Astronomia Amatorska - astro4u.net

Pełna wersja: Zobaczyć krzywiznę Ziemi za 150 dolarów
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43
(17.09.09, 15:53)kanarkusmaximus link napisał(a):Ja znalazłem coś takiego:

http://www.bullybeef.co.uk/radiosonde-we...alloon.htm

Choć w cenę nie chce mi się zbytnio uwierzyć...
Wyglada atrakcyjnie, ale to może dlatego,  że ten model nie jest już produkowany, zastąpiła go seria bodajże 92. Z drugiej strony, jeśli jednstkowo to nie majątek, dałoby się gdzieś kupić/odkupić kilka sztuk. Warto sprawdzić ten trop. Martwi mnie jednak, że te sondy wymagają specjalistyczych odbiorników naziemnych, o ile chcemy odczytywac on-line emitowane dane. Sam sygnał mozna przechwycic dowolnym odbiornikiem, pracujacym na odpowiedniej czestotliwości, bawią sie w to radioamatorzy i tu akurat jedyną sensowną ściezka byłoby skorzystanie z ich rozwiązań, bo chodzi tylko o odbiór i nie trzeba bawić się w licencje itp. sprawy, o ile tylko samą sondę można "odpalić" bez licencji radiowej.
Pozdrawiam
-J.

kanarkusmaximus

A jeśli nie chcemy odczytywać on-line, a jedynie byłby zapis do jakiegoś nośnika na pokładzie?

Czy to już się robi za skomplikowana zabawa? Hmm>?
(18.09.09, 15:01)Jarek link napisał(a):Głębszej analizy wymaga kwestia orentacjii gondoli -pomyśł z cewka raczej nie wystarczy.
zamiast walczyć z wirowaniem gondoli można je wykorzystać!
dwa odpowiednio skierowane obiektywy obracające sie wokół osi pionowej lepiej obejmą widok we wszystkich kierunkach niż 4 nieruchome  8)
czy w miejscu w ktorym balon mialby byc wypuszczony, w czasie kiedy to nastanie i na wysokosci docelowej (z ktorej beda wykonywane najwazniejsze zdjecia) sa stale wiatry, czy zmienne?  jesli stale to, czy mozna je wykorzystac do biernego pozcjonowania antyrotacyjnego za pomoca czegos w rodzaju statecznikow?
(18.09.09, 08:41)maar link napisał(a):A tak a propo, Copernicus. Jaką najwyższą wysokość osiągnął Wasz balon i jak to się ma do wysokości osiąganych przez innych?
Od czego zależy moment w którym pęka balon? Czy można to w jakiś sposób regulować?   

Dobijamy do 30 tys metrów, choć za tydzień może się to drastycznie zmienić :-). Podczas misji CP09 chcemy osiagnąć wysokość powyżej 35 tys.

Światowy rekord to 38500 metrów.

Od czego zależy moment w którym pęka balon?? Im wyżej, atmosfera staje się coraz rzadsza, tym samym gaz, którym wypełniony jest balon, coraz bardziej napiera na ścianki powłoki. W pewnym momencie fizyczna wytrzymałość zostaje przekroczona i balon pęka.

Dobierając ilość gazu oraz ciężar ładunku możemy praktycznie sterować osiąganą wysokością, czasem lotu, a tym samym momentem pęknięcia powłoki.

pozdrawiam,

Maciej
Do Kanarkusa: Oczywiście, myślę o tym samym co Ty, tzn. najbardziej objętościowe dane [zdjęcia] MUSZĄ  być składowane na pokładzie - transmisja on-line to w naszym przypadku mrzonki, poza tym dochodża jeszcze historie z zakłóceniami i czasową utrata sygnału. Jedyne, co warto niezależnie przekazywać zdalnie, to dane o położeniu. Ale tu już nie wystarczy sam odbiór sygnału, trzeba go jeszcze odczytać i pojawia sie kwestia aparatury naziemnej. Co do zapisu danych z GPS na pokładzie, to nie wem, czy pamiec tych sond na to pozwala. One mają jakąś tam pamięć, bo zapisuje się kalibrację czujników [temp., ciśnienie, wilgotność] przed startem. Na pewno jest też jakiś interface/port komunikacyjny. Tylko w dostepnych danych nie znalazłem szczegółów, a to jest kluczowe dla stwierdzenia, czy np. można to jakos podłaczyć do zwykłego peceta lub pożenić z dodatkowa pamięcia czy kontrolerem. No i czy mozan komplet danych z całego lotu upchnąc w tej pamięci. Konstruktorzy tych zabawek zakładają jednorazowy użytek sondy i transmisję danych on-line, więc nie sądze, by tam się dało to zmieścić bez rozbudowy. 
Poza tym jeśli tych danych nie prześlemy przez sondę, to jej sygnał nada się najwyżej do zgrubnego namiaru triangulacyjnego z anten kierunkowych, a i tak trzeba bedzie dane z GPS przekazac niezaleznie przez komórkowy telefon podczas ladowania, bo inaczej klapa. W takiej sytuacji to może opcja prostego nadajnika typu CB bedzie lepsza. Jeśli sonda meteo, to tylko jeśli postawimy na odczyt sygnału z jej GPS-a przez radio. To by pozwoliło zrezygnowac z części innych systemów [komórka] lub dało nam zapas awaryjny, jak coś nawali.
Pozdrawiam
-J.
P.S. Dalszy kierunek zdobywania tych informacji, o których tu dyskutujemy, to chyba Legionowo, a nastepnie producent sond. Ale ja bym najpierw lub równolegle zebral dane nt. opcji CB lub podobnej [jeśli istnieje].
(18.09.09, 23:53)szuu link napisał(a):zamiast walczyć z wirowaniem gondoli można je wykorzystać!
dwa odpowiednio skierowane obiektywy obracające sie wokół osi pionowej lepiej obejmą widok we wszystkich kierunkach niż 4 nieruchome  8)
Niestety nie. Przeanalizujcie warunki zdjęciowe. Tu nie chodzi o to,żeby focić horyzont dookoła jak leci. Jeszcze wędrówkę cienia dałoby się  od biedy w ten sposób złapać, ale tobyłąby seria przypadkowych ujęc, a nie żadna sekwencja. W przypadku próby fotografowania zaćmionego  Słońca to bez celowania w ogóle można zapomnieć.
To samo o wykorzystaniu wiatru do biernej kontroli położenia gondoli -jak u licha? Przy braku turbulencji na pokładzie balonu wiatru sie nie czuje [leci razem ze strumieniem powietrza], więc to pachnie baronem Munhaussenem. Ewentualne obracanie się i kołysanie balonu [które martwi mnie najbardziej] jest związane wyłacznie z przypadkowymi, lokalnymi turbulencjami [np. na styku warstw powietrza o różnej prędkości czy kierunku wiatru] oraz ruchem pionowym balonu podczas wznoszenia. Tego nie da sie wykorzystać do kontroli, to jest czynnik perturbacyjny, który właśnie mamy zamiar skontrować!
Tu pytanie do Copernicusa, jako weterana: jak to jest ze stabilnoscia gondoli na dużym pułapie, powiedzmy od 15km w górę. Czy bardzo tam nią rzuca, czy raczej jest spokojnie przez wiekszość czasu? Spore przechyły boczne mogą być problemem. Niektóre zdjęcia w galeriach z lotów Near Space wyglądaly na mocno przechylone wzgledem horyzontu, co wskazuje,że spore zakłócenia  się trafiają. O ile z obrotem [który i tak musimy kontrolować] łatwo sobie poradzimy, to z poważnym kołysaniem całego zestawu możemy liczyć tylko na szczęście i stabilną atmosfere tam wysoko. Jak to w praktyce wygląda?
Pozdrawiam
-J.

kanarkusmaximus

Jarku, sądzę, że warto sprawdzić również opcję CB, o której ostatnio pisałeś kilka razy. Czy można powierzyć Tobie to zadanie? Smile

Kilka ciekawych linków dla ciekawskich:
http://www.kaymont.com/pages/sounding-balloons.cfm producent balonów. Studenci z MIT użyli wersji 350g, która kosztuje około 20 usd.
(sprzedają jeszcze małe spadochrony http://www.kaymont.com/pages/parachutes.cfm )

http://www.novalynx.com/400-balloons.html inny producent balonów. Ceny dość zbliżone.

http://www.scientificsales.com/Meteorolo...n-s/25.htm i jeszcze jeden producent.

(20.09.09, 18:07)kanarkusmaximus link napisał(a):Jarku, sądzę, że warto sprawdzić również opcję CB, o której ostatnio pisałeś kilka razy. Czy można powierzyć Tobie to zadanie? Smile

Wydaje mi się, że powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, po co nam prowadzenie namierzania lecącej kapsuły (balonu)?
  • Jeżeli chcemy na bieżąco wiedzieć gdzie znajduje się balon, to wykorzystanie CB, PMR nie spełni naszych oczekiwań. Nie będzie to namierzanie dokładne, poza tym  bardzo utrudnione. Radionamierzanie, radiopelengacja - o tym mówimy, dotyczy raczej namierzania źródła sygnału, który nie przemieszcza się.
    A w naszym przypadku balon będzie leciał i to dość wysoko, a w dodatku jeszcze z dość znaczną prędkością.
Jeżeli interesuje nas jedynie to aby znaleźć (odzyskać) kapsułę po locie, to może wystarczy nam jedynie GPS?[/list]

Jeżeli jednak chcemy spróbować z radiopelengacją, to znalazłem coś takiego http://www.elektronika.ne555.bitmar.net/...a_lisa.htm
Nie jesteśmy w 100% wstanie wykorzystać tych układów (są one zaprojektowane na częstotliwości z pasma krótkofalarskiego), ale zasada jest do wykorzystania na częstotliwościach CB lub PMR http://pl.wikipedia.org/wiki/PMR_(radio)
Wstępne namierzanie jest potrzebne choćby po to, aby z grubsza wiedzieć, gdzie wysłać ekipę przechwytującą lądujący balon, zanim dotknie ziemi, by przyspieszyć jego odnalezienie. To jest przydatne, bo ktoś może nam zwinąć nasz cenny ładunek. Jego odnalezienie nawet z pozycją GPS też nie jest taką banalna sprawą i wymaga czasu, zwłaszcza, jeśli teren będzie niedostępny -krzaki, ale np. także ogrodzona posesja lub plantacja. W tym ostatnim przypadku trzeba bedzie namierzyć właściciela przed wejsciem na jego teren. W USA to poważniejsza sprawa niż u nas, bo można zostać pośrutowanym w razie wtargniecia bez pozwolenia. Poza tym zawsze ładunek może się znaleźć w jakimś miejscu, gdzie będzie zagrożony lub spowoduje utrudnienia komunikacyjne [na drodze czy torach kolejowych] -wtedy jego usunięcie natychmiast po lądowaniu jest sprawą nawyższej wagi.
Poza tym radiopelengacja balonu w locie będzie mile widziana przez służby ruchu lotniczego przy zgodzie na start, z tego co wiem. Nawet, jeśli  dane beda przybliżone, jest to jakaś informacja, w którą stronę balon sie przemieszcza i jak szybko wznosi.
Odnośnie CB i PMR/FRS -co mi wiadomo po wstepnym, b. ogólnym  rozeznaniu tematu. Pojawi się tu kilka kwestii/pytań do fachowców od radia, jesli Copernicus albo nasi forumowicze [jest tu kilku krótkofalowców] mogliby je skomentować, będę wdzięczny.
CB -generalnie jest wykorzystywane na tym samym pasmie u nas i w USA, z tym, że tam np. jest dostepna tylko modulacja AM, u nas też FM. Moc wyjsciowa legalnie do 4W, ręczne radiotelefony maja czasem tylko 1W. Trzeba bedzie znaleźć ręczny radiotelefon CB [tylko takie maja małe gabaryty i wagę w okolicach 200+g, samochodowe waża ok. 1kg], majacy homologację na oba kraje [czy są takie?] Problemem jest niestety czestotliwość 27MHz i związana z nią długośc fali 11m, co narzuca stosowanie b. długich anten -w balonie będzie to pewien problem, przede wszystkim ze względu na wagę. Jakims rozwiazaniem byłby wisząca antena linkowa, ale taką musielibysmy zrobić indywidualnie i jest to problem techniczny -dopasowanie impedancji itp. Najgorzej jednak wyglada sprawa pelengacji. Nie wiem dokładnie, jakie gabaryty bedize miała antena kierunkowa na pasmo 11m o przyzwoitym zysku Niech mnie radiowcy oświecą, ale zdaje się, że delikatnie mówiąc nie będzie to mobilna konstrukcja  ???
Wszystko można namierzyć, co wysyła jakiś tam sygnał radiowy, tylko problem w tym, żebyśmy nie musieli konstruować do tego celu radioteleskopu z Jodrell Bank. Jeśli się okaże, że nie da sie skonstruować sensownej anteny do takiego trackingu, sprawa CB jest pogrzebana -ale na razie bez paniki, musze to sprawdzic, może nie jest tak źle.
PMR [EU, PL] vs FRS [USA] -to 2 podobne systemy, pracujace na nieco przesunietych pasmach 446-460MHz. Nie można [kolizja z pasmami innych uzytkowników eteru] ich legalnie używać zamiennie, w zwiazku z czym przesiadka z wersji testowej sprzetu na wyjazdowa do USA bedize wymagąła wymiany hardware'u. Ale to jest wg. mnie realne, gdyż poza tym oba systemy mają niemal identyczne parametry, nawet aparatura śledząca bedzie mogła korzystać z tego samego odbiornika i anten kierunkowych, o ile sie orientuję.W obu systemach moc nadajników jest ograniczona do 0.5W i nie wolno samemu grzebac przy antenach nadawczych. To są te same radiotelefony, co to je można dostać np. w mediamarktach jako walkie-talkie. Na ziemi ich zasieg jest b. ograniczony, od kilkuset metrów do kilku km najwyżej. ALE w powietrzu i z odległych szczytów górskich trafiają się zasiegi do kilkudziesieciu kilometrów. Mysle,zę zastosowanie czułego odbiornika z dobrą kierunkową anteną może poprawić zasieg do wartości dla nas wystarczających. Nie bedzie też większych problemów z konstrukcja odbiorczej anteny kierunkowej o sensownych rozmiarach. problem aneny pokładowej w ogóle nie istnieje.
Ostania sprawa, to jak i jaki sygnał wypuścić z takiej ladiolatarni, by nie wkurzac innych uzytkownikow pasma [przeznacoznego do dwustronnej łacnzosci głosowej przecież]oraz ułatwić ewentualną wymianę sprzętu pokładowego w celu dostosowania się do amerykanskich warunków. Widzę proste rozwiązanie z nadawaniem przerywanego sygnału dzwiękowego generowanego przez osobny moduł na gniazdo mikrofonowe radiotelefonu, co pozwala uniknac ingerencji w konstrukcję oraz zapewni wykorzystanie takiego niezależnego modułu w obu wersjach sprzętu [krajowej i ekspedycyjnej] po prostej adaptacji. Korzystać trzeba bedzie każdorazowo z jakiegos mało wykorzystywanego kanału, nasz sygnał nie może być stale nadawany, bo zagluszy ten kanał, musiałby byc emitowany co jakiś czas, np. seriami trwajacymi po 20-30 sekund z minutową przerwą po każdej serii. Poza tym możnaby emitowac słaby sygnał akustyczny o częstotliwości z zakresu górnej granicy słyszalności -nie zagłuszałby rozmów innych użytkowników kanału, ale nasz odbiornik naziemny mógłby go wyłapywać z czestotliwości nośnej i uruchamiać np. diodę LED. Do tego chyba wystarczy jakiś prosty filtr wąskopasmowy na wyjściu audio odbiornika.
Speców od łączności amatorskiej proszę o krytyczny komentarz do tych rozważań laika.
Pozdrawiam
-J.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43