Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Nazwa użytkownika: Hasło:

Galeria Astro4u.net


Autor Wątek: Bresser Messier R-127L (Podsumowanie)  (Przeczytany 7391 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Bemko

  • Full Member
  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 260
  • Refraktory RULEZ!
    • Zobacz profil
    • http://www.michałbemowski.pl
Bresser Messier R-127L (Podsumowanie)
« dnia: 20/11/2008 16:50 »

0. Wstęp[/u]
Teleskopu używam od grudnia 2005r, otrzymałem go jako nagrodę w konkursie astronomicznym WiŻ. Cała seria teleskopów Meade/Bresser Messier była wtedy zupełną nowością na rynku i nie było zupełnie wiadomo czego się po nich spodziewać. Niby to dobrze znany Meade, ale z drugiej strony badziewny Bresser... Przekonajmy się więc ile warty jest ten chiński mieszaniec.


1.Dane techniczne (wymiary, masy, skład zestawu) [/u]
Ciekawą własnością tego teleskopu jest jego światłosiła - f/9.4. Większość refraktorów 120mm na rynku ma ogniskową 1000mm i jest znacznie jaśniejsza (f/8.3) co teoretycznie skutkuje o 20% większą aberracją chromatyczną. Teleskop używałem początkowo z okularami: Plossl 25mm (z zestawu), Plossl 15mm (z zestawu), Celestron (prawdopodobnie RKE) 10mm i Vixen Plossl 6mm oraz z soczewką Barlowa 2x również dołączoną do zestawu. Od marca 2006r. wymieniłem je na nowy zestaw: Vixen Plossl 32mm, Vixen zoom LV 8~24 i Baader Genuine Ortho 6mm, pozostawiając soczewkę Barlowa 2x z zestawu. Później dokupiłem kątówkę 2”, która poprawiła sztywność mocowania okularów, choć nie przyniosła zauważalnej poprawy obrazu. Na koniec dołączył okular Apex 28mm 2".

Waga tuby - ok. 8kg
Montaż ze statywem - ok.9kg
Przeciwwaga z prętem - 4,5kg

Długość tuby: 117cm (bez kątówki)

W skład zestawu wchodzi:
- refraktor achromatyczny 127/1200
- montaż EQ-MON2 (EQ5) na stalowym statywie z podświetlaną lunetką biegunową
- szukacz 8x50 z podświetlanym krzyżem
- okulary Plossl: 10, 15 i 25mm
- achromatyczna soczewka Barlowa 2x/1,25"
- lustrzana nasadka kątowa 90°/1,25"
- redukcja 2"=>1,25"
- półeczka na akcesoria, dekiel i zaślepki
- Instrukcja obsługi
- Obrotowa mapa nieba
- Mapa Księżyca
- Oprogramowanie Cartes du Ciel (freeware)
Bogate wyposażenie, umożliwiające rozpoczęcie obserwacji na przyzwoitym poziomie właściwie od razu po wyjęciu z pudełka powoduje, że teleskopy tej serii można uznać za dobry zestaw startowy dla początkujących. 

2.Mechanika i optyka[/u]
Teleskop sprawia dobre wrażenie ogólne, wykonany jest solidnie i dokładnie, bez rażących niedoróbek. Nie jest tak pancerny jak TAL 100RS, ale to w końcu chińczyk, a małe żółte rączki lubią dodać trochę plastiku. Daje się jednak zauważyć kilka drobnych niedoróbek, o których za chwilę.

Odrośnik wykonany z aluminium jest zdecydowanie za krótki aby dobrze chronić przed rosą. Jego całkowita długość wynosi 14cm, a ponad powierzchnię soczewki wystaje jedynie 10cm. Jest to jednak rozsądne rozwiązanie, bo gdyby był normalnej długości to teleskop byłby jeszcze bardziej nieporęczny i nie wszedł by w poprzek do prawie żadnego samochodu. Praktycznie jest on niezdejmowalny (bardzo mocno wciśnięty na tubę). Wewnętrzne wyczernienie jest wystarczająco dobre. Aby uchronić się przed rosą wykonałem z kawałka karimaty przedłużenie odrośnika o długości 30 cm, wsadzane do jego środka. Zielona karimata (innej nie było)  w celu wyczernienia jest obszyta od wewnątrz czarnym materiałem. Dekiel jest dobrze spasowany, wchodzi na zewnątrz odrośnika. Niestety przy minusowych temperaturach znacznie się kurczy i bardzo ciężko jest go założyć lub zdjąć. Dlatego też trzeba pamiętać, aby zdjąć go nieco wcześniej (najlepiej przed wyjściem z domu), bo inaczej może nas spotkać niemiła niespodzianka w postaci dekla zablokowanego na tubie. Na zdjęciu widać przedłużenie odrośnika założone na teleskop:

Obiektyw teleskopu jest typowym dubletem achromatycznym Fraunhofera z przerwą powietrzną. Wszystkie jego powierzchnie pokryte są warstwami przeciwodblaskowymi mieniącymi się na zielono. Brzegi soczewek są poczernione, jakkolwiek patrząc od strony szkła nie są one zbyt ciemne, a malowanie jest niezbyt starannie. Na brzegach obu soczewek zaznaczono ich optymalne ustawienie względem siebie.

Cela obiektywu jest w metalowa, soczewki są dociskane plastikowym pierścieniem. Istnieje możliwość kolimacji obiektywu za pomocą 3 par śrub, które jednocześnie mocują celę do plastikowego elementu łączącego ją z tubą i odrośnikiem.


 Fabrycznie obiektyw nie był w ogóle skolimowany. Cela była po prostu dociśnięta maksymalnie do obudowy, prawdopodobnie w celu ochrony optyki w czasie transportu. Sama kolimacja nie nastręcza większych problemów. Do otrzymania idealnego ustawienia trzeba było wykonać ok. 2 obroty śrubami kolimacyjnymi. Nie zauważyłem również aby kolimacja "uciekała", co jest akurat typowe dla achromatów.

Optyka jest dobrej jakości, o czym najlepiej chyba świadczą moje obserwacje. Star test nie wykazuje żadnych dostrzegalnych wad. Aberracja chromatyczna jest widoczna i nie da się tego ukryć, jakkolwiek w moim przypadku w żaden sposób nie psuje ona wrażeń estetycznych. Ktoś wychowany na Newtonach mógłby oczywiście stwierdzić co innego, jednak nie jest tak, że wada ta znacznie utrudnia obserwacje. Jej wpływ na obrazy najbardziej jest widoczny na Księżycu. Wszystkie ciemne struktury, a więc przede wszystkim cienie na jego powierzchni są fioletowe. Całkiem niezłym półśrodkiem jest żółtozielony filtr fotograficzny zamocowany w wyciągu. Powoduje on wyraźny zafarb, ale sprawia jednocześnie, że aberracja chromatyczna nie jest taka dokuczliwa. Na innych obiektach jej wpływ nie jest aż taki silny. Zauważalna jest jeszcze na Jowiszu, Marsie oraz podczas obserwacji Wenus (w tym przypadku efekt pogłębia dyspersja światła w atmosferze). Saturn dzięki swojej żółtej barwie nie uwidacznia tej wady aż tak bardzo i właściwie problem kolorków w przypadku tej planety nie istnieje. Pozostałe obiekty (poza najjaśniejszymi gwiazdami) są zbyt słabe, aby fiolet był w ich przypadku dostrzegalny.

Tuba wykonana jest, podobnie jak odrośnik, z aluminium. Wyczernienie wnętrza stoi na wysokim poziomie. W środku znajdują się 3 dobrze dopasowane do tuby diafragmy. Tutaj widać pewną niedoróbkę - końcówki trzech śrub z nakrętkami mocującymi obiektyw i odrośnik do tuby wchodzą w światło obiektywu i nieco przysłaniają jego najbardziej zewnętrzne części. Jest to zauważalne na krążkach dyfrakcyjnych! O ile strata światła jest znikoma, to dyfrakcja na ich brzegach może nie być aż tak obojętna. Najprościej jest te śrubki odwrócić. Aby się do nich dostać konieczny jest demontaż całej celi wraz z obiektywem. Po jej wyjęciu odkręciłem śrubki i wiertłem 8mm rozwierciłem ręcznie otwory wewnątrz tuby tak, aby wpasowały się tam wpuszczane łepki oryginalnych śrub. Po ich założeniu i dokręceniu nakrętek wystają jedynie ok.1mm ponad powierzchnię tuby. Efekt widać na poniższych zdjęciach:


Achromatyczny szukacz 8x50 jest przyzwoitej jakości. Nie ma szału, ale spokojnie wystarcza do odnajdywania celów na niebie. Szkoda że nie ma wbudowanej kątówki, ale to nie ta klasa sprzętu... Stopka mocująca jest nietypowa, w kształcie odwróconej litery T. Obejmy posiadają w sumie 6 śrub kolimacyjnych, z czego 2 górne są sprężynujące. Znakomicie ułatwia to justowanie szukacza z teleskopem, bo kręci się tylko 2 śrubami, podczas gdy 3 sama kontruje. Szukacz dobrze trzyma oś, nie zauważyłem problemów z jego rozjustowywaniem się. Ostrość reguluje się kręcąc obiektywem i kontrującym go pierścieniem. Gwint ma nieco za mały skok i trudno jest trafić w punkt idealnej ostrości. Okular ma pole widzenia ok. 50°, co nie jest rewelacją, szczególnie że traci ostrość od około jego połowy. Posiada za to całkiem niezły krzyż wygrawerowany na szklanej płytce, który jest dość równomiernie podświetlany czerwoną diodą. Mały okrąg ma średnicę ok. 10°, na niebie daje to trochę ponad jeden stopień, a więc podobnie jak pole Plossla 32mm. Jest to bardzo fajne rozwiązanie, bo to co znajdzie się wewnątrz okręgu powinno być również widoczne w okularze. Ułatwia to orientowanie się na niebie przy przechodzeniu z obrazu odwróconego w szukaczu do jedynie odbitego poziomo w teleskopie.

Krzyż celowniczy w szukaczu

Krzyż jednak bardzo czuły na nieosiowe ustawienie oka i nawet niewielkie odchylenie powoduje spore smużenie. Bez podświetlania krzyż jest słabo widoczny nawet na niezbyt ciemnym niebie. LER jest duży i komfortowy, muszla oczna jest miękka i łatwo się składa. Dekiel na obiektyw jest luźny i spada nawet przy pochyleniu w dół. Przydałoby się wkleić do środka kawałek materiału. Odrośnik w szukaczu praktycznie nie istnieje przez co pojawiają się duże problemy z roszeniem. Trzeba we własnym zakresie wykonać przedłużenie np. z impregnowanego kartonu.
Zapisane

ref.70/700 (SkyLux); BPC 8x40; Celestron SkyMaster 12x60; Fuji S9600; Canon A75; Zenit 12XP; przerobiony HP735;
www.michałbemowski.pl

Bemko

  • Full Member
  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 260
  • Refraktory RULEZ!
    • Zobacz profil
    • http://www.michałbemowski.pl
Odp: Bresser Messier R-127L (Podsumowanie)
« Odpowiedź #1 dnia: 20/11/2008 16:51 »

Wyciąg to chyba najsłabsza część teleskopu, nie lata co prawda na boki, ale wykonanie i spasowanie listy zębatej z zębatką jest co najmniej kiepskie. Zęby są skoszone, co powinno zmniejszać luzy, ale niewiele to daje. Mocne dociśnięcie pokrętła do listwy poprawia nieco sytuację, ale do kręcenia trzeba używać na tyle dużej siły, że ciężko mówić o precyzji... Wnętrze jest wyczernione nieco gorzej niż reszta elementów, ale dodatkowe diafragmy w wyciągu dość skutecznie niwelują odblaski. Z zewnątrz rura poryta jest czarnym tlenkiem glinu, ślizga się na plastikowych podkładkach widocznych na zdjęciu.

Pokrętła są duże, przez co dość precyzyjne. Jednak przy niższych temperaturach metal z którego są wykonane jest zimny i nieprzyjemny w dotyku. Smar to typowe chińskie mazidło klejące się do wszystkiego. Mocno gęstnieje na mrozie, więc zimą trzeba nieco poluzować zębatkę żeby w ogóle dało się ruszyć wyciągiem. Najgorsze jest chyba to, że wymiana np. na WO praktycznie nie wchodzi w grę  Mocowanie wyciągu jest zespolone z tubą i konieczna byłaby przeróbka całego tego elementu. Bez tokarki i sporego zacięcia ATM'owego nie ma szans... Wyciąg dociskany jest śrubą, która w moim egzemplarzu miała zniszczony gwint i nie dało się jej odpowiednio dokręcić. Trzeba było ponownie nagwintować otwór i przerobić śrubę. Myślę, że jest to jednostkowy problem.

Do teleskopu dołączona jest zwykła lustrzana kątówka 1,25". Jej obudowa wykonana jest z plastiku, wyczernienie wewnątrz jest dobre. Jednak ma pewien mankament - brzeg tulei 1,25" pokryty jest metaliczną farbą i bardzo mocno się błyszczy, co może powodować odblaski. Wystarczy jednak zeszlifować zewnętrzną powłokę papierem ściernym, żeby odkryć czarny, matowy plastik. Różnica widoczna jest na zdjęciach.

 Powłoka lusterka to aluminium utwardzane kwarcem (teoretyczna sprawność ok. 87%). Po pewnym czasie wymieniłem kątówkę na model 2". Poza zwiększeniem sztywności nie zauważyłem większych różnic w obrazach.

W zestawie znajdują się trzy okulary o ogniskowych 10, 15 i 25mm. Są to zwykłe Plossle z polem ok. 50* Ich obudowy wykonane są z metalu. Tracą ostrość na brzegach w odległości ok. 2/3 promienia od środka pola, pokryte są błękitnymi warstwami przeciwodblaskowymi. Otrzymywane obrazy są całkiem przyzwoite. Zestaw jest prawie parafokalny ze sobą, wymagają jedynie niewielkiego przeostrzenia. 25mm i 15mm są dość komfortowe, do 10mm trzeba już mocno przyklejać oko aby objąć całe pole widzenia. Zestaw uzupełnia achromatyczny Barlow 2x w plastikowej obudowie. Nie jest on rewelacyjnej jakości, ale nie pogarsza znacząco obrazów. Bardzo ładnie współpracuje po wydłużeniu go o 5cm (krotność wzrasta do ok. 3x) z zoomem LV Vixena. Świetnie spisuje się ten zestaw na Księżycu, w jakiś niezrozumiały dla mnie sposób znacznie minimalizując fiolet na krawędziach i w cieniach kraterów. Dołączone okulary i barlow zapewniają sporą gamę powiększeń, ich jakość jest wystarczająca do satysfakcjonujących obserwacji, jednak dopiero lepsze okulary pozwalają teleskopowi pokazać pełnię swoich możliwości.

Głowica paralaktyczna nazwana przez producenta MON-2 jest nieco zmodyfikowanym klonem EQ-5. Teleskop mocowany jest na standartowy dovetail Synty, blokuje się go za pomocą dwóch śrub: dużej głównej i małej kontrującej. W osi DEC nie ma wyczuwalnych luzów, mikroruch chodzi płynnie. Cięgno jest wystarczająco elastyczne, pokrętło jest duże i precyzyjne. Przeciwwaga ma masę 4,5kg i jest w pełni wystarczająca, aby zrównoważyć teleskop z ciężkimi akcesoriami. W osi RA również nie daje się wyczuć większych luzów. Hamulec fabrycznie był źle ustawiony i po zaciśnięciu do końca montaż nie blokował się całkowicie i mógł się dalej kręcić. Musiałem go nieco przestawić. Ślimak w osi RA zamocowany jest w obudowie bez żadnych podkładek, metalowe powierzchnie trą ze sobą jedynie na smar. Pomimo tego nawet po mocnym skręceniu chodzi on dość lekko.

Głowica MON-2

Wszystkie elementy mechaniczne wysmarowane są typowym chińskim, kasującym luzy, klejącym się do wszystkiego smarem. Wewnątrz widać również standartowe przykłady chińskiego partactwa: opiłki metalu a nawet latający luzem kawałek miękkiej blachy o długości prawie 8mm! Zmotoryzowanie montażu zwykłym napędem SkyWatchera wymaga niestety jego przeróbek. Niezbyt dużych, ale trzeba mieć w domu piłkę do metalu i odrobinę wprawy. Producent chciał się zabezpieczyć przed stosowaniem innych napędów niż dedykowane i zastosował nieco mniejsze łoże mocujące i dłuższą śrubę.

Problem złego dopasowania standardowego napędu EQ-5 i montażu MON-2

Tak wiec płytkę mocującą napęd trzeba przyciąć w szerokości o ok. 3mm na całej długości. Aby to zrobić trzeba wcześniej wyjąć silnik. Śrubę wystarczy wymienić na odrobinę dłuższą, niekoniecznie imbusowa, może być zwykły krzyżak, o ile mamy odpowiednio długi śrubokręt.

W zestawie znajduje się podświetlana lunetka biegunowa, która podobnie jak w szukaczu wzór ma wygrawerowany na szklanej płytce. Zaznaczony jest na niej biegun północny wraz z linią i miejscem w którym po poprawnym ustawieniu powinna znajdować się gwiazda polarna. Zaznaczony jest również układ 4 gwiazd w Oktancie dla półkuli południowej.

Widok przez lunetkę biegunową

 Zakrywka lunetki biegunowej, którą wsadza się do otworu w głowicy, dość luźno siedzi na swoim miejscu. Dodatkowo znacząco kurczy się przy niskich temperaturach i łatwo ją wtedy zgubić. Lepiej więc zostawić ten element w domu.

Statyw zbudowany jest na bazie rur ze stali nierdzewnej o średnicy 1,5", wysuwana część jest blokowana dwoma śrubami. Nogi zakończone są gumowymi nakładkami. Głowicę mocuje się pojedynczą śrubą z pokrętłem przypominającym korkociąg. Jednak po mocnym dokręceniu głowicy do statywu przy próbie odkręcenia zamiast śruby odkręca się samo pokrętło. Aby temu zapobiec trzeba przewiercić się przez pokrętło i śrubę i wbić w ten otwór metalowy klin. Skutecznie uniemożliwia to odkręcanie się pokrętła od śruby. Nogi połączone są trzema dość solidnymi plastikowymi poprzeczkami które schodzą się w miejscu mocowania, również plastikowej, półeczki na akcesoria. W miejscu mocowania nóg do głowicy nie ma wyczuwalnych luzów. W najniższej pozycji statyw jest wystarczająco sztywny. Dopiero po rozłożeniu nóg do maksymalnej wysokości zaczyna się problem ze sztywnością i drganiami. Drewniany statyw teodolitowy oferuje podobną sztywność jak ten stalowy w najniższym położeniu. Główną jego zaletą jest to, że umożliwia dowolne ustawienie wysokości głowicy nad ziemią bez obaw o stabilność całej konstrukcji. Przy standardowym statywie, bez wysuwania nóg, okular czasami wypada nam poniżej wysokości wzroku pięciolatka. Na teodolicie nie ma tego problemu.

Stalowy statyw

Całość dostarczana jest w dwóch dość dużych kartonach: jeden z montażem i przeciwwagami, drugi z tubą optyczną i akcesoriami. Wszystko jest solidnie zapakowane w styropian i gąbkę oraz folie zabezpieczające. Do refraktora dołączona jest instrukcja obsługi w języku polskim opisująca budowę oraz składanie teleskopu Newtona... Są w niej na szczęście wzmianki o posługiwaniu się refraktorami. Instrukcja napisana jest dobrze, objaśnione są w niej podstawowe zagadnienia potrzebne początkującemu do rozpoczęcia obserwacji, a nawet opis kolimacji Newtona! Oprócz tego do teleskopu dołączona jest płyta z Cartes du Ciel, bardzo kiepska mapa Księżyca oraz niewielka obrotowa mapa nieba. Niestety nigdzie nie jest opisany sposób posługiwania się nią...
Zapisane

ref.70/700 (SkyLux); BPC 8x40; Celestron SkyMaster 12x60; Fuji S9600; Canon A75; Zenit 12XP; przerobiony HP735;
www.michałbemowski.pl

Bemko

  • Full Member
  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 260
  • Refraktory RULEZ!
    • Zobacz profil
    • http://www.michałbemowski.pl
Odp: Bresser Messier R-127L (Podsumowanie)
« Odpowiedź #2 dnia: 20/11/2008 16:52 »

3.Mobilność i wygoda użytkowania[/u]
Messier R-127L jest dość duży i ciężki (dł.ok.1,2m, masa 8kg), montaż również swoje waży więc z mobilnością jest u niego nie najlepiej. Na pewno nie jest to typowy teleskop do plecaka, chociaż można by powiesić sobie tubę na plecy w jakimś specjalnym worku, wziąć montaż i akcesoria w rękę i przejść z tym kawałek drogi. Nie byłoby to jednak ani przyjemne ani wygodne. Jednak jeżeli posiada się samochód to problemu już prawie nie ma. Prawie, bo teleskop jest dość długi i nie wejdzie w poprzek do każdego samochodu. W moim Fiacie Uno ledwo mieści się na tylnią półkę. Można go jeszcze położyć wzdłuż samochodu ale wymagałoby to solidnego przypięcia go pasami jeżeli chcemy dowieść go na miejsce obserwacji w niezmienionym stanie.
Jak w każdym refraktorze obserwacje obiektów w zenicie nie są zbyt wygodne ze względu na niskie położenie okularu, w tym modelu szczególnie daje się to we znaki, ponieważ jest bardzo długi. Jednak odpowiednio wysokie ustawienie statywu dość skutecznie rozwiązuje problem. Podobny problem z obserwacjami w zenicie występuje przy używaniu szukacza.
Długość teleskopu sprawia przede wszystkim problemy przy obserwacjach balkonowych. Ustawiając go na standartowym statywie na moim balkonie 160x90cm w wielu pozycjach okular wypada albo w dziwnym miejscu ale zahacza o okno albo parapet. Bardzo mocno ograniczało to obszar dostępnego do obserwacji nieba. Wzorując się na rosyjskich słupach do TAL-ów kupiłem na złomie  rurę stalową o średnicy ok. 80cm (nowe można dostać jedynie w kawałkach po 6m...). Po usunięciu rdzy i pomalowaniu zamocowałem ją na balkonie do balustrady dwoma obejmami. Wytoczona przejściówka umożliwia zamocowanie na niej głowicy montażu. Dzięki rurze nie mam już problemów z zahaczaniem okularu o cokolwiek, a na balkonie jest wystarczająco dużo miejsca. Obserwacje w większości pozycji są wygodne. Jedynym mankamentem jest blokowanie tuby przez barierkę przy obserwacji obiektów blisko ściany bloku.

Teleskop zamontowany na rurze na balkonie

4. Obserwacje. [/u]
Moje warunki obserwacyjne nie są najlepsze. Z balkonu widzę obszar od NE do SW ograniczony dodatkowo blokami oraz balkonem piętro wyżej. Zaświetlenie jest zróżnicowane, największe jest w kierunku wschodnim (centrum miasta), najmniejsze na południu. Zasięg gwiazdowy przy dobrej przejrzystości osiąga 4mag. Bardzo subtelny zarys Drogi Mlecznej jest sporadycznie widoczny przy wybitnie dobrej pogodzie, ale tylko w okolicach zenitu.

Druga moja miejscówka to działka kilka kilometrów za miastem. Tam niebo jest nieco lepsze, bo zasięg osiąga ponad 5mag. Droga Mleczna jest dobrze widoczna prawie zawsze. Daje to już spore możliwości obserwacyjne DS'ów.


4.1. Planety i gwiazdy podwójne[/u]
Ze względu na małą światłosiłę i konstrukcję optyczną teleskop dedykowany jest przede wszystkim do obserwacji planet. Obserwowałem nim do tej pory całą opozycję Saturna 2006, Jowisza 2006 i końcówkę Marsa 2005 oraz 2008.

Wenus
Jej obserwacje są bardzo trudne, głównie z powodu niskiego położenia nad horyzontem i dużej jasności planety. Przy fazie ok.50% całkiem nieźle było widoczne pociemnienie chmur w pobliżu terminatora.

Mars
W momencie gdy otrzymałem ten teleskop warunki widoczności nie były już najlepsze i szybko się pogarszały. Pogoda również nie była moim sprzymierzeńcem. Pierwszy raz kiedy było coś widać oglądałem go w styczniu 2006. Jakiekolwiek szczegóły na tarczy były już wtedy poza zasięgiem mojego Tała 100RS. Jednak Messier pokazał swoją przewagę i przy tarczy wielkości 11" udało mi się dostrzec pewne detale. Wyraźnie widoczna była faza, wynosząca wówczas ok. 90% Przy powiększeniu 190x udało mi się dostrzec ciemne struktury na jego powierzchni: Mare Sirenium oraz Mare Cimmerium. Niestety czapy polarne odwróciły się od nas i nie były widoczne. W styczniu 2008r. przy tarczy średnicy 9,4" całkiem dobrze była widoczna nie tylko faza planety, ale można było również zauważyć ciemny obszar Syrtis Major oraz Mare Serpentis i Mare Tyrrhenum.

Jowisz
Pomimo średnich warunków widoczności tej planety (mała wysokość nad horyzontem) Messier pokazał na co go stać. Widoki Jowisza przez ten teleskop nie raz zapierały mi dech w piersiach. W porównaniu do widoku z Tała 100RS ilość widocznych szczegółów jest znacznie większa. W teleskopie 100mm Jowisz prezentował się jako kula z dwoma ciemniejszymi pasami o różnych szerokościach i intensywnościach. W Messierze również widać dwa pasy równikowe: południowy jest odrobinę jaśniejszy i bardziej rozmyty niż północny. Ten drugi przy odpowiednim obrocie planety wyraźnie dzieli się na północny i południowy składnik. Strefa równikowa jest zauważalnie ciemniejsza niż obszary biegunowe, raz widziałem w niej wąską, nieco ciemniejszą „kreskę”. W pasach widoczne są również różne nierównomierności, pofalowania brzegów czy ciemniejsze struktury w ich obrębie.

Południowa strefa zwrotnikowa jest najjaśniejszym szczegółem na tarczy i wyraźnie odcina się od mało wyraźnego ciemniejszego południowego pasa umiarkowanego. W północnej części taki podział nie jest dostrzegalny: strefa zwrotnikowa stopniowo ciemnieje przez strefę umiarkowanej aż do bieguna planety. Na obu półkulach obszary: umiarkowany i biegunowy ciemnieją stopniowo przy zbliżaniu się do biegunów Jowisza.

 WCP ma wygląd owalu, który jest nieco ciemniejszy niż pas, na którym się znajduje. Dookoła planety rozlewa się nieco fioletowej otoczki.

zdjęcie wykonane przerobionym HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x z przedłużką

Wszystkie księżyce Galileuszowe są widoczne nawet w szukaczu. Ganimedes obserwowany na tle nieba posiada wyraźną tarczę, jest wyraźnie większy niż gwiazdy.

zdjęcie wykonane przerobionym HP735 w ognisku głównym

Bardzo ciekawie wyglądają również tranzyty księżyców Galileuszowych. Same satelity nie są widoczne na tle tarczy, ale ich cienie wręcz rzucają się w oczy. Oglądałem na przykład cudowny spektakl wchodzenia Ganimedesa na tarczę Jowisza. Przez długi okres czasu księżyc wyglądał jak przyklejony do planety i z każdą chwilą stapiał się z nią coraz bardziej. Na zdjęciu widoczny jest cień Calisto. Na lewo od niego chyba nawet zarejestrował się sam księżyc. Dobrze widać układ pasów, bardzo podobny do tego, który można obserwować wizualnie.

zdjęcie wykonane przerobionym HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x z przedłużką

Saturn
Na tej planecie teleskop pokazuje, że jest prawdziwie planetarnym sprzętem. Warunkiem jest dobry seeing, na który Mesier jest nieco bardziej czuły niż Tał 100RS. Ciągle jednak nie jest mocno wymagający pod tym względem.

Przerwa Cassiniego jest dość oczywistym szczegółem. W 2006r, kiedy pierścienie były ustawione bardzo korzystnie była wyraźnie widoczna na całym ich obwodzie. Podczas kolejnej opozycji stała się trudniejsza do obserwacji i niedostrzegalna w pobliżu planety:

 Również kontrastowy cień planety na pierścieniach jest bardzo dobrze widocznym szczegółem. Nawet w okolicy opozycji, kiedy był bardzo "cienki", udało mi się go dostrzec po obu stronach globu:

 Nieco mniej wyraźnym szczegółem są pasy równikowe planety oraz pas C widoczny na jej tle. O ile ten drugi jest widoczny nawet przy złym seeingu, to do pasów w atmosferze Saturna potrzebne są nieco lepsze warunki. Pociemnienie obszaru biegunowego dostrzegłem jedynie kilka razy podczas bardzo dobrego seeingu i dobrej przejrzystości. Podobnie jest z różnicą jasności i barwy pierścieni - do dostrzeżenia, że zewnętrzny pierścień A jest nieco ciemniejszy i bardziej szary niż B potrzebne są nieco lepsze warunki niż przeciętnie. Przy dobrym seeingu i przejrzystości jest się również w stanie stwierdzić, że strefa równikowa jest minimalnie jaśniejsza niż obszary zwrotnikowe i umiarkowanych szerokości. Cały obraz jest bardzo plastyczny i, jak wiele osób mówi o obrazach w refraktorach, ma głębię, jest "trójwymiarowy".

Z pośród bogatej rodziny księżyców Saturna udało mi się dostrzec Tytana, Rheę, Dione i Tethysa.

Najczęściej do obserwacji tej planety używam okularu Baadder Ortho 6mm, który daje powiększenie 200x. Jest ono całkowicie wystarczające do dostrzeżenia wszystkich opisanych szczegółów. Jednak przy gorszym seeingu lepiej sprawdza się okular o ogniskowej 8-10mm (150-120x). Obraz jest wtedy wyraźniejszy i bardziej kontrastowy. Przy bardzo dobrym seeingu (powietrze stało jak zaklęte, żadnego falowania) zdarzyło mi się obserwować Saturna nawet z powiększeniem 400x (Ortho 6mm + Barlow 2x). Jest to już nieco za dużo dla tego teleskopu, chociażby dlatego, że bardzo trudno jest trafić z ostrością. Przy tak dużej skali obraz zaczyna być również nieco rozmyty. Na bardzo dobre warunki rozsądną granicą wydaje się być powiększenie rzędu 250-300x.

zdjęcie wykonane przerobionym HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x
« Ostatnia zmiana: 21/11/2008 18:53 wysłana przez Bemko »
Zapisane

ref.70/700 (SkyLux); BPC 8x40; Celestron SkyMaster 12x60; Fuji S9600; Canon A75; Zenit 12XP; przerobiony HP735;
www.michałbemowski.pl

Bemko

  • Full Member
  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 260
  • Refraktory RULEZ!
    • Zobacz profil
    • http://www.michałbemowski.pl
Odp: Bresser Messier R-127L (Podsumowanie)
« Odpowiedź #3 dnia: 20/11/2008 16:53 »

Uran
Jest bez problemów widoczny w szukaczu. Ma wyraźną, niebiesko-zielonkawą tarczkę, która jest większa niż inne gwiazdy już w powiększeniu 150x.

Neptun
Jego odnalezienie jest nieco trudniejsze, gdyż w szukaczu jest widoczny dopiero zerkaniem. Jego tarcza jest również mniejsza i bardziej niebieska niż Urana. Mimo wszystko jest ona dobrze widoczna w teleskopie.

Księżyc
To co ten teleskop potrafi pokazać na Księżycu ciężko jest opisać słowami. Przy dogodnej fazie w pobliżu terminatora obraz kraterów sprawia, że człowiek zapomina o oddychaniu: cud, miód, malina i truskawki. Obraz jest niezwykle plastyczny, ma się dosłownie wrażenie unoszenia się nad powierzchnią Księżyca. Niestety muszę napisać, że wrażenia psuje nieco aberracja. Ujawnia się ona szczególnie mocno w cieniach, które są po prostu fioletowe. Ale i tak nie przeszkadza to w obserwacjach nawet z powiększeniem 600x. Stosując barlowa x2 z zestawu z przedłużką o ok. 5,5cm i zoomem LV nawet przy tak ekstremalnym powiększeniu nie widać zbyt dużej degradacji obrazu. Obraz kraterów i gór księżycowych pozostaje bardzo ostry, a co ciekawe aberracja chromatyczna jest w tym układzie znacznie mniejsza. Nie wiem na ile to zasługa zmniejszenia jasności, a na ile jakaś cudowna korekcja wad, ale tak faktycznie jest. Szczególnie pięknie prezentują się takie szczegóły jak Kopernik, Platon, Clavius,  Mare Crisium. Pięknym widokiem jest również światło popielate, które przy małych fazach wręcz umożliwia obserwację co wyraźniejszych struktur na ciemnej stronie Księżyca. Niektóre z nich przedstawiają zdjęcia, które jednak nie są w stanie w pełni oddać tego widoku z okularu.

przerobiony HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x


przerobiony HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x


przerobiony HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x


Canon A75 w projekcji okularowej przez Plossla 32mm


Canon A75 w projekcji okularowej przez Plossla 32mm


Canon A75 w projekcji okularowej przez Plossla 32mm


mozaika, każde ze zdjęć: przerobiony HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x


Zakrycie Saturna przez Księżyc, Canon A75 w projekcji okularowej przez Plossla 32mm


Słońce
Obserwacje prowadziłem z pełnoaperturowym filtrem z folii Baadera. Niestety seeing z balkonu w ciągu dnia jest bardzo zły. Zazwyczaj już przy powiększeniu 100x znacznie degraduje obraz, chociaż trafiają się też lepsze warunki.

przerobiony HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x

Cień plamy jest jednolitym czarnym szczegółem. Jeżeli występuje półcień jest on bardzo wyraźny i bardziej urozmaicony. Jednak szczegółem, który robi największe wrażenie jest granulacja widoczna szczególnie dobrze przy średnich powiększeniach. W dobrych warunkach cała fotosfera ma strukturę kaszy, jakby rozsypanego ryżu.

przerobiony HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x

Świetnie wyglądają również pola pochodni  fotosferycznych widoczne w pobliżu brzegów tarczy w obszarach aktywnych. Wzmocnione żółto-zielonym filtrem duże obszary jaśniejszych komórek robią ogromne wrażenie. Aberracja dostrzegalna jest głównie na brzegach tarczy słonecznej, nie rzuca się w oczy na plamach.

przerobiony HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x


przerobiony HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x


przerobiony HP735 w ognisku głównym


przerobiony HP735 w ognisku głównym + Barlow 2x

Gwiazdy podwójne
Pary takie jak Castor, gamma Leonis czy Albireo nie stanowią oczywiście żadnego problemu dla tego teleskopu.

Alpha GEM (Castor) zaczyna rozdzielać się dopiero przy ok.100x, przy tak jasnej gwieździe widoczny jest fiolet wokół głównego składnika, ale nie przeszkadza on w obserwacjach. Para najlepiej wygląda w powiększeniu 300x, gdy wyraźnie widoczne są krążki dyfrakcyjne obu składników.

Próbowałem rozdzielić gwiazdę eta Orionis o separacji 1,6" i jasności składników 3,6mag oraz 4,9mag, a więc teoretycznie osiągalna dla teleskopu 117mm. Przy 190x rozdzielenie na dwa składniki nie było widoczne. Dopiero powiększenie 300x dało mi przekonanie, że gwiazda jest rzeczywiście podwójna. W chwilach względnego spokoju atmosfery wyraźnie widoczne były dwie gwiazdy, chociaż bez czarnej przerwy między nimi.

Zeta Orionis o separacji 2,3" poddała się znacznie łatwiej, jej rozdzielenie było widoczne już przy powiększeniu 150x

Podobnie było z gamma Virginis, którą od drugiego składnika w momencie obserwacji dzieliła 1". Przy powiększeniu 150x (LV zoom@16mm + Barlow 2x) dostrzegalne było wydłużenie gwiazdy w kierunku zgodnym z kątem pozycyjnym drugiego składnika.

Gwiazda podwójna 49 Leonis pozostała nieosiągalna. Pomimo wystarczającej separacji (2,2") duża różnica jasności składników mocno utrudnia jej rozdzielenie. Spodziewałem się tego, gdyż teoretycznie jest to obiekt w z asięgu dopiero teleskopu o średnicy 160mm.

Podwójność Pi Bootis o separacji 5,6" widoczna była już w Plosslu 32mm (37,5x). Gwiazda 44 Bootis (2,1") rozdzieliła się dopiero przy 120x, chociaż już przy 80x podwójność jest dostrzegalna. Dopiero Ortho 6mm (200x) pokazuje wyraźne rozdzielenie ze sporą czarną przerwą. Epsilony Lutni nie stanowią dla tego teleskopu żadnego wyzwania. Nawet nisko nad horyzontem i w przeciętnych warunkach wyraźnie rozdzielają się już w pow. 150x (LV@8mm). Przepiękna para Albireo rozdzielana jest od najmniejszego powiększenia, widoczne są wyraźnie dwa kolory składników: jaśniejszy jest pomarańczowy, słabszy natomiast błękitny. Również do rozdzielenia Delta Orionis wystarczające jest powiększenie 50x.
Zapisane

ref.70/700 (SkyLux); BPC 8x40; Celestron SkyMaster 12x60; Fuji S9600; Canon A75; Zenit 12XP; przerobiony HP735;
www.michałbemowski.pl

Bemko

  • Full Member
  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 260
  • Refraktory RULEZ!
    • Zobacz profil
    • http://www.michałbemowski.pl
Odp: Bresser Messier R-127L (Podsumowanie)
« Odpowiedź #4 dnia: 20/11/2008 16:55 »

4.2. Obserwacje mgławic[/u]
Messier R127-L prezentuje całkiem niezłe możliwości obserwacji obiektów mgławicowych. Dzięki większej sprawności optycznej można go uznać za równoważny Newtonowi 150mm. Co więcej, refraktor zapewnia punktowość gwiazd i wspaniały kontrast.

M3
Z miasta widoczna nawet w szukaczu w postaci niewielkiej mgiełki. W teleskopie najlepiej wygląda przy powiększeniu rzędu 100x. Nie udało mi się dostrzec rozbicia na pojedyncze gwiazdy, widać za to jej nieregularność.

M8
Z balkonu nisko nad horyzontem laguna wygląda mizernie, dostrzegalna jest jedynie najjaśniejsza część otaczająca kilka gwiazd. Kształtem przypomina trochę kometę. Ciemne pasmo nie jest dostrzegalne.

Canon A75 w projekcji przez Plossla 32mm 26x15s 400ISO

M11
Ten obiekt prezentuje się wspaniale w dużych powiększeniach (120-150x). Ile tam gwiazd! Gromada jest bardzo gęsta, wygląda jak garść skrzącego się pyłu rozsypanego na niebie. Kształt kaczki jest dość trudny do dostrzeżenia, ale na zdjęciu widać całkiem nieźle.

Canon A75 w projekcji przez Plossla 32mm 17x15s 400ISO

M13
Z miasta jest widoczna wyraźnie w szukaczu, najlepsza w 60x. Widoczne mnóstwo gwiazd w gromadzie, od ok. połowy promienia zerkaniem jest się w stanie wyłuskać pojedyncze świecące punkciki.
W dobrych warunkach pogodowych poza miastem obraz jest nieporównywalnie lepszy. Gromada jest bardzo jasna i ogromna, zachwycający widok. Przy powiększeniu 100x rozdziela się do samego centrum, widać po prostu ogromną ilość gwiazd, mrowie gęsto rozsypanych iskiereczek gęstniejące ku środkowi. Widok powoduje po prostu opad szczęki. Rysunek nie pokaże tego w pełni, ale jest dobrą namiastką tego co widać w okularze.

M15
Obserwowałem ją poza miastem. Zewnętrzne obszary rozdziela się dość łatwo, jednak centrum pozostaje jednolite w każdym powiększeniu - ma dużą koncentrację.

M17
Nawet z miasta mgławicę widać już w szukaczu, w teleskopie daje się zaobserwować dość jasny, wyraźnie odcinający się od tła podłużny kształt „tułowia” łabędzia. Najlepiej widoczny jest przy powiększeniu 80x. Zerkaniem można wypatrzyć sporo słabszą „szyję” łabędzia.

Canon A75 w projekcji przez Plossla 32mm 44x15s 400ISO



M22
Niezbyt jasna gromada, jest jednak całkiem spora. W słabych warunkach miejskich rozdziela się tylko do 1/3 promienia. Zauważalny jest jej eliptyczny, spłaszczony kształt.

M27
Na miejskim niebie dobrze widoczny jest kształt ogryzka z wyraźnym rozszerzeniem z jednej strony. Najlepiej wygląda w powiększeniu 60x, dobrze kontrastuje wtedy z tłem nieba. Hantle wymagają dobrej przejrzystości powietrza. W dobrych warunkach podmiejskich najlepiej prezentują się chyba w Plosslu 32mm w szerokim otoczeniu gwiazd. Bez problemów widoczny jest główny kształt ogryzka i jaśniejsze zgrupowanie pyłu w mgławicy. Zerkaniem można dostrzec najsłabsze obszary po obu stronach zwężenia, widoczne również na szkicu:

Canon A75 w projekcji przez Plossla 32mm 64x15s 400ISO


M31
Niestety na mojej działce obserwowałem ją tylko w kierunku, gdzie występuje spore zaświetlenie od miasta. Widoczne jest eliptyczne jądro jaśniejące ku środkowi, które przechodzi stopniowo w rozmywający się na tle nieba dysk galaktyczny. Być może widziałem zerkaniem jakiś ślad ciemnego pasma pyłu, ale nie jestem tego w 100% pewien. Bez większych problemów widoczna jest również satelitarna galaktyka M32

M35
W mieście najlepsza przy 80x, jest gęsta i złożona w większości z raczej słabych gwiazd, nieregularna, bez zagęszczenia w centrum.

M39
Dość rozległa i niezbyt gęsta gromada, tworzy ją kilkanaście luźno rozrzuconych gwiazd

M42
Pomimo moich kiepskich balkonowych warunków w porównaniu z Tałem różnica jest powalająca. Ponad połowę więcej zebranego światła robi swoje nie tylko na tej mgławicy. Bardzo wyraźny jest ciemny pas materii w centrum, zerkaniem dostrzegalne są dwa słabsze "ramiona" mgławicy. Pod moim niebem najlepiej prezentuje się w powiększeniu ok. 80x (Plossl 15mm). Trapez rozdzielony bez problemu na 4 składniki przy 48x (Plossl 20mm). W pobliżu widziałem również M43 w postaci słabej, mocno rozmytej plamy światła.

Canon A75 w projekcji przez Plossla 32mm 39x15s 400ISO

M44
Żłóbek najlepiej wygląda w Plosslu 20mm (48x), zawiera dużo dość jasnych gwiazd, gromada nie jest zbyt gęsta.

M45
Mój zestaw okularów nie pozwala na odpowiednie obserwacje tej gromady. Nawet w Plosslu 32mm Siostry nie prezentują się one tak okazale jak w dobrej lornetce. Pole takiego okularu jest zbyt małe aby objąć wszystkie gwiazdy gromady. Tutaj potrzebny byłby jakiś szerokokątny długoogniskowiec.

M51
Pomimo szaro-pomarańczowego tła nieba poza miastem jądro jest widoczne całkiem nieźle. Zerkaniem dostrzegalny jest dysk galaktyki oraz sąsiednia NGC5159. Całość ma kształt przywodzący na myśl gruszkę (a może tylko byłem głodny ;) ).

M56
Bardzo słaba gromada, nawet na ciemnym niebie nie udało mi się jej rozdzielić na pojedyncze gwiazdy w żadnym powiększeniu. Przypomina szary, rozmyty dysk z centralnym pojaśnieniem.

M57
Z miasta w dużych powiększeniach (>150x) ma wygląd wyraźnie odcinającego się od tła, nieco spłaszczonego pierścienia. W lepszych warunkach w małym powiększeniu widoczna jest tylko szara tarczka, dopiero przy ok.120x wyraźna staje się dziura w środku mgławicy. Zerkaniem można dostrzec delikatne rozmycia przy dłuższej osi elipsy, którą tworzy pierścień. Zaznaczyłem je na rysunku:


Canon A75 w projekcji przez Plossla 32mm 28x15s 400ISO

Triplet Lwa (M65, M66, NGC 3628)
Jego obserwacja z miasta jest sporym wyzwaniem, chociaż ich znalezienie okazało się łatwiejsze niż myślałem. M65 jest widoczna w postaci rozmytej, nieco rozciągniętej plamki. Znacznie słabsza M66 ma dostrzegalną zerkaniem nierównomierną strukturę, NGC 3628 jest na skraju widoczności.

M71
Słaba i bardzo luźna jak na gromadę kulistą. Rozdziela się bez problemów w 80-100x właściwie do samego jądra, bo zagęszczenie w centrum jest niewielkie. Z miasta nie ma szans na jej rozdzielenie na pojedyncze gwiazdy, jest ledwo widoczna zerkaniem.

M81
Bardzo ciekawie wygląda w jednym polu Plossla 32mm z M82. Oprócz dość jasnego jądra dostrzegalny jest słaby, rozmyty dysk galaktyczny.

M82
Wyraźnie odcina się od tła nieba, ma kształt wrzeciona z widocznymi ciemniejszymi strukturami, jakby cętkowanie.

M92
Bardzo jasna, choć niewielka gromada kulista. Obserwując z poza miasta przy 120x bez problemu można rozbić jej zewnętrzne obszary na pojedyncze gwiazdki, jednak silnie skoncentrowane jądro pozostaje jednolite i bardzo jasne w stosunku do reszty gromady, tak jak na rysunku:

M103
Dość luźna i słaba gromada, niezbyt okazała ale na dość ciemnym niebie widoczna bez problemów.
Zapisane

ref.70/700 (SkyLux); BPC 8x40; Celestron SkyMaster 12x60; Fuji S9600; Canon A75; Zenit 12XP; przerobiony HP735;
www.michałbemowski.pl

Bemko

  • Full Member
  • ***
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 260
  • Refraktory RULEZ!
    • Zobacz profil
    • http://www.michałbemowski.pl
Odp: Bresser Messier R-127L (Podsumowanie)
« Odpowiedź #5 dnia: 20/11/2008 16:55 »

hi/ha Persei
Według mnie jeden z piękniejszych obiektów na niebie. Mieszczą się bez problemów w polu Plossla 32mm przy powiększeniu 38x. Obraz jest niesamowity: dwie bardzo bogate grupy gwiazd w jednym polu widzenia, miodzio! Widok jak ze zdjęcia wykonanego  SkyLuxem na montażu MON-2, lub nawet bardziej zachwycający:

zdjęcie wykonane SkyLuxem 70/700 na montażu MON-2 Canonem A74 w projekcji przez Plossla 32mm

NGC 6633
Niewielka, zawiera gwiazdy średniej jasności, dość gęsta gromada.

NGC 457 (ET)
Średnio gęsta, całkiem dobrze widoczny jest kształt sowy/ET z parą jasnych oczu i tułowiem.

NGC 6991 (Veil)
Odnalezienie jej pośród ogromnej ilości gwiazd w Drodze Mlecznej nie jest łatwe, nawet na poza miastem. Jest doskonałym przykładem pojęcia "na granicy widoczności". Jest tak słaba i subtelna, że zwykłe zerkanie nie wystarczy. Musiałem cały czas poruszać teleskopem, aby pobudzić receptory w oku. Ma wygląd delikatnej mgiełki w kształcie łuku. Obserwowałem ją Plosslu 32mm, w którego polu widzenia mieści się w całości jej najjaśniejszy fragment.

IC4665
Z miasta w szukaczu widoczna jest jako małe skupisko gwiazd, w teleskopie niezbyt okazała, zawiera sporo jaśniejszych gwiazd.

IC4766
Bardzo ładnie prezentująca się gromada, gęsta i rozległa, złożona z gwiazd średniej jasności.

Kometa 73P/Schwassman-Waschmann (obserwacje z miasta)
Fragment C (2006.04.19)
Odnalezienie nie było łatwe przez gwiazdopodobne jądro i trudno dostrzegalną otoczkę. Kometa po prostu skutecznie maskowała się wśród gwiazd. Udało mi się dopatrzyć śladu warkocza, w postaci mocniejszego rozmycia otoczki. Ze względu na kontrast z tłem nieba najlepszy obraz miałem przy powiększeniu 100-120x

Fragment B (2006.05.11)
Ten składnik komety również posiadał mocno skoncentrowane jądro, jednak jego dostrzeżenie było sporo łatwiejsze. Wygląda bardzo ładnie, posiada gwiazdopodobne jądro, dopiero zerkaniem widać wyraźnie otoczkę i warkocz w kształcie rozłożonego wachlarza. Najlepsza w 80x

Kometa 17P/Holmes
Obserwowałem ją gdy była widoczna gołym okiem. W szukaczu widoczna w postaci rozmytej gwiazdy. Teleskop pokazuje jasne, gwiazdopodobne jądro i nieco niesymetryczną otoczkę podzieloną jakby na dwie części: jaśniejszą wewnętrzną i słabszy zewnętrzną. Najlepsza w 60x.


5. Podsumowanie[/u]
Możliwości teleskopu są dokładnie takie, jakich można by się spodziewać po 127mm achromacie f/9,5. Pomimo tego, że jego głównym przeznaczeniem są obserwacje planetarne, to całkiem dobrze radzi sobie z obiektami głębokiego nieba. Jak już wspominałem nie można mieć większych zastrzeżeń co do ogólnej jakości wykonania, jednak chyba największą wadą jest niezbyt precyzyjny wyciąg okularowy. Przy takim sprzęcie chciałoby się po prostu mieć coś  lepszego. Niestety, również spore gabaryty teleskopu sprawiają, że operowanie nim, szczególnie na małym balkonie nie jest zbyt proste, ale to wynika już z samej konstrukcji. Obrazy wynagradzają nam jednak wszystkie niedogodności.

Czy warto go kupić? Jeżeli interesują cię głównie planety i Księżyc, a nie chcesz wydawać fortuny na APO to jak najbardziej. Obecnie większość osób wolałaby pewnie w podobnej cenie 80ED, który jednak nie będzie miał większych szans w starciu z Messierem na polu obserwacji wizualnych. Aberracja chromatyczna bywa demonizowana, jako coś, co wręcz uniemożliwia obserwacje, podczas gdy w tak ciemnym teleskopie jej wpływ nie jest wcale tak duży. Osobiście nie wiem czy kupiłbym cały zestaw oferowany przez Meade/Bresser. Raczej skłaniałbym się ku samej tubie Messiera R-127L wyłącznie z szukaczem powieszonej na EQ-5 lub w miarę możliwości finansowych nawet na HEQ-5. Co z innymi refraktorami 120mm? Moim zdaniem przewaga Messiera nad podobnymi SkyWatcherami czy Celestronami, w postaci kilka mm większego obiektywu, większej ogniskowej i możliwości kolimacji obiektywu jest na tyle duża że warto rozważać takie właśnie rozwiązanie. Wyposażenie dodatkowe może być doskonałym rozwiązaniem dla kogoś kupującego pierwszy teleskop, ale doświadczony amator, który wie czego chce sam lepiej skompletuje sobie zestaw wysokiej jakości okularów lub po prostu użyje tych, które już posiada.

Recenzja ukazała się również na AstroNoce.pl: http://astronoce.pl/recenzje.php?id=53
Zapisane

ref.70/700 (SkyLux); BPC 8x40; Celestron SkyMaster 12x60; Fuji S9600; Canon A75; Zenit 12XP; przerobiony HP735;
www.michałbemowski.pl

Beatles

  • Newbie
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 27
  • hydropiekłowstąpienie
    • Zobacz profil
Odp: Bresser Messier R-127L (Podsumowanie)
« Odpowiedź #6 dnia: 20/11/2008 21:39 »

Taka recenzja, to nieoceniony skarb dla potencjalnego nabywcy (znam to z autopsji). Widziałem już gdzieś ten opis, ale w bardziej szczątkowej formie, ktoś na pewno skorzysta.
pozdr
Zapisane
 


Teleskop w Astroshop
Powered by EzPortal