Witaj gościu, Jeśli czytasz tę wiadomość to znaczy że nie jesteś zarejestrowany. Kliknij i zarejestruj się by w pełni korzystać z wszystkich funkcji naszego forum.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Co dalej?
#11
Radek, właśnie dlatego podałem link...  Wink

Oni najwyraźniej potrzebują pomocy, a ambicje mają duże. No i kierunek jak najbardziej właściwy... Tylko brak mocy przerobowych. Bo u nas to nawet ambicji nie ma... ;D nie wspominając o kontaktach ze środowiskiem akademickim czy też przygotowaniu pedagogicznym...

--
Piotr
Odpowiedz
#12
Co do wypowiedzi  tom ash’a-
To, że jest to mikroforum miłośników programu Sonda nie stoi na przeszkodzie w znajdowaniu sposobów na jego rozwój i utrzymanie czynności życiowych. Wręcz przeciwnie zamykanie się w ograniczonej tematyce (choćby była traktowana przez nas z perspektywy sentymentu prawie jak świętość) wycisza dyskusję, a to już prowadzi do cienkiej zielonej linii. To czy „nic z tego nie będzie” zależy od nas i ludzi, którzy tu zaglądają. Ale już wyłącznie od nas zależy, czy rzucą okiem tylko na wątki archiwalne, czy też zainteresują się fenomenem Sondy, który do tej pory powoduje u wielu swoiste swędzenie mózgu. Mnie mózg swędzi, i to nie jest oznaka łupieżu Wink
Wielkość forum też nie ma znaczenia, problemem jest raczej sposób dotarcia do grup docelowych, jak to się teraz ładnie nazywa. Tu także są perspektywy i kilka pomysłów. Niestety wszystko wymaga pracy. Każdy z nas zagląda tu chcąc znaleźć jakieś nowe informacje albo poczytać jak radzi sobie taki mieszacz jak ja Wink Zaburzona jest jednak równowaga pomiędzy braniem (bierność) i dawaniem (aktywność). Trudno wymagać wielkiej aktywności w przypadku gdy jakaś część materii jest poznana, a do pozostałej nie mamy dostępu. Mamy czas czytać, a nie mamy czasu nic stworzyć. Całość przypomina kwadraturę koła. Forum umiera, bo nie przyciąga nowymi formami i nikt nie tworzy nowych form działania, bo forum umiera. Myślę, że każdy wykrzesałby z siebie odrobinę więcej gdyby czuł w tym jakiś sens.
Alferek zrobił masę roboty przy swojej stronie licząc na włączenie się innych w jej współtworzenie. Jednak tego typu praca jest jak przepisywanie wersów Biblii- istna benedyktyńska robota archiwisty i badacza, Alferek- szacuneczek za pomysł i wykonanie Smile Motywacja jednak kończy się w chwili braku odzewu, przeradza się powoli we frustrację. Strona jak najbardziej mogłaby służyć działaniom pronaukowym w czymś, co mogłoby przypominać formułę programu. Można mi zarzucić z tym pomysłem dziecinadę, taką trochę zabawę w Sondę. Może zbytnio patrzę na świat z punktu widzenia pedagoga. Widzę cele i rezultaty takich działań w odniesieniu do młodzieży. Wiem jak bardzo tego typu „zabawa” może wpłynąć na przyszłe ich życie z pożytkiem dla nich samych i otoczenia. Jednak uważam, że tak jak Sonda była tworzona z przesłaniem i misją, tak i fora poświęcone nauce taką misję nieść powinny. Tu nie może być miejsca na sztukę dla sztuki.
Paradoks tamtych czasów w odniesieniu do dnia dzisiejszego polega na tym, że K&K mieli bardzo ograniczone możliwości. Bardzo często w sposób bezsensowny rzucano im pod nogi kłody. Mimo wszystko jednak potrafili walczyć z oporem materii i tworzyć coś ponadczasowego. Dziś mamy wszelkie możliwości -od sprzętu, po dostęp do informacji i możliwość jej nieograniczonego przekazu. Wszystko to, co w tamtych czasach nosiło znamiona przestępstwa przeciwko ustrojowi. -A co robimy...?
Nie można nie docenić całej Waszej dotychczasowej pracy, której efekty widać na forum i w innych formach aktywności, ale choćby w imię ideału trzeba szukać sposobów na to by jej nie zaprzepaścić. Nie twierdzę, że moje pomysły są jedynymi słusznymi, stąd też poddaję je pod dyskusję, ale uważam, że trzeba poszukiwać nowych dróg, wychodzić do młodych ludzi z przesłaniem programu i dawać im szansę choćby odkrywania świata na nowo.

Co do wypowiedzi Piotra- troszkę mam doświadczenia w tworzeniu stowarzyszeń i obawiam się, że dłużej pociągnie nasze forum niż tamto stowarzyszenie Wink Szczerze, to wolałbym Wam wszystkim zaproponować stworzenie własnego stowarzyszenia, bo to daje dużo większe możliwości działania (choćby w stosunku do TVP). Myślę także, że kontakt ze środowiskiem akademickim nie jest koniecznym warunkiem tworzenia czegoś nowego (wąskie horyzonty myślowe- choć na pewno kilku zapaleńców pewnie by upolował). Tym bardziej przygotowanie pedagogiczne. Znam wielu „pedagogów”, którym nie powierzyłbym nawet na chwilę swojego dziecka, a przygotowanie mają udokumentowane odpowiednimi papierkami.
Tu wystarczy ciekawość świata i umiejętny przekaz odkrywanych treści. Tak od niechcenia można rzucić kilka aktualnych tematów związanych choćby z tym ile płacimy na stacjach benzynowych za paliwo - gun engine, gaz drzewny- tematy które można wygooglać i podyskutować o nich. Tak jak K&K.



Odpowiedz
#13
Skoro mnie wywołano to powiem, że nie będę się na nikogo oglądał i zamierzam kontynuować pracę przy stronie, którą zacząłem. Będzie to dłubanina i nie odważę się podać terminu zakończenia prac. To może potrwać latami, ale samemu nie rzucę wszystkiego. 1 odcinek na tydzień to 4 lata Wink
Teleskop TAŁ1 - Mizar, lornetka Tento 10x50, Nikon 7x50.
Odpowiedz
#14
Jeszcze nie wiem co z tego wyjdzie, ale mamy szansę na własny ogród nauki i obserwatorium w Raciborzu Wink
Przyznacie, że to znakomity pomysł na propagowanie nauki.

Zacytuję newsa z naszego portalu:

"Ogród Nauki powstanie na terenie Obserwatorium Geofizycznego, a nie w Parku Jordanowskim jak planowano jeszcze przed rokiem.

Naukowcy poprosili radnych o lobbing

Jan Kalabiński przyznaje, że jak tylko przymknie oczy to już widzi ten ogród. - W jego części znajdzie się rezerwat, a w drugiej m.in. replika lunety jaką posługiwał się Carl Mainka (sejsmolog, założyciel obserwatorium). Marzy mu się również instalacja obserwatorium astronomicznego z kopułą o średnicy 3 metrów. Już zakupiono część potrzebnego sprzętu.

Naukowiec umówił się już z prezydentem miasta i jego zastępcą, że projekt i "zamysł organizacyjny" ogrodu będzie można zaprezentować na IV edycję Dni nauki i techniki. - Pomóżcie lobbować to w radzie miasta - prosił dziś Kalabiński radnych miejskiej komisji oświaty, których zaproszono tu na posiedzenie.

Do zagospodarowania jest prawie 2 ha gruntu przyległego. W pierwszej kolejności jest do załatwienia sprawa własnościowa - właścicielem jest Skarb Państwa i aktualnie trwa procedura przekazania ziemi na rzecz Polskiej Akademii Nauk."

Obecnie na terenie Obserwatorium Geofizycznego mieści się stacja meteorologiczna i jedyny na Śląsku sejsmograf.
Trzymam kciuki... Już widzę te szkolne wycieczki...Wink

--
Piotr
Odpowiedz
#15
Gdzie te czasy, gdy naukowca z sejsmografem zapraszano... do studia TVP. I wcale... nie była to "Sonda". Może ktoś pamięta - pierwsza połowa lat 80... Naukowiec (być może profesor) siedział i opowiadał np. że dane z sejsmografu można przesłać "do kompiutera" (wymowa oryginalna). Fakt, że sejsmograf jednak coś stale pokazywał, tłumaczył ruchami budynku i ruchami kamery.
Jednak dział pop-edu-naukowy w TVP to była potęga...
Odpowiedz
#16
Witam ponownie po przebrnięciu przez cale forum. Nie było tak źle, wystarczyły trzy luźniejsze dni w pracy i voila - forum Sondy zaliczone a na koniec smaczek - i co dalej?

Widzę tutaj wielkie ambicje, ogromny chociaż czasami słomiany zapal i oczekiwania także nie mniejsze. Po mojemu odpowiedz na "i co dalej?" brzmi - nic. Strona Sondy (która notabene chętnie bym zobaczył) to "jedynie" mrówcza praca wypełniania, uzupełniania i katalogowania wszystkiego co z owym programem ma wspólnego. Nowe programy nie powstaną, stare mogą przepaść ale w tym temacie wiele powiedzieć już się nie da. Chyba ze ktoś liczy na cud, ze ujawni się na forum ktoś z dawnych współpracowników Sondy, czy tez ktoś z rodziny i zechce podzielić się wspomnieniami albo mitycznymi "materiałami" których nikt nie widział. Prawdopodobieństwo takiego cudu jest jednak tak niskie, ze prędzej TVP wyda Sondę na BR niż coś takiego się zdarzy.

Bez urazy kochani, ale to forum to maleńka, Malo znana wysepka w oceanie Internetu. Osobiście trafiłem na nią absolutnie przypadkowo i chociaż rozumiem wasze uczucia ze jesteście najlepiej poinformowanym gronem miłośników Sondy i "cały świat" na was patrzy, tak jednak ten "cały świat" tutaj nie zagląda.

Rozumiem chęć tworzenia nowego programu popularyzującego naukę' taki rodzaj spłacenia karmy za to, co Sonda dala wam a także mnie - ciekawość świata, pęd nauki, może nawet wybór zawodu czy kariery. Ale problemem pierwszym jawi sie nasza klątwa narodowa - Polska dzielnicowa, albo raczej homogenizacja polska' innymi słowy - każdy sobie rzepkę skrobie. Brak współpracy i gry w zespole. Każdy ma swoje ambicje i swoje nazwisko na które chce wyłącznie zapracować. Lecz pomijając nawet to - dlaczego chcecie wyważać otwarte szeroko drzwi?  Te drzwi są dawno wyrwane wraz z framugami, trzeba je teraz naprawić.

Jest albo raczej był taki portal www.wiw.pl który od ośmiu lat znajduje się stanie śmierci klinicznej - może warto go reanimować? Jest akademicka telewizja internetowa atv - to także inicjatywa godna uwagi. Na kilku uczelniach powstały lub są w trakcie tworzenia studenckie studia telewizyjne - kto wie może akurat pod nosem dzieje się coś ciekawego i ci ludzie mogą potrzebować współpracowników, mając ku temu odpowiednie środki techniczne? Zanim jednak ktoś mi tu publicznie urwie głowę - nie mam nic wspólnego z żadna z powyższych organizacji / portali. Dodatkowo przepraszam za ewentualne literówki i zapewniam, ze nie rozwinąłem jeszcze całej wypowiedzi a dokończę już z domowego komputera, bo pisanie elaboratów przez telefon jest nieco syzyfowym zadaniem, a nie chciałbym być źle zrozumiany jak i sam nie łubie niechlujnego stylu.




Pozwoliłem sobie poprawić cały Twój post, gdyż czytanie dłuższego tekstu bez polskich znaków diakrytycznych jest po prostu męczące.
Radek68
Odpowiedz
#17
Dziękuję, w pracy i na telefonie nie mam plliterek.

Więc wracając do tematu - jak zaznaczyłem - nie mam nic wspólnego z portalem Wirtualny Wszechświat, ale pamiętam jak lata temu lubiłem tam zaglądać zwyczajnie dlatego, że to było coś innego, coś co dawało nadzieję, że w Internecie istnieją nie tylko głupie, durnowate strony. Strony dla dzieci i młodzieży a i dla takiego laika jak ja (notabene czytywałem tam głównie o astronomii). Jaka szkoda, że inicjatywa umarła, nie mam pojęcia kto co i jak, ale pewnego razu po dłuższym nieuaktualnianiu strony pojawiła się ta smutna informacja o wstrzymaniu rozwoju serwisu aż do odwołania. Jak zwykle zapewne chodzi o pieniądze, ale to już wyłącznie moje domysły. Grunt, że w stopce widać iż odpowiedzialny za to podmiot jest nie byle jaki - znane wydawnictwo z tradycjami. Może więc zamiast tworzyć coś od podstaw i już na początku rozbić się o rafę pod tytułem "a ta grafika jest do niczego" albo "joomla czy drupal - oto jest pytanie?" - spróbować dowiedzieć się czegoś od wydawcy, może okaże się, że zabrakło zapału młodych gniewnych, albo że właśnie ci młodzi byli zbyt gniewni? Nie mam pojęcia, ale zawsze łatwiej chyba zacząć od pewnego poziomu, niż pustej strony w notatniku z zaczątkiem html'u.

W kwestii stowarzyszeń. Cóż, wedle moich doświadczeń pierwszym stopniem rozkładu inicjatywy jest myśl o założeniu stowarzyszenia. Drugim stopniem rozkładu jest rozmyślanie nad statutem a trzecim i ostatecznym - rozdzielenie funkcji i rang, komisji i egzekutyw. Stowarzyszenia mają to do siebie, że nie orzą, nie sieją, ale kochane pieniążki mieć muszą. A to domenę trzeba utrzymać, a to materiały rozesłać, a to wykupić reklamę i tak dalej. Gdzie wchodzą pieniążki tam wychodzą , nawet najmniejsze dotąd niesnaski. Dołożyć do tego ewentualny, czyli oczywisty żal, że "ten został prezesem a tamta skarbnikiem czy na odwrót i zbierają "laury", a ja robię 80% całej roboty i nawet mnie za zebranie nie zaprosili" i sprawa jest dokumentnie przybita. Powiem tak - jak się nie znajdzie jeden, ale charyzmatyczny i niemalże absolutny autorytet, który całość pociągnie, wówczas rzecz się rozjedzie jak ten wóz drabiniasty, w którym każde koło jest kierowane przez innego chłopa. Może sprawiedliwie i demokratycznie... ale zupełnie nieskutecznie. Z tego co przeczytałem na forum to taką osobą mógł być pan Tomasz, cóż gdy jest inaczej niżbyśmy wszyscy chcieli.

W paru miejscach padały nieśmiałe propozycje próby stworzenia nowej Sondy. Proszę państwa, ile z was brało kiedykolwiek udział przy produkcji telewizyjnej? Ja rozumiem zapał i jak najbardziej go podzielam, ale bez minimalnego doświadczenia choćby jednej osoby która wie od czego zacząć, to idzie się zarżnąć w jeden dzień nie ukończywszy choćby jednego odcinka. Niestety takie są realia, że oprócz kamery, materiału i dobrych chęci trzeba także po pierwsze dużo czasu, po drugie - dużo czasu i po trzecie - jeszcze więcej czasu. Jeżeli się ma na to odpowiednie fundusze to ilość tego potrzebnego czasu można skrócić, ale nadal będzie to ilość wymagająca zaangażowania większego, niż na to może sobie pozwolić osoba pracująca i utrzymująca siebie oraz sobie bliskich. Dlatego też zamiast cudować "jak by tu" najlepiej odwiedzić stronę www.atvn.pl i ewentualnie nawiązać kontakt. Następnie sprawdzić czy Alma Mater czasami nie hoduje czasami narośli w kształcie akademickiego kółka filmowego a może nawet i telewizji akademickiej. Warszawa, Gdańsk, ostatnio Białystok - jest od czego zacząć. Po za przyzwoitym sprzętem zapewne też znajdzie się ktoś, kto umie go dobrze obsłużyć, przyzwoicie zmontować i przede wszystkim - wiedzieć gdzie zacząć i jak zakończyć.

Osobiście jedyną odpowiedź na "i co dalej" widzę w dokończeniu strony Sondy. Praca benedyktyńska, ale kierunek już jest. Szlifowanie można zostawić na później. Nigdy nie wiadomo, kto się może jeszcze ujawnić na forum - może ktoś z talentem plastycznym albo nawet zawodowy twórca www? Ewentualne wlanie treści w "nowe" formatki to już detal. Oby tylko te treści były.

Na koniec ostatnia rzecz w kwestii wydobycia Sondy z archiwów. Nie da się i nie uda się. Choćbyśmy tu wszyscy stanęli na rzęsach i ogłosili strajk głodowy z niezjadaniem czekoladek włącznie. Aby "się udało" potrzeba tylko i aż dwóch rzeczy - po pierwsze czasu, po drugie - zamiennika czasu czyli pieniędzy. Czasu, aby opisać, skatalogować i ogólnie "opapierkować" każdy odcinek. Po drugie - mamony aby opłacić pensję specjalnie oddelegowanego do tej czarnej roboty pracownika archiwum TVP. I tyle. Nie chcę siać demagogii, nie wiem, nie znam się, czasami zarobiony jestem, ale parę rzeczy jeszcze pamiętam. Po pierwsze to prawa autorskie które tkwią kością w gardle - utwory "music library" w takich firmach jak TVP są zazwyczaj opłacane ryczałtem, więc nawet gdy nie wiadomo dokładnie co, kto i gdzie, to i tak problemu z tym nie ma. A o ile znam realia archiwów TVP to każdy odcinek w fiszkach winien być opisany co, kto i z czym. Większy problem mogłoby tylko sprawić wyłapanie utworów "popularnych", które rzeczywiście z bibliotek muzycznych nie pochodzą. Czasami mogą być to absurdalnie wielkie kwoty, czasami tylko "duże" ale do przełknięcia, mimo że opłacenie jednego utworu kosztować będzie więcej, niż zabezpieczenie praw do kolejnych dziesięciu. Zaś co do praw związanych z obrazem - większość już dawno utraciła status płatnych o ile je w ogóle miała. Dodatkowym plusem jest fakt, że na danym obrazie wiadomo co się dzieje i gdzie więc także wiadomo do kogo się udać z zapytaniem. Tu prawdopodobnie u znakomitej większości indagowanych takie zapytanie wywoła uniesienie obu brwi w górę, opad żuchwy zakończony mimiką wyrażającą niedowierzanie, a następnie salwę śmiechu. Salwę śmiechu połączoną z pisemną zgodą i dołączonym zestawem najnowszych filmów promocyjnych. Ale i do jednego i do drugiego trzeba mieć czas oraz pieniądz. Jeżeli uważacie, że jesteście w stanie założyć stowarzyszenie które będzie w stanie pociągnąć temat tak, aby przekonać włodarzy kultury by pchnęli ten jeden procent przychodów z jednego procenta otrzymanego z podatków - wówczas to rzeczywiście ma sens. Tak czy inaczej tłumaczenie się TVP
prawami autorskimi to tylko odwracanie kota ogonem. W tym temacie problemem jest jedynie czas i pieniądz, bo jak już się zada pracownikowi czy kilku te zadanie, wówczas nie ma znaczenia, czy będą poszukiwać Sondy, czy wyślą sondę na Marsa w poszukiwaniu straconego czasu. Sama jakaś urojona personalna chęć czy niechęć do Sondy nie wchodzi w rachubę.
Rozumiem oczekiwania że "to za nasze pieniądze" ale niestety, ktoś to musi zrobić, przygotować i zakończyć również za nasze pieniądze. To sytuacja jak z ołtarzem Wita Stwosza - wspaniałe dzieło wykonane wieki temu, sprzedane i zapłacone artyście, a chociaż dziś nikt się nie upomni o prawa autorskie, tak jednak za konserwację i odnawianie niestety trzeba płacić. Mimo, że każdy z nas ma takie samo prawo ten ołtarz oglądać i to w dodatku za darmo.

Jeszcze gwoli wyjaśnienia. Nie, nie jestem i nigdy nie byłem pracownikiem TVP, mimo że niegdyś zawodowo byłem niejako z tą firmą związany - stąd co nieco udało mi się o tej instytucji dowiedzieć. To czy owo zaobserwować. Moje osobiste odczucia są takie - nie uda się petycją, podpisami, czy akcjami w Internecie. TVP to marazm, poplecznictwo i "niechciejstwo". Doprawdy tam zawsze są ważniejsze sprawy do zrobienia niż "jakaś tam Sonda". Czasami wyrwanie pracownika archiwum graniczy z cudem. Zazwyczaj nie ma nikogo, kto by mógł kompetentnie (już nawet nie mówię - prawdziwie) odpowiedzieć na niewygodne pytania. Niewygodne pytania z zasady z miejsca lądują w koszu, jeżeli nie są poparte odpowiednim argumentem. Takim "odpowiednim argumentem" niestety zazwyczaj jest polityk "właściwej" w danym okresie opcji, a jak sami się domyślanie - sam pomysł zaprzężenia któregokolwiek z tej śmietanki społeczeństwa jest pomysłem z puli tych absurdalnych. Wyobrażacie sobie że pan X czy Y wybiera się to szanownej TVP żeby wydostać z archiwum Sondę? Osobiście bardziej jestem w stanie wyobrazić sobie jak wygląda druga strona czarnej dziury. Można oczywiście zebrać podpisy na liście otwartym znanych osobistości ze świata nauki (i kultury też), całość ruszyć u pana Zdrojewskiego, coby nasza kultura nie została dziewictwem narodowym w archiwum. Tylko czy znajdzie się taka lokomotywa, która całość pociągnie? Lokomotywa która potrafi zapalić do tego pomysłu innych kolegów na tyle, aby o całej sprawie zrobiło się głośno i żeby ktoś "tam na górze" chciał ten głos nie tylko usłyszeć ale także i usłuchać? I ktoś w TVP całej inicjatywie przychylny? Utopia, bo cyfryzacji i archiwizacji - bez urazy - zdecydowanie ważniejszych dzieł oczekuje lista długa jak broda świętego Mikołaja.
Odpowiedz
#18
Jakiś czas temu (latem lub jesienią ubiegłego roku) przyszła mi do głowy myśl, by pchnąć forum bardziej w kierunku samej nauki i jej popularyzacji.
Wątek miał się nazywać "Nauka i technika po Sondzie" i pierwotne założenie było takie, żeby kontynuować w nim tematy zapoczątkowane w programach Kurka i Kamińskiego.
Jakie były losy zaprezentowanych pomysłów i technologii? Jak rozwinęły się dziedziny wiedzy i techniki? Co się stało z ludźmi i miejscami widzianymi w programach?
Później uznałem, że nie ma sensu ograniczać się jedynie do tego co zaprezentowano w Sondzie - przecież twórcy zajmowali się popularyzacją wiedzy "w ogóle" i każda interesująca nowość znalazłaby wcześniej, czy później, swoje miejsce w którymś odcinku. Lepiej więc, by temat był bardziej ogólny, pozasondowy.

Pomysł nasunął się, gdy przypadkiem, w pewnym programie zobaczyłem ślad jednego z rozwiązań prezentowanych w Sondzie - nawiasem mówiąc, w trakcie poszukiwań danych o nim, okazało się, że autorzy programu nie ustrzegli się błędów.
Skończyło się na tym, że zorientowałem się, iż nowe tematy można zakładać mając co najmniej 50 postów... Więc odłożyłem sprawę na lepsze czasy. Smile

Czy taki temat cieszyłby się zainteresowaniem? Wśród czytających może tak. Pytanie, czy są chętni do wyszukiwania ciekawych wiadomości ze świata Nauki i wskazywania ich forumowiczom...
Carver - zgłaszasz się? W końcu najlepszym sposobem na wywołanie aktywności u innych jest własna aktywność.
Odpowiedz
#19
(22.05.11, 17:58)numan link napisał(a):Jakiś czas temu (latem lub jesienią ubiegłego roku) przyszła mi do głowy myśl, by pchnąć forum bardziej w kierunku samej nauki i jej popularyzacji.
Wątek miał się nazywać "Nauka i technika po Sondzie" i pierwotne założenie było takie, żeby kontynuować w nim tematy zapoczątkowane w programach Kurka i Kamińskiego.
Jakie były losy zaprezentowanych pomysłów i technologii? Jak rozwinęły się dziedziny wiedzy i techniki? Co się stało z ludźmi i miejscami widzianymi w programach?
Później uznałem, że nie ma sensu

Jeśli można 3 grosze, to skromnie sobie uważam, że skoro najważniejszą rzeczą która nas tu jako tako spaja i przyciąga jest Sonda, to nie powinniśmy w ewentualnych działaniach, jakiekolwiek by one nie były od Sondy się oddalać (np. tak jak piszesz - w kierunku ogólnopopularyzatorskim).

Nie wiem czy taki pomysł miałby ręce i nogi (jakby co, to ja się do niego nie przyznaję, bo zdaje mi się, że ktoś już coś podobnego w ferworze dyskusji gdzieś proponował), ale myślę, że wykorzystanie "dziedzictwa" Sondy wiele rzeczy by uprościło. Wyobrażam to sobie tak, że istnieje miejsce gdzie mamy opisy i streszczenia każdego z dostępnych odcinków (czyli to co starał się zorganizować Alferek) + przy każdym z odcinków artykuł na temat postępu/zmian/osiągnięć w dziedzinach, których dotyczyły poszczególne tematy prezentowane w programach. To nie wymagałoby stałej pracy redakcyjnej (może czasem, jakieś aktualizacje) i nie powinno być tak trudne do opracowania jak merytoryczne komentowanie wszelkich nowości (chyba że poprzez ctrl+c ctrl+v z innych źródeł). Oczywiście liczyć należałoby na to, że my - jako ogół miłośników Sondy stanowimy na tyle zróżnicowaną grupę, że będziemy w stanie objąć rozumem jak najszerszy zakres tematów poruszanych w Sondzie. Ale tak jak pisałem wcześniej - uważam, że opracowanie tematu bardzo dobrze rozpoczętego przez redakcję Sondy jest łatwiejsze niż próby konkurowania z portalami naukowymi a przy tym powinno być i dla nas i dla ewentualnych czytelników ciekawsze.
oko sowy słucha śniegu życie umyka
Odpowiedz
#20
O właśnie! Dwa poprzednie posty to dokończenie mojej myśli na temat strony Sondy, by opis odcinka kończył się współczesnym "stanem poznania" w danej dziedzinie. W ten sposób strona mogła by żyć normalnym życiem a nie tylko stanowić archiwum.
Teleskop TAŁ1 - Mizar, lornetka Tento 10x50, Nikon 7x50.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości