszkola mają nazwę  ;D Dzięki

Co do ich wygladu to wiele zależy od bicia kolimatora i jego średnicy obudowy, wykres będzie bardziej rozciągnięty im większa jej średnica. Generalnie chodziło mi o błąd w opisie i przykładowy wygląd śladu.
Odpowiedz
#8
Witam-
chciałbym zwrócić uwagę kolimujących kolimatory na czychającą na nich pułapkę. Otóż uzyskanie punktu na ścianie przy obrocie kolimatora w poziomym narożniku o kącie prostym nie jest dowodem na to, że oś kolimatora pokrywa się z promieniem lasera. Można uzyskać taki efekt także wówczas, gdy promień lasera (niepokrywającego się z osia kolimatora) przecina oś kolimatora akurat w punkcie przecięcia osi kolimatora ze ścianą. Dla sprawdzenia należy przysunąć lub odsunąć kolimator od ściany i powtórzyć kontrolę. Dopiero uzyskanie punktu dla obracanego kolimatora w dwóch różnych odległościach od ściany gwarantuje pokrywanie się obu osi.
Pozdrowienia
Odpowiedz
#9
(11.07.05, 20:14)Yzrej link napisał(a): Witam-
chciałbym zwrócić uwagę kolimujących kolimatory na czychającą na nich pułapkę. Otóż uzyskanie punktu na ścianie przy obrocie kolimatora w poziomym narożniku o kącie prostym nie jest dowodem na to, że oś kolimatora pokrywa się z promieniem lasera. Można uzyskać taki efekt także wówczas, gdy promień lasera (niepokrywającego się z osia kolimatora) przecina oś kolimatora akurat w punkcie przecięcia osi kolimatora ze ścianą. Dla sprawdzenia należy przysunąć lub odsunąć kolimator od ściany i powtórzyć kontrolę. Dopiero uzyskanie punktu dla obracanego kolimatora w dwóch różnych odległościach od ściany gwarantuje pokrywanie się obu osi.
Pozdrowienia

Kurcze, kolimator z ogniskową  ;D 
Ale co to za wielka będzie róznica skoro promień wychodzi małym otworkiem na śroku obudowy ? A jeśli widzimy że soczewka lasera pokrywa się z tym otworkiem to gdzie jest problem o ktorym piszesz? To nie strzykawka że wylot ma totalnie nieosiowo.
Odpowiedz
#10
Witam-
"Kolimator z ogniskową" - właśnie taki miałem. Nie posiadał frontowej zaślepki z centralną dziurką i miałem efekt jaki opisałem.
Pozdrowienia
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości