Astronomia Amatorska - astro4u.net

Pełna wersja: Zobaczyć krzywiznę Ziemi za 150 dolarów
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43

kanarkusmaximus

(30.09.09, 14:35)Maquis link napisał(a):Swoją drogą, tak sobie myślałem nad lotem testowym - może go wykorzystać do uzyskania zdjęcia Księżyca w tle nad powierzchnią Ziemi - gdyby oczywiście się udało. Byłby to jeden z celów dodatkowych, poza przetestowaniem całości.

Sądzę, że wcześniej czy później - ale dopiero jak będziemy wiedzieć co zrobić z problemem namierzania - trzeba będzie sporządzić listę celów 'głównych' misji oraz 'dodatkowych' wraz z listą potencjalnych 'za i przeciw', które mogą ułatwić/utrudnić osiągnięcie określonego celu.

W ten sposób mielibyśmy całą listę celów - i po misji szybko moglibyśmy ocenić w ilu procentach misja była sukcesem (wyobraźcie sobie te nagłówki na portalach - 'Misja uwieńczona 94% sukcesem!' Smile ). Dzięki temu mielibyśmy szansę na ocenę, co poszło dobrze, co nie tak oraz do jakiego stopnia nie tak.
(30.09.09, 14:43)Copernicus link napisał(a):Uff, uspokoiłeś mnie. Już chciałem zakrzyknąć "Sabo, Ludwiku Dornie nie idźcie tę drogą" ;D

ot złośliwiec  Tongue  Wink

Cytat:Maar, czy masz zamiar się tym zająć i uzyskać takie pozwolenie?? Z pewnością wcześniej czy później (z całkiem możliwym 'wcześniej' Wink ) może się to nam przydać!

OK. sprawdzę to, gdzie co i jak?


Skłaniałbym się nadal ku opcji czysto komorkowej, bo w wresji radiowej oprócz formalności u nas trzeba załatwiac jeszcze te w USA, zmienaić czestotliwości -brr...
Dzięki adminowi za trafne sprostowanie co do GSM -szukałem na szybko danych i stąd wpadka z czestotliwościami w USA. Faktycznie, musimy szukać na pasmo 900 i 800 MHz 1800/1900 to pasma "miejskie", w dodatku z ograniczonym o połowę oknem czasowym a tym samym promieniem komórki danego BTS. Dla pasma 900/800 MHz to ok. 35km -i tylko to wchodzi w gre z oczywistych powodów.
Na szczęście telefony dwuzakresowe 900/800 MHz istnieją -własnie ta Motorola i290 jest przykładem, przed chwilą sprawdziłem. Pytanie, czy u nas ma homologację -to mozę tłumaczyć jej brak na krajowym rynku. Poszperam jeszcze po innych markach.
Podoba mi sie pomysł Maquis z Ksiezycem jakoz astepczym celem lotu testowego -b. dobry pomysł, sam też o tym czasem myślałem. Potrzebujemy dowolnego, łatow ropoznawalnego celu na horyzoncie, by sprawdzić prawidłowość orientacji gondoli, to jest jeden z punktow krytycznych docelowej operacji.
W tej ostantije kwestii mam złe wieści: na 90% o systemie biernym możemy zapomnieć, jakikolwiek system magnesów i rdzeni generuje prawdopodobnie zbyt małe momenty obrotowe, by ustabilizować coś cięższego niż typowa tarcza kompasu w pudełku z odpowiednim łożyskowaniem. Mała demonstracja wczoraj wypadła tragicznie. zostaje plan b, czyli aktywna orientacja. Widzę to tak:
Potrzebujemy:
1) czujnika położenia
2) napędu obrotu kapsuły względem balonu
Ad. 1) Najlepszy byłby czujnik magnetyczny [kompas], może też byc optyczny nastawiony na Słońce -ale jeśli  balon wypuścimy/znajdzie sie w obrebie pasa całkowitego zacmienia, czujnik może zwariować podczas fazy całkowitej, jeśli w polu widzenia [np. przy przechyle] znajdzie się oświetlony horyzont, bo ten będzie jaśniejszy od korony słonecznej. Możan oczywiscie osłonić te czujniki, bo słońce bedzie dosc wysoko, ale w razie przechyłu sterowanie się posypie. Poza tym ze względu na wędrowkę Słońca po niebie w trakcie lotu ten system generuje większe przemieszczenia punktu celowania -azymut magnetyczny to lepsze rozwiazanie. W tym ostatnim przypadku wykorzystac mozemy albo zwykly kompas magnetyczny z optycznym czujnikiem połozenia tarczy [mam w głowie koncepcje], albo układ elektroniczny z półprzewodnikowym czujnikiem pola magnetycznego [np. KMZ-1]. Te ostatnie stosują modelarze rakietowi w układach wyzwalania spadochronu w większych  rakietach amatorskich, tylko tam używaja pionowej składowej ziemskiego pola. To rozwiązanie jest najpewniejsze w działaniu, bo wymyślona przeze mnie wersja z kompasem igłowym bedzie dośc ciezka i zawodna w razie silnego kołysania gondoli. Tylko sam nie umiem zbudowac takiego układu bez wsparcia, na szczęście mogę zdobyc namiary na tych ludzi od rakiet. Jeden nawet jest astroamatorem i bywalcem sąsiedniego forum.
Ad. 2) mamy 2 wyjścia w sprawie napędu. Tak czy tak musimy ułożyskować punkt zaczepienia gondoli do zestawu balon/spadochron [to nie problem]. Dalej zaś:
-wariant a: wentylatory od procka jako śmigła/propellery obrotu gondoli -proste i niezawodne, ale mogą mieć za małą wydajność z powodu skrajnie niskiej gęstości powietrza na dużej wysokości. Trzeba to rozwiazanie przetestować na ziemi ze sztucznie zmniejszonym ciągiem -wg. mnie da się to zasymulować
-wariant b: bezpośredni napęd  za pomocą silnika z przekładnią  o dużym przełożeniu na oś podwieszenia balonu. Też wykonalne, ale pod znakiem zapytania stoi b. duża bezwładność takiego układu, bo bedzie najpierw skrecał sprężyście linkę balonu. Troche mogą pomóc jakies stateczniki wytwarzające aerodynamiczny moment oporowy,ale tu znów ograniczenia wspomniane w wariancie a.
Myślę, że wszystkie te rozwiazania [tak sensory, jak i naped] trzeba przetestować najpierw na ziemi, na modelu gondoli.
Pozdrawiam
-J.
P.S. Panowie, nie bawmy się w złożone rozwiązania. W przypadku komórki, najpewniej jest użyć niezależnego GPS a la Garmin do zapisu trasy, a do pozycji lądowania użyć GPS komorki i to raczej takiego wbudowanego. W ten sposób unikamy problemów połączeń miedzy urzadzeniami, problemów z kompatybilnoscią zewnetrznych modułów itp. Wsadzamy osobno do pojemnika gotowe urzadzenia, pracujace niezależnie. Jedyny problem do przeskoczenia to programowanie telefonu -ale komórki tej klasy mają system operacyjny i obsługują Javę, więc to jest wykonalne [co nie znaczy,że np. ja umiem to zrobić], tym bardziej, że Ci goście z MIT-u pokazali to własnie w takiej wersji [tylko bez niezależnego GPS do zapisu trasy]. Taki prosty system zadziałal, także jeśli chodzi o odzyskanie kapsuły po ladowaniu. Lot cygnus 2 też odbył sie tylko na komórce, bo radionadajnik zawiódł tuż przed startem.

kanarkusmaximus

Hmm... A może w locie testowym nawet by ominąć aktywną orientację, którą by przesunąć na później?

Coś mi się wydaje, że to jest dość skomplikowany problem, który bez odpowiednich obliczeń i jakiegoś prototypu się w ogóle nie sprawdzi. A jak na razie - jesteśmy daleko od znalezienia jakiegokolwiek sensownego rozwiązania...

Matias

(30.09.09, 17:41)kanarkusmaximus link napisał(a):Hmm... A może w locie testowym nawet by ominąć aktywną orientację, którą by przesunąć na później?

Też mi się tak wydaje, nie ma sobie co robić pod górkę na początku. Wystarczy, że zrobi się kapsułę o nieregularnym kształcie (o ile to w ogóle ma sens, bo pewnie możnaby pobawić się w jakieś symulacje, a wyniki pokażą jasno, że kwestia kształtu nie bardzo wpłynie na stabilność kapsuły) lub doda jakieś skrzydła aerodynamiczne, które będą w jakimś tam stopniu ograniczać ruch obrotowy..
Co do systemu orientacji. Czemu nie wykorzystać samego oporu powietrza stworzonego przez ruch balonu do góry? Zrobić 3/4 stateczniki na serwach które zmieniając kąt położenia działałyby jak wiatraczek. Cały układ dążyłby do stabilizacji-odcięcia zasilania od serw i wyprostowania stateczników. Tak przecież będzie dużo prościej od wentylatorów.

kanarkusmaximus

(30.09.09, 22:48)mArP link napisał(a):Co do systemu orientacji. Czemu nie wykorzystać samego oporu powietrza stworzonego przez ruch balonu do góry? Zrobić 3/4 stateczniki na serwach które zmieniając kąt położenia działałyby jak wiatraczek. Cały układ dążyłby do stabilizacji-odcięcia zasilania od serw i wyprostowania stateczników. Tak przecież będzie dużo prościej od wentylatorów.

A czy jesteś w stanie wyliczyć efekt owego oporu dla zmiennej wysokości i porównać z typowymi wartościami sił, jaką wywiera np wiatr? Jeśli tak - we are all yours... Smile

Jeśli nie - to może się okazać, że wspomniany efekt oporu będzie np o dwa rzędy wielkości za mały żeby dać jakikolwiek efekt...

Maquis

Obawiam się, że cały problem takie rozwiązania polega na tym, że im wyżej tym stawałby się mniej skuteczny. Korekta wymagałaby bardzo dużych stateczników, żeby mogły wytworzyć na tyle dużą siłę by 'obracać' gondolą. No i sama prędkość wznoszenia raczej nie jest imponująca - co też warunkuje wielkość stateczników.
Dwie sprawy co do orientacji:
-to o czym piszecie, czyli problem skuteczności napędu obrotu gondoli w rozrzedzonym powietrzu. Od biedy można by zrobić wstępny test naziemny, stosując odpowiednio zmniejszoną powierzchnię łopat -w tej chwili zakładam, że byłby to jakiś wirnik z prostopadłymi łopatkami umieszczony pod lub [lepiej] nad gondolą i obracany silnikiem. Można z dobrym przybliżeniem przyjąć, że opór dawany przez wirnik będzie w przybliżeniu proporcjonalny do gęstości powietrza, a co za tym idzie ciśnienia. Różnice bedą dość drastyczne, bo faktycznie na wysokości ok. 30km ciśnienie to setne części atmosfery. Mimo to myśle,ze jest to realne technicznie, bo łopaty moga mieć b. duża powierzcnię przy znikomej masie [konstrukcja typu materiał na ramce], siły aerodynamiczne i odśrodkowe będą niewielkie. Do celów testu naziemnego pokrycie można zdjąc i zastapić siatką/moskitierą dajaca znikomy opór. Rozmiary i konstrukcję takiego rotora łatwo modyfikować, jak coś nie wyjdzie.
-czy testować od razu w pierwszym locie: TAk, bo system orientacji jest krytyczny dla naszego celu. Samo wysyłanie balonu, robienie zdjęć -tu ścieżka jest jakoś tam przetarta przez poprzedników, korzystamy z gotowych, sprawdzonych rozwiązań. A pamietajcie,że nie stać nas na 10 lotów próbnych. Dlatego już pierwszy powinien sprawdzić wszystkie elementy krytyczne dla naszego docelowego zadania. Ewentualne następne to walka z zaobserwowanymi kłopotami.
Teoretycznie zdjecia cienia Księżyca podczas zaćmienia czy samego zacmienia można próbować zrobić np. obracającą się stale gondolą, ale efekt będzie b. przypadkowy i nieprzewidywalny,z niewielką liczbą przydatnych ujęć. Uniemożliwi też wielkrotne ekspozcje [bracketing] tego samego kadru [co jest istotne w aspekcie fotograficznym, bo trudno będzie precyzyjnie dopasować z góry parametry ekspozycji]. Traktowałbym to jako plan B czy C na wypadek, gdyby nie udało nam sie skonstruować niezawodnego systemu orientacji. Powinien on byc niezależny od szybkości wznoszenia balonu, bo na interesujacych nas wysokościach bedzie ona już bardzo mała.
Pozdrawiam
-J.
P.S. Potrzebny nam bedzie lekki wolnoobrotowy silniczek DC na małe napiecia, tak ze 4.5-6V

Maquis

Hmm, tak sobie pomyślałem, że możemy wymusić lepsze warunki, montując wentylator tłoczący powietrze na stateczniki. Wiele to nie będzie, ale można by sprawdzić w testach.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43