Astronomia Amatorska - astro4u.net

Pełna wersja: Korek, sekstant i rzeczy pojmowanie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
W sąsiednim wątku dotyczącym kolimacji pojawił się przegapiony przez mnie wcześniej, za co przepraszam, wątek Korka:

(21.05.04, 11:00)korek link napisał(a):A tak a propos morza, kiedyś do nawigacji używano sekstansu do pomiaru pozycji gwiazd na niebie. Działo się to podobno na pokładach statków. Czytając na forum i nie tylko o statywach, montażach, itp. dochodzę do wniosku że sekstansu NIE DA SIę UŻYć ! Czy ktoś posługiwał się sekstansem ? Może El Capitano ? Czy nie daliśmy się ponieść potrzebie posiadania niepotrzebnych narzędzi ? (dziwnie mi się powiedziało)
Pozdro

Chciałbym go troszkę (post, nie Korka) wyprostować.

(21.05.04, 11:00)korek link napisał(a):A tak a propos morza, kiedyś do nawigacji używano sekstansu do pomiaru pozycji gwiazd na niebie

Nie kiedyś, ale od lat 30-tych XVII wieku do dzisiaj.

Nie "sekstansu", lecz sekstantu (choć i ta pierwsza forma, niestety, często jest używana). Słowo "sekstant" pochodzi od sextantis - jedna szósta część (tutaj: obwodu koła). Sekstant klasyczny ma rozpiętość 60° i więcej (czyli można nim mierzyć kąty do 120° i większe).

Sekstantu nie używano i nie używa się do pomiaru pozycji gwiazd na niebie. Te podane są w morskim roczniku astronomicznym. Sekstantem mierzy się wysokości Słońca, Księżyca, czterech planet nawigacyjnych i stukilkudziesięciu gwiazd nawigacyjnych. Sekstantem mierzy się także kąty pionowe brzegowych znaków nawigacyjnych i kąty poziome pomiędzy znakami nawigacyjnymi (w nawigacji terestrycznej).

(21.05.04, 11:00)korek link napisał(a):Działo się to podobno na pokładach statków

Wiesz, z innych miejsc na statku (ładownia, siłownia) takie pomiary są raczej niedostępne Smile

(21.05.04, 11:00)korek link napisał(a):Czytając na forum i nie tylko o statywach, montażach, itp. dochodzę do wniosku że sekstansu NIE DA SIę UŻYć !

Nie rozumiem. Nie da się sekstantem zmierzyć wysokości ciała niebieskiego, czy nie da się sekstantu użyć jako statywu lub montażu?

Pomiar kąta sekstantem (sekstant jest po prostu bardzo dokładnym kątomierzem lusterkowym) to jest pikuś dla tych, którzy, niczym ginekolog, wiedzą w którą dziurkę spojrzeć i czym pokręcić.

O wykorzystanie sekstantu w charakterze statywu na pewno Ci nie chodziło Wink

(21.05.04, 11:00)korek link napisał(a):Czy ktoś posługiwał się sekstansem ? Może El Capitano?

Sekstantem posługiwał się każdy nawigator od momentu wynalezienia sekstantu i oktantu. Wcześniej posługiwano się kwadrantami morskimi, laskami Jakuba, itp.
("laska Jakuba", to nie jego bliska koleżanka, ale mało skomplikowany kątomierz)

Jeżeli zdemoralizowany istnieniem odbiorników GPS współczesny nawigator nie używa równolegle sekstantu, to postępuje wbrew wielu zasadom i przepisom i jest to kwestia jego odpowiedzialności zarówno etycznej, jak i cywilnej. On jest odpowiedzialny za załogę, statek i ładunek. Kardynalna zasada nawigacji każe dublować każdą metodę określania pozycji inną, niezależną od niej, metodą. Na otwartym morzu jedyną alternatywą dla GPS-a jest niedostępny dla szaraczków satelitarny Glonass, wyłączona już radionawigacyjna Omega i przeżywająca swoja drugą młodość - dzięki komputerowej automatyzacji obliczeń - astronawigacja.

Tak, posługiwałem się sekstantem, ciągle się posługuję i nauczyłem tego (mam nadzieję) ok. 1500 nawigatorek i nawigatorów. Czy z tej wiedzy korzystają? To ich, w myśl powyższego, sprawa.
Dodam, że amerykański Coast Guard potrafi wejść obcej jednostce na pokład w celu skontrolowania dokumantacji wachtowej i sprawdzenia, czy astronawigacja również jest tam uprawiana. Bo nawigacja ma być prowadzona PORZĄDNIE. Zwłaszcza u ICH brzegów.

(21.05.04, 11:00)korek link napisał(a):Czy nie daliśmy się ponieść potrzebie posiadania niepotrzebnych narzędzi ? (dziwnie mi się powiedziało)
Pozdro

Nie rozumiem. Do malowania furtki na zielono sekstant na pewno nie jest potrzebny.
Do określania współrzędnych geograficznych statku na powierzchni Ziemi - jako alternatywa dla czyjegoś tam GPS-a (wyłączanego co jakiś czas i ogłupianego poprawkami offsetowymi) - jak znalazł!
Owszem, każdy zmanierowany i zblazowany nawigator powie, że to przeżytek. Leczenie ziołami też jest przeżytkiem. Ale jaki praktycznym...

Gdy już ESA uruchomi swój własny satelitarny system pozycjonowania (oparty na 30 satelitach), to i tak astronawigacja pozostanie ważnym punktem w tabeli norm kompetencyjnych dla nawigatorów i dalej będzie wykładana we wszystkich uczelniach morskich. Decydują o tym, wśród kilkunastu innych zalet, jej pełna autonomiczność, niezawodność i prostota.

A jeśli ktoś naprawdę uważa, że to przeżytek, a ja tu ględzę jakieś farmazony wynikające li tylko z upodobań hobbystycznych, to zapraszam do rozwiązania albo problemu określenia kierunku na morzu bez pomocy kompasu, np. co do jednej dziesiątej stopnia, albo do określenia poprawki kompasu poza zasięgiem widoczności brzegowych znaków nawigacyjnych.
Szkoda czasu. Na to astronawigacja zawsze miała i mieć będzie wyłączność.

O ile na dużych i nowoczesnych jednostkach nawigator może powoli zapominać w której szafce stoi skrzynka z sekstantem, o tyle żeglarze pełnomorscy chronią sekstant zajadlej, niż ostatniej baryłki z wodą pitną. Dla nich to, gdy padnie im wątłe zasilanie GPS-a (o ile go mają), kwestia życia i śmierci.

Ot, to taki mój głos w dyskusji.

Ja też pozdro

P.S. Sekstantu można użyć nawet do pomiaru odległości (znacznie dokładniejszego niż za pomocą radaru nawigacyjnego) pomiędzy trawlerami poławiającymi ryby "w tukę" i pomiędzy trałowcami stawiającymi miny lub oczyszczającymi z min jakiś akwen w sytuacji, gdy użycie w warunkach bojowych do tego celu radaru wiązałoby się z wypromieniowaniem z okrętu energii, co skutkuje niemal natychmiastowym trafieniem obcą rakietą.

P.S. Zorganizuję kiedyś na spotkaniu OP PTMA w planetarium "zabawę" sekstantami. I, mam nadzieję, koleżanki i koledzy podzielą się tu na Forum swoimi spostrzeżeniami.
Myślę, że generalnie chodziło o to: jak się ma statkowe bujanie do trzymania i mierzenia sekstantem. :Smile
Pomiar sekstantem jest niemożliwy lub prawie niemożliwy tylko przy wyższych stanach morza. Dla większych jednostek ten fakt (falowanie) ma znacznie mniejsze znaczenie. Istotniejszy jest wiatr tarmoszący sekstantem. Dopóki ręka, w której trzyma się sekstant nie jest potrzebna do ratowania własnego życia, to umiejętne wklejenie się ciałem pomiedzy osprzęt okrętowy pozwala dokonać mniej lub bardziej dokładnego pomiaru (sekstant "mierzy" kąty z dokładnością odczytu [sup]+[/sup]/-0,1', w praktyce z pomiaru wysokości Słońca da się wycisnąć 0,5', w warunkach sztormowych 1,5'-2', co przekłada się na błąd pozycji rzędu 3,5-4 km).

Inaczej mówiąc, sekstant nie musi stać na zabetonowanym słupie, żeby cokolwiek nim zmierzyć Smile
El Capitano,
dziękuję za wyjaśnienie kwestii sekstantu i nawigacji na morzu. Przepraszam jednoczęnie jeśli mój post został odebrany jako próba deprecjonowania metod nawigacji na morzu. Nie miałem takiego zamiaru i nigdy bym się na to nie odważył bo po prostu nie znam się na tym, i stąd moje moje niefortunne sformułowanie "kiedyś do nawigacji używano". No cóż, wychowałem się na Wyżynie Sandomierskiej i jeśli chodzi o pływanie to widziałem kiedyś kajak na Wiśle. Przyznaję się bez bicia: sekstant do dzisiejszego dnia kojarzył mi się z historią.

Poczułem się trochę jak wywołany do tablicy więc muszę się też wytłumaczyć z użytej przezemnie nazwy "sekstans". Niestety zawiodłem się się na Słowniku Wyrazów Obcych PWN. Nie chcąc palnąć głupoty, pisząć tamten post sprawdziłem w tymże słowniku i znalazłem właśnie "sekstans".

Na koniec chcę (choć jak widzę nie jest to konieczne) wyjaśnic o co mi chodziło. Pomiary wysokości gwiazd przy pomocy urządzenia trzymanego w ręku, na bujającym się pokładzie wydają mi się sytuacją ekstremalną w porównaniu z oglądaniem nieba przy pomocy lornetki. Stąd nasunęło mi się porównanie/pytanie: jeśli da się przeprowadzić pomiar sekstantem na bujającym pokładzie, to chyba da się oglądać niebo stojąc na ubitej ziemi bez statywu do lornetki czy idealnego montażu teleskopu ? Jestem nowy na tym forum, zaczynam dopiero swoją przygodę z astronomią miłośniczą. W oczy rzucają mi się czeste wypowiedzi o konieczności posiadania np. statywu do lornetki. Liczyłem na odebranie mojego pytania jako wątpliwości czy często polecane na forum akcesoria są niezbędne.
Pozdrawiam
Korek
Korek, Ty przypadkiem mojego postu rozpoczynającego ten wątek nie traktuj jak jakiegoś "ataku" na siebie. Ja korzystając z Twojego pytania zadanego gdzie indziej postanowiłem rozszerzyć troszkę dyskusję pisząc ździebko więcej niż zwykle. I już.

Owszem, w słownikach można znaleźć "sekstans" zamiast "sekstant" (albo jedno i drugie). To już chyba taka świecka tradycja. Chwała Bogu, że w ogóle takie słowo tam było. W niektórych encyklopediach nie ma ani słowa "sekstant", ani "sekstans". A jak już jest, to piszą, że wynalazł go Hadley. Tyle że trzydzieści parę lat wcześnej (1699 r.) zrobił to sir Newton Smile , ale nieborak zapomniał, że złożył taki wniosek w urzędzie patentowym. Kilka lat później zachował się całkiem nieodpowiedzialnie - zmarł.

Co do dynamiki pomiaru: Pomiar wysokości ciała niebieskiego sekstantem, to dla wprawionego i znającego się na rzeczy obserwatora góra minuta, podczas której synchronizuje się dwa niemal nieruchome względem siebie obiekty - ciało niebieskie i linię widnokręgu. Cała reszta się nie liczy. Po tym minutowym lub kilkuminutowym pomiarze sekstantem bywa, że ręka boli jak cholera.
Zaś obserwacje nieba lornetką trwają nawet wiele godzin. Podczas przeczesywania nieba lornetką zamęczamy sobie oboje rąk (i nie przez co najwyżej kilka minut).

Rzecz ostatnia: standardowa lunetka sekstantu ma powiększenie 4-6×. Lorneta kilka razy więcej, a więc drania obrazu są bardziej dokuczliwe.

Witam na Forum i pozdrawiam.
W encyklopedii PWN-u mam jak należy "sekstant" (niestety tak jak piszesz tylko Hadley, ani słowa o Newtonie). Ale za to gwiazdozbiór Sekstant figuruje tam jako "Sekstans". Namieszali...
El wykorzystał okazję aby przemycić ciekawą wiedzę, a gwiazdozbiór nazywa sie Sekstans.
W "Kalendarzu Astronomicznym na XXI wiek" R. K. Janiczek, J. Mietelski, M. Zawilski (Prószyński i S-ka 2004) gwiazdozbiór nazywa się Sekstant (łac. Sextans). Podobnie "Niebo na weekend" P. Rudź. Ale jak widać niejasności są. Można to ostatecznie wyjaśnić ?
Hmm :Smile Ja mam w moich sekstans podobnie jak na mapach Dobrzyckiego.
EL zaraz to wyporostuje.

Matias

Zależy czy po łacinie czy po polszczyźnie.Po lacińsku ja mam Sekstans, a po polsku Sesktant Smile
Stron: 1 2 3