Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Krytyka Uranii-PA
#21
(24.11.04, 15:10)Masiek link napisał(a):Tylko że w bodajże tym roku KBN został rozwiązany... :-\

Jak zwał tak zwał. Ktos funkcję KBN-u musiał przejąc. Pewnie jakiś wydział MNiI. Chodzi o fakt dotowania.
Pozdrawiam
Mirek Krasnowski
tel. 501-046-027
Meade LX-200 10", MaxCam ME-2 FLI, www.joa.pl
Odpowiedz
#22
(24.11.04, 14:59)Mirek_Krasnowski link napisał(a):Teraz odpowiedź na pytanie o co chodzi. Chodzi o to, że w Polsce jest zbyt małe zapotrzebowania na drukowane pismo o astronomii.

To prawda, zapotrzebowanie w dzisiejszych czasach jest nikłe. Wątpie jednak , aby ktokolwiek inny z wydawców np Pruszyński i Ska, podjąłby się redagowania takiego całkowicie astronomicznego czasopisma w naszych wolnorynkowych warunkach. Tu jest wąska grupa odbiorców, coraz węższa, tak więc dobrze że chociaż te jedno z czasopism jeszcze istnieje !!! Nie pochwalam jego formy prowadzenia, ale dobrze, że chociaż i to jest.

Co do finansowania, KBN bodajże rozwiązano, z tymże nie wiem, czy jest jakaś instytucja na jego miejsce czy też nie. na stronach UPA są już zapisy na prenumerate 2005, więc pewnie pismo jeszcze nie pada.

A jak juz padnie z braku dofinansowania, wtedy utnie ten fakt naszą jedynie teoretyczną dyskusję nad tym "co by było gdyby..." Wink

Jeszcze raz powtarzam zatem, że najpełniejszej informacji nt statusu UPA, redagowania UPA, i wszelkich spraw z tym związanych należy zasięgać u źródeł- czyli prezesów PTA i PTMA.

Pozdrawiam- burza [Obecnie z 54.6896 N, 1.2280 W]
Odpowiedz
#23

Tu już trzeba by wiedzieć konkretnie jakie to były teksty i dlaczego nie zostały przyjęte. Każda redakcja ma obowiązek dokonywać recenzji i selekcji otrzymywanych materiałów.
Nie jest wcale łatwo przygotować porządnie i poprawnie tekst do druku. Kto nie próbował sam to może nie zdawać sobie sprawy ile w to trzeba włorzyć staranności i wysiłku aby nadawało się do publikacji. Być może te odrzucone materiały nie spełniały tych wymogów.
Cytat:

Mogę zaręczyć, że na konkretnym przykładzie na który sie ustawicznie powołuje (historia P. Maksyma) materiały zostały przygotowanie profesjonalnie.

Pójde nawet o stwierdzenie dalej, że w redakcji być może nie było wtedy osoby na tyle kompetentnej w tematyce o której pisał Paweł, aby tekst sprawdzić, poprawić pod względem merytoryki. Tematyka zakryć asteroidalnych jest bowiem tak wąska, że nie dziwnym byłoby ten fakt. Nie obrażając nikogo, zawodowi astronomowie mają bardzo wąskie specjalizacje, bardzo wąskie i znane sa przypdaki z kraju, kiedy zawodowcy nie potrafia wskazac na niebie Jowisza. Smutne, lecz prawdziwe.
Pozdrawiam- burza [Obecnie z 54.6896 N, 1.2280 W]
Odpowiedz
#24
To powszechny przypadek u "astronomów", który kończyli fizykę i są teoretykami. Do modelowania wnętrza gwiazdy, dysku akrecyjnego czy opisywania zjawiska komptonizacji w goracej koronie AGNa nie jest potrzebna wiedza o położeniu Jowisza Smile

Arek
Test lornetek: http://www.optyczne.pl/ Tak poza tym to: 10x50, Megrez 80/480
Odpowiedz
#25
Najciekawsze w U-PA jest to, że redagcja jest w rękach zawodowców którzy nic z niego nie mają i blokują dostęp amatorom, co zakrawa na sabotaż. Nie ma się co łudzić możliwością jakiej kolwiek współpracy tych dwóch środowisk, bo dla jednych to zawód i kariera, dla drugich nie zobowiązujące do niczego hobby. Uważam że jedynym pismem prawdziwie amatorskim może być tylko takie, które redagują amatorzy. Nie szturmujmy więc do redakcji, tylko zastanówmy sie czy takie pismo w ogóle ma dzisiaj rację bytu, w dobie kiedy publikować amatorskie artykuły można np. na tym forum w odpowiednim dziale.
Odpowiedz
#26
Dziwne są te antagonizmy pomiędzy zawodowcami i amatorami. Ja uważam, że zawodowcy bez amatorów sobie poradzą ale amatorzy bez zawodowców kiepsko.
Pozdrawiam
Mirek Krasnowski
tel. 501-046-027
Meade LX-200 10", MaxCam ME-2 FLI, www.joa.pl
Odpowiedz
#27
Redakcja, odrzucając jakiś materiał, podaje zwykle obszerniejsze uzasadnienie. Nie znam tego uzasadnienia w przypadku P. Maksyma. Nie wiem czy zarzucano coś stronie merytorycznej czy też chodziło o stronę redakcyjną. Tu jedynie sam autor wie co mu zarzucono.
Ja wiem, że to przykro otrzymać negatywną recenzję. Sam kilka razy walczyłem z recenzentem w różnych czasopismach. Nie można jednak całkiem zniechęcać się po pierwszej nieudanej próbie.
Nie chcę tu na wyrost bronić redakcji i recenzenta. Nikt nie jest doskonały. Wiem jednak, że zrobić porządny artykuł nie jest tak łatwo i przypuszczam, że jakieś uwagi co do tego prykładowego artykułu mogły mieć uzasadnienie.
Poza tym przydało by się trochę znać statystykę - czyli ile artykułów z PTMA trafiło do U-PA i ile z tego zostało przyjętych a ile odrzuconych i dlaczego. Bez tej wiedzy trudno ferować wyroki o redakcji.
J. Sikorski
Odpowiedz
#28
Kiedy URANIA była oddzielnym pismem, kilka byle jakich artykulików udało mi sie tam opublikować, podobnie kilka fotek w dawnych POSTEPACH ASTRONOMI, ale wówczas redagowali je inni ludzie.
Odpowiedz
#29
(24.11.04, 16:03)lemar link napisał(a):Kiedy URANIA była oddzielnym pismem, kilka byle jakich artykulików udało mi sie tam opublikować, podobnie kilka fotek w dawnych POSTEPACH ASTRONOMI, ale wówczas redagowali je inni ludzie.

No cóż, tyle lat temu to musieli być inni ludzie. Czasy też były inne. Redakcję dawnej Uranii prowadziła wówczas bodajże p. Magda Sroczyńska. Pamiętam jak na zjeździe PTA w1991 r. broniła jak lew indywidualności Uranii gdyż faktycznie było to pismo wybitnie dla miłośników astronomii.
Obecny pułap materiałów w U-PA wskazuje cześciej na przeznaczenie dla "półzawodowców" czyli np. studentów astronomii i fizyki. Stąd zapewne niedosyt amatorów.
Ale w szansę reaktywowania własnym przemysłem czegoś w rodzaju amatorskiej Uranii nie bardzo wierzę. "To se ne wrati" jak mawiają nasi południowi sąsiedzi.
J. Sikorski
Odpowiedz
#30
(24.11.04, 16:20)fizjks link napisał(a):Ale w szansę reaktywowania własnym przemysłem czegoś w rodzaju amatorskiej Uranii nie bardzo wierzę. "To se ne wrati" jak mawiają nasi południowi sąsiedzi.
J. Sikorski

Sam nie wiem, czy wierzę w to co obecnie robię i w szanse powodzenia tego małego, a zarazem dużego przedsięwzięcia.
Przygotowałem już trochę materiałów, przede wszystkim efemeryd i mapek. Muszę napisać jeszcze trochę tekstu.

Mam obiecaną pomoc kilku osób, którym bardzo dziękuję, ale to wciąż mało. Liczę na to, że gdy ukaże się pierwszy numer jeszcze ktoś przekona się do tej inicjatywy.

Niestety nie mam obecnie zbyt wiele czasu na dodatkową pracę, a na dodatek w ubiegłym tygodniu padła mi drukarka i miałem chwilowy przestój.

Jeżeli nie będę miał problemów zdrowotnych i nie zawiedzie mnie mój sprzęt, to z końcem grudnia roześlę próbkę "ASTRO" do naszej forumowej społeczności.

To nie ten wątek, więc już kończę. Trzymajcie kciuki, aby się udało.

"To se ne wrati". Może i nie? Ale chyba warto spróbować. Stracić mogę tylko ja.

Robert
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości