Astronomia Amatorska - astro4u.net

Pełna wersja: Zobaczyć krzywiznę Ziemi za 150 dolarów
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43
(21.10.09, 17:03)kanarkusmaximus link napisał(a):I tak i nie - nie zapominajmy o tym, że chcielibyśmy też mieć możliwie najniższe koszty. Jeśli znajdziemy komórkę gsm z modułem gps i okaże się, że jej zasięg można 'podbić' (np przez zewnętrzną antenę) a całkowity koszt będzie rzędu 1/3 tego lokalizatora to chyba zaryzykujemy to drugie rozwiązanie.

A jeśli nie - no to mamy potencjalnie naprawdę dobry system. Na weekendzie się tym zajmę. Smile

No właśnie miałem wspomnieć o tej cenie Big Grin bo to nie będzie już symboliczne 150 zielonych hehe.
Koszt komórki z GPS to minimum 500-600zł, a trzeba pamietac, że będzie poważny kłopot z modelem, który da sie użyć i u nas i w USA , jak chcemy zmieniać sprzet na docelowy lot, to znowu wydatek, może też problem z nowym oprogramowaniem. Z tym lokalizatorem to jest gotowy system, np. odpada nam szukanie kogoś, kto potrafi napisac program zmuszajacy komórkę do zadań, które chcemy jej zlecić. Niekoniecznie ktoś podejmie sie tego za friko, chyba, że mamy w naszym gronie informatyka od komórek z systemem operacyjnym. Wydaje mi się, że w tej sytuacji komórka pozostaje dla nas opcja B, ten loalizator zyskuje status A. Kanarku, wyslij do nich maila. Ja to zrobię niezależnie, ale nie obiecuje już na teraz na 100% bo problem z czasem, a internet nie w domciu. Musze i tak skontaktować się z nimi w sprawie tego cacka, bo moze byc tez przydatne do moich scisle prywatnych celów już w przyszłym roku, o czym pisałem. Wówczas mógłbym być hojnym  ;D sponsorem jednego egzemplarza.
Jeśli chodzi o komórke, to problem nie leży w zewnetrznej antenie.  W powietrzu zasięg bedzie wystarczajacy także na wbudowanej, o ile w ogóle będzie. Chodzi o 3 rzeczy:
-żaden GSM nie nawiąże kontaktu dalej niż ok. 35km od stacji bazowej ze wzgledu na pakietowy system odbioru/ nadawania informacji z bramką czasową, to ograniczenie nie ma nic wspólnego z zasiegiem w sensie natężenia sygnału.
-charakterystyka emisji/odbioru anten stacji bazowych jest horyzontalna, to dlatego sygnał zanika na poziomie ponad 650m, lepsza antena w aparacie nic tu nie zmieni.
-przy gruncie [po lądowaniu] decydowac beda przeszkody terenowe, dodatkowa antena  pomoze  mało lub wcale, jak telefon z gondolą wleci w las lub do rowu daleko od stacji bazowej.
Reasumujac odzysk pozycji ladowania za pomocą komórki jest możliwy i w miarę niezawodny w terenie, gdzie są stacje bazowe GSM [to trzeba by sprawdzac przy wyborze miejsca startu!] oraz gdy ukształtowaaie terenu jest rozsadnie płaskie, bo wtedy bez problemu  [o ile zaprogramujemy komunikat od razu po złapaniu zasięgu] aparat wyśle SMS z pozycja w końcowej fazie opadania, która będzie trwała niecałą minutę [licząc od poziomu 600-650m]. Potem albo sygnał zaniknie od przeszkód terenowych, albo nie [korzystne warunki na ziemi]. W terenie górzystym to może oznaczać 50-100m nad miejscem ladowania, w płaskim mamy 100% pewny sygnał aż do ostatnich 10-15m przed przyziemieniem -niżej wejść w paradę moga budynki, ściana lasu itp.  Dla pewności można dobrac spadochron tak, by uzyskać b. małe tempo opadania w końcowej fazie, choć to z kolei zwiększy rozrzut ladowania i w razie silnych wiatrów może narobić kłopotu. Nawet przy ladowaniu ze sporą prędkością 15m/s, pułap 600m daje 40s., a rozsadnie wydaje mi się można zejść do 12 m/s. tak czy owak,mamy conajmniej 2 potwierdozne przypadki odzysku gondoli tylko za pomoca GSM, bez wsparcia innych systemów. Ale ja bym stawiał na ten lokalizator...
Pozdrawiam
-J.
Wieści z frontu: zebrałem się do kupy i zrobiłem prosty test napędu gondoli. Obiekt testowy wiaderko wiszace na 30cm linki namiotowej, z obciążeniem waga >2.5kg Wirnik z silniczkiem zaczepiłem pod spodem, co właśnie bylo uproszczeniem w stosunku do planów. Wirnik a la "mieszadło" 2-łopatowy w postaci płytki tekturowej 12x3cm wsadzonej na sztorc w kawałek korka od wina, nasadzony na oś silniczka od zabawki [zasilanie niecałe 9V z 6 nadjedzonych paluszków]. Wyniki: obraca zestaw o 1.5-2.5 obrotu, przy czym I-szy obrót zajmuje ok. 5s Czynnikiem ograniczającym zakres obrotu okazał się nie moment skretny linki, ale skrecenie kabla zasilajacego, bo wynik nie zależał od obciążenia, a bardziej od sposobu ułożenia kabla zasilającego [cienki 2-żyłowy przewód głosnikowy].
Wnioski:
-JEST DOBRZE, to będzie działać
-tak jak przypuszczałem istotne bedzie ułożyskowanie zaczepu gondoli do spadochronu i balonu

Osobna sprawa: można będzie uprościć konstrukcję. Pierwotnie planowałem umieszczenie tego wirnika pomiedzy gondola a spadochronem, co wymagałoby przekładni i komplikowało system łożyskowania zaczepu gondoli oraz urzadzenia odcinajacego linkę. Powodem było m. in. to, że dolny wirnik jest jednorazowego użytku, bo nie przetrwa lądowania [chodzi tu też o bezpieczeństwo ludzi na ziemi, gdyby nasz ładunek lądował im na głowie]. Do tego dochodził ewentualny destabilizujacy wpływ wirnika na przechyły gondoli, gdyby musiał mieć duże rozmiary. Teraz jednak wydaje sie pewne, że wirnik może być niewielki i można go wykonać z lekkich i miękkich materiałow -ideałem byłoby go skleić z obciętych styropianowych tacek pod chipsy. Taki element może być z powodzeniem wymienny do jednorazowego użytku, nie stwarza żadnego zagrożenia dla ludzi, a nawet sam stanowi świetny amortyzator. Umieszczenie tej konstrukcji pod dnem gondoli bezpośrednio na wale silniczka załatwi cała sprawę, przy znikomej wadze całości. Kwestię sterowania tym napędem proponuję załatwić fotoelektrycznie, czujniki w postaci fotodiód/fotorezystorów w odpowiednich sektorowych osłonach -muszę jeszcze dopracować schemat ideowy.

Pozdrawiam
-J.
P.S. Z braku czasu/dostępu do netu w weekend do tej firmy od lokatora satelitarnego nie pisałem jeszcze...

kanarkusmaximus

(26.10.09, 17:45)Jarek link napisał(a):P.S. Z braku czasu/dostępu do netu w weekend do tej firmy od lokatora satelitarnego nie pisałem jeszcze...

Ja napisalem i taka odpowiedz dostalem:
Cytat:Witam
W przypadku brkau zasiegu GPS, czy to z powodu zbyt duzej wysokosci czy np polozenia w rowie czy lesie po odzyskaniu zasiegu zaczenie automatycznie wysylac. Lokalizator nie podaje wysokosci tylko dlugosc i szerokosc geograficzna. Teoretycznie nie powinno byc probemu z dzialaniem w lesie czy w kałuzy ale w pratycye moze sie zdarzyc brak lokalizacji w takim miejscu, ale raczej chwiliowy.

Niestety nie mozna w zaden psoob zmienic czasu pracy lokalziatora, lokalziacja co 10 minut jest jedyna mozliwiscia.

Nie jestem do konca pewien, czy ten system bedzie dobry dla nas. Sygnaly co 10 minut to chyba za duzy odstep czasu...
Noe genialny pomysł.Pisze sie na takie cos!!! Wink Smile

kanarkusmaximus

Okiej, krótkie podsumowanie:

- przejrzę dziś/jutro odpowiedź Jarka i poproszę o dalsze ewentualne informacje. Jednak wcześniej Szu zaproponował alternatywny system 'kilograma' cyfrówek, który wydaje się być prostszy.

- wydaje się, że lokalizator nie jest najbardziej szczęśliwym rozwiązaniem - jakieś komentarze? nie sądzę, abyśmy mogli go użyć

- brak odpowiedzi od Matiasa - do tablicy!

- Maar, jakieś nowe wieści?

Pozdrawiam
(26.10.09, 17:45)Jarek link napisał(a):Czynnikiem ograniczającym zakres obrotu okazał się nie moment skretny linki, ale skrecenie kabla zasilajacego, bo wynik nie zależał od obciążenia, a bardziej od sposobu ułożenia kabla zasilającego [cienki 2-żyłowy przewód głosnikowy].
Nie rozumiem, co tutaj kabel robi? Gdzie umieściłeś baterie i jak silniczek był przymocowany do wiaderka, że skręcał się na kablu?(tak można z tego wnioskować)
Tak trochę z innej beczki, temat chyba dotychczas nieporuszony, a wydaje mi się dość ważny Smile Więc linki mogą się przydać:

http://www.pcprg.com/rocketre.htm
http://www.cit.gu.edu.au/~anthony/kites/...te_design/

Tak w ogóle czy jeśli chcemy mieć gondolę z napędem, to nie będzie konieczne zamknięcie spadochronu i uwolnienie go dopiero jak balon pęknie? Bo przecież do tej pory będzie działał jak żagiel?

kanarkusmaximus

Temat spadochronu jest naprawdę ważny - jednak nie jest to problem krytyczny (bo relatywnie szybko się znajdzie odpowiedni).
Tak czy inaczej - te linki są naprawdę przydatne!
Ostatnio krucho z czasem u mnie, pisałem parę dni temu, a skutkiem mojej edytorskiej wpadki z klawiaturą [Maquis wie] pisany tekst diabli w kosmos nadali. Więc w skrócie:
- te 10 minut w lokatorze to jest ból [nie ma szans na komunikat z powietrza tuż nad ziemią], ale wg. mnie nie taki wielki. Szansa,że ładunek wpadnie w miejsce, gdzie nie da rady nadać sygnału do satelity, w odróżnieniu od komórki jest drastycznie mniejsza -trzeba by naprawdę trafić do jakiejś studni, jaru albo szczeliny skalnej -a to jest raczej kwestia wyboru odpowiedniego terenu do przeprowadzenia lotu, typu płaskie równiny, co i tak trzeba uwzglednić przy planowaniu z innych przyczyn [dotarcie do ładunku chociażby]. Z drugiej strony w wersji z komórka, co już pokazywałem, da się zrobić tak, aby przynajmniej jeden sygnał odebrac tuż przed lądowaniem [ale okno czasowe jest krótkie i w razie np. opóxnienn ze strony sieci mozęnie wyjść], za to ryzyko zaniku sygnału  po przyziemieniu większe. Idealnego, dajacego 100% gwarancji systemu nie ma i nie raczej nie będzie. Jakoś ludzie korzystaja z tych komórek jako lokalizatorów, wiec czy przy komórce czy przy tym satelitarnym lokatorze  szanse są duże. Zawsze możemy wsadzić jedno i drugie, jesli starczy kasy i limitu wagi.
-co do próby z wiaderkiem: baterie były na zewnątrz układu [w ręku, na podłodze], stąd luźno pałętajacy się kabel zasilający, który skręcal sie w powietrzu wraz z obrotem wiaderkogondoli. W tescie chodziło o pokazanie, że mały [w sensie rozmiarów] wirniczek a la mieszadło do farb bez kłopotu obraca zawieszony na lince obiekt o masie i rozmiarach naszej przyszłej gondoli -i to jest już pewne na 100% Kwestia przeskalowania dla warunków zmniejszonej efektywności na 20km nad ziemią oraz ułożyskowania zawieszenia gondoli na wszelki wypadek.
-spadochron: jest ważny,ale to sprawa prostsza niż Wam sie wydaje, bo w tych balonach spadochron podwiesza się rozwinięty nad gondolą, więc nie przenosi dużych obciażeń dynamicznych [jak w modelach rakiet itp.]. Dzięki temu możemy łatwo "uszyć na miarę" i dopasować do wagi gondoli, aby uzyskać określoną prędkość ladowania [do testów będzie potrzebny samochód i dynamometr]. Spadochron nie będzie działał w locie jak żagiel, a w każdym razie nie bardziej, niż nadęta do kilkunastu metrów średnicy powłoka balonu. Jego mocowanie do gondoli też bedzie łożyskowane, tak jak linka balonu, mam w głowie gotowy projekt jak to prosto i lekko zrobić, tylko nie mam teraz czasu bawić się w rysunki. W każdym razie w praktyce nie bedzie przeszkadzał w obracaniu gondolą w żaden sposób, tak jak sam balon.
Pozdrawiam
-J.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43