Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Komety, DSy i bolid - (2/3 lipca 2013)
#1
Wczoraj znów wybrałem się na niezaplanowane wcześniej obserwacje.  Tym razem pojechałem na Kudłacze (32 km na południe w linii prostej od centrum Krakowa) z lornetką 10x50 i z 33 cm teleskopem. Na miejscu byłem około 23:15.

Niebo było całkiem dobre, choć do ideału brakowało naprawdę dużo. Po północnej stronie nieba łuna od Krakowa połączona z rozjaśnieniem nieba od Słońca była dość jasna i dość uciążliwa. Swoje trzy grosze dodawała też nienajlepsza przejrzystość powietrza. Pomimy tego w okolicach zenitu zasięg gołego oka sięgał 6.8 mag i gołym okiem wyraźnie było widać M 13, a słabo M 92.

Obserwacje jak zwykle zacząłem od obiektów popularnych. W tym teleskopie M 57 przy powiększeniu 182x wygląda naprawdę niesamowicie - nie mogłem oderwać od niej wzroku. Również przy M 27, M 17 i M 13 zatrzymałem się nieco dłużej.

Po adaptacji wzroku do ciemności postanowiłem przyjrzeć się kilku dostępnym obecnie kometom. Na pierwszy ogień poszła najjaśniejsza obecnie na niebie kometa C/2012 F6 (Lemmon). W lornetce było ją widać już dość słabo - jej jasność oceniłem na 8.9 mag i wyglądała jak niewielki, okrągły, średnioskondensowany obiekt. W teleskopie wyglądała bardziej atrakcyjnie, niemniej jednak ze względu na rozjaśnione w jej okolicy niebo nie byłem już w stanie dostrzec jej warkocza. Za to świeciła ona w całkiem fajnym miejscu - około pół stopnia od jasnej, wyraźnie widocznej w lornetce gromady otwartej NGC 7789.

Następnie przyszła kolej na kolejną gasnącą kometę, wiosenny hit - C/2011 L4 (PANSTARRS). Również ta kometa znacząco już osłabła. W lornetce nie była już w ogóle widoczna, a i w teleskopie prezentowała się znacznie gorzej niż w kilka tygodni temu. Co prawda była widoczna dość dobrze, niemniej jednak po warkoczu i antywarkoczu nie było już śladu (mogła się do tego jednak troszkę przyczynić łuna od Krakowa). Tej nocy jej jasność oszacowałem już na 10.8 mag, co oznacza, że od marca osłabła już o ponad 8 mag.

Po tych dwóch, nieco jaśniejszych kometach, postanowiłem zapolować jeszcze na coś słabszego. Najpierw wycelowałem teleskop w świecącą wysoko w Łabędziu kometę C/2010 S1 (LINEAR). Kometę tą odkryto już blisko 3 lata temu, ale dopiero w maju tego roku przeszła przez peryhelium odległe od Słońca o blisko 6 AU, czyli poza orbitą Jowisza. Po wycelowaniu teleskopu w okolice, gdzie kometa miała się znajdować, dostrzegłem ją natychmiast, nie znając jej dokładniej pozycji. Przy powiększeniu 182x jej głowa wydawała mi się nieco spłaszczona. Była ona dość niedużym (1') obiektem, a jej jasność oceniłem na 12.8 mag. Na takich obiektach wyraźnie widać przeskok z 20 cm apertury na 33 cm.

Ostatnią kometą, na którą zapolowałem tej nocy była kometa C/2012 K1 (PANSTARRS), która jeszcze jest dość daleko od Słońca, ale która w przyszły roku ma spore szanse stać się atrakcyjnym obiektem lornetkowym - w maksimum blasku powinna mieć jasność około 6 mag. Ta kometa była już naprawdę trudnym obiektem. Dostrzegłem ją dopiero od odnalezienia miejsca, w którym się znajdowała. Jej jasność oszacowałem na około 14.5 mag i była niemal na granicy zasięgu.

Po kometach wróciłem do DSów. Najpierw odnalazłem parę zapomnianych mgławic w Strzelcu - NGC 6589 i NGC 6595. Obydwie były widoczne natychmiast, choć NGC 6595 była nieco wyraźniejsza. Gdyby nie fakt, że znajdują się one w bardzo "zatłoczonym" obszarze nieba, byłyby pewnie nieco lepiej znane. Korzystając z okazji rzuciłem też okiem na pobliskie wspaniałe M 8 i M 20. Później teleskop skierowałem w zupełnie innym kierunku - wysoko w kierunku gwiazdozbioru Smoka - świecą tam blisko siebie 3 galaktyki o umiarkowanej jasności - NGC 5981, NGC 5982 i NGC 5985 - każda z nich wygląda inaczej. Najjaśniejsza NGC 5985 jest dość duża i niemal okrągła i w moim teleskopie widoczna była całkiem wyraźnie. Druga co do jasności - NGC 5982, choć jest nieco słabsza od NGC 5985, to jest od niej zdecydowanie mniejsza, przez co jest obiektem jeszcze łatwiejszym niż NGC 5985.  Ostatnia - NGC 5981 jest skierowana do nas krawędzią, a jej jasność jest na tyle mała (około 13 mag), że była już znacznie trudniejszym obiektem, choć i ona była widoczna bez większych problemów jako wąski, podłużny obiekt. Co ciekawe, galaktyki te znajduja się na niebie na tyle blisko siebie, że wszystkie trzy mieściły się w polu widzenia okularu o powiększenu 182x, który daje mi pole widzenia około 25'.

Następnie spojrzałem w kierunku ładnej, jasnej galaktyki spiralnej NGC 7331 w Pegazie. W tym teleskopie wygladała ona niemal jak M31 w lornetce. Przy okazji postanowiłem zerknąć, jak prezentuje się kwintet Stephana. Okazało się, że grupa ta prezentuje się całkiem nieźle. Po krótkim przeglądnięciu pola widzenia, widoczne były 4 galaktyki - NGC 7317, NGC 7318A/B (momentami wydawało mi się, że obiekt ten jest "rozdwojony", ale nie poświęciłem mu zbyt dużo czasu, żeby się co do tego upewnić), NGC 7319 i NGC 7320.

Niebo do tego czasu (około 1:20) zaczęło się już rozjaśniac zarówno ze względu na powoli zbliżający się wschód Słońca jak i wschodzący właśnie Księżyc (który dla mnie zresztą dość długo jeszcze skryty był przez pobliską górę). Właśnie wtedy za moimi plecami przeleciał bolid. Był na tyle jasny, że otoczenie zauważalnie się rozjaśniło - przypuszczam, że miał jasność około -6 mag. Szybko się odwróciłem i zauważyłem na niebie piekny, długi na kilkanaście stopni, bardzo jasny zielonożółty ślad, który został po nim w południowej części Smoka i zachodniej części Herkulesa. Gołym okiem ślad ten wyglądał jak jasna, lekko zafalowana linia, za to w lornetce jego widok zapierał dech w piersiach. Jego szerokość wynosiła kilkanaście minut kątowych i cały był mocno "powyginany", a jego jasność powierzchniowa była bardzo niejednorodna. W lornetce "na żywo" widoczny był ruch jego fragmentów, rozwiewanych przez wiatry wiejące w górnych partiach atmosfery. Ślad ten dość szybko tracił na jasności - gołym okiem znaczna jego część przestała być widoczna po czasie około pół minuty, choć najjaśniejszy fragment był na tyle jasny, że jeszcze około 3 minuty później mogłem go dostrzec gołym okiem jako obiekt przypominający rozmiarem i kształtem galaktykę M 31 tylko o zauważalnie mniejszej jasności powierzchniowej. Mniej więcej minutę później fragment ten przestał być też widoczny w lornetce.

Później spojrzałem jeszcze na galaktykę NGC 6946 w Cefeuszu. Ze względu na jaśniejące niebo nie była ona zbyt dobrze widoczna, choć w teleskopie widoczne były dwa najjaśniejsze ramiona. Wtedy zdecydowałem, że nie ma sensu obserwować już słabych obiektów i treningowo wycelowałem jeszcze teleskop w mgławice planetarne NGC 6210, NGC 6543, NGC 7008 i NGC 7027, które jak zwykle pomimo jaśniejącego nieba prezentowały się fantastycznie.

Pozdrawiam
Piotrek Guzik
Krosno,  49°40' N   21°47' E http://piotrguzik.systempartnerski.pl/
Odpowiedz
#2
z przyjemnością się czyta Piotrze Twoje raporty z obserwacji. Na zachodzie od kilku dni wieczory zachmurzone więc na razie odpuszczam wyjazdy. Bardzo liczę że za kilka dni uda się wyskoczyć na jakąś małą sesje.
UWAŻAJ ta jednostka wraz z bandą swoich koleżków podczas czytania tego postu może przejąć kontrolę nad twoim tosterem....  + www.astrofotografia.pl + http://astrofotografia.pl/wordpress/ +
Odpowiedz
#3
(04.07.13, 16:50)papatki link napisał(a): z przyjemnością się czyta Piotrze Twoje raporty z obserwacji.

O tak. Zwłaszcza, że pisane nienaganną polszczyzną.

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości