Astronomia Amatorska - astro4u.net

Pełna wersja: "9"
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
[Obrazek: 9-poster.jpg]

Wspomniałem w innym wątku, że założę temat o tym nietypowym filmie animowanym pod magicznym tytułem "9", zatem to czynię.
Powiem szczerze, że po obejrzeniu filmu mój zapał nieco osłabł, ale jednak opiszę moje odczucia związane z tym obrazem... A są one mieszane.

Już od początku film staje się magiczny. Bardzo to dziwny i "krzywy" obraz w porównaniu do ostatnich produkcji. Świat jest ciekawy, mimo iż brudny i wyniszczony wojną. A jeszcze ciekawsi są główni bohaterowie - szmaciane lalki obdarzone inteligencją (w środku mechaniczne). Prezentują się niezwykle. Takie połączenie zwykłości i niezwykłości. Tego jeszcze nie było w s-f. Były zwierzaki, roboty, kosmici, ale nie było laleczek wytworzonych przez człowieka i obdarzonych częścią jego duszy, które "przejmują" świat po wojnie i upadku ludzkości.
Szczególnie spodobał mi się tytułowy bohater, czyli 9 - fajny miał suwak na brzuchu Wink - mógł odpiąć i schować sobie coś w środku. Równie fajny był ten duży grubasek z "mieczem" Smile
Bardzo też we mnie uderzył (chyba celowy) silny kontrast pomiędzy poczciwym wyglądem lalek, a dziwnym, nienormalnym, wręcz psychodelicznym wyglądem maszyn, które ścigały szmacianych bohaterów. Tutaj kreator się popisał. Zwłaszcza przy kreacji "wężoidalnej" maszyny. Gdybym był dzieckiem, to bym się przestraszył, i to mocno. Wink

Tutaj jednak zaczynają się schody. O ile od samego początku animacja zadziwiała i przyciągała uwagę, tak głębiej w film zaczynała być zbyt zwyczajna. Niestety. Pomimo świetnego pomysłu na wizję świata i postaci, w filmie nie było już nic więcej nowatorskiego. Wojna ludzi z maszynami - maszyny zyskują świadomość i chcą niszczyć - temat stary jak świat. Od podszewki patrząc film był zwykłym obrazem walki dobra ze złem i mniejszego z większym. Moim skromnym zdaniem potencjał tej animacji nie został wykorzystany.
Pomyślałem sobie, że ten film czymś jeszcze mnie zaskoczy. Ale skończył się po godzinie i piętnastu, chyba, minutach pozostawiając jeden z większych niedosytów, które przeżyłem przy ostatnio oglądanych filmach.
Oj szkoda.

Polecam obejrzeć w niewymagającym fajerwerków humorze. Ot tak, przed snem, albo na luzie. Fajne te laleczki, naprawdę fajne... Tylko szkoda, że film był o niczym.

pozdrawiam

Maquis

"Film o niczym" to ostatnio choroba tocząca Hollywood skuteczniej niż ptasia i świńska grypa razem wzięte  :Smile A swoją drogą - istnieją już systemy, które są w stanie same pisać artykuły na podstawie na przykład wyników sportowych.

Strach się bać, bo niedługo może się okazać, że wiadomości też takie będą. Hmm... czyli w zasadzie w Polsce nic się nie zmieni  :Smile

Maquis

A swoją drogą - skoro już mowa o animacji.

Jest taki film "Battle for Terra", zrealizowany za niewielkie w sumie pieniądze. Mało znany z powodu fatalnie przeprowadzonej dystrybucji. O ile się orientuję trafił do kin po czym... zaliczył klapę.

Celowo nie chcę opowiadać o scenariuszu. Powiem trochę o tym, co mnie w nim zaintrygowało.

Przede wszystkim spodziewałem się czegoś niewyszukanego - animacja ostatnimi laty dość bardzo kuleje, jeśli chodzi o poważne produkcje. Ostatnie interesujące scifi tego rodzaju jakie widziałem to "Final Fantasy - The Spirits Within". Z niecierpliwością czekam na "Avatara", ale to jeszcze chwila. Wracając do sprawy - dziś ma być łatwo, miło i przyjemnie z dużą dozą humoru. I z takim nastawieniem zasiadłem do tego filmu.

Film mnie zaskoczył.
Nie wiem co było zamysłem twórców, ale raczej nie polecałbym filmu dla małych dzieci - nie zrozumieją go (przynajmniej sporej jego części). Film jest dziwny - sprawia wrażenie jakby autorzy nie potrafili się zdecydować dla kogo ma być skierowany. Powiedziałbym, że pod dość bajkową powierzchnią są ukryte całkiem poważne treści - nie jakieś powalające, ale na pewno nie skierowane powiedzmy do sześciolatków. Jest też kilka scen, które mają głębsze znaczenia - coś czego w ogóle się nie spodziewałem (nie chcę dokładnie opisywać scen - liczę, że sami zobaczycie). Myślę, że między innymi film dlatego zaliczył taki kiepski wynik.

Scenariusz może nie jest wybitny, ale myślę, że warto obejrzeć choćby dla samej koncepcji. Podsumowując tę produkcję - jest to film wielu kontrastów. I to określenie chyba najlepiej do niego pasuje.

Jeszcze nie wiem jak to się ma do "9", ale wkrótce się dowiem. To następne co planuję obejrzeć.